Szpęgawsk. Kociewska Golgota

Tym razem pojedziemy w stronę Starogardu Gdańskiego. Jadąc dalej, na północny wschód, czyli główną drogą w stronę Tczewa, kilka kilometrów za Stadem Ogierów zobaczymy biało-czarny, nieco surrealistyczny pomnik, na którym umieszczono cztery cyfry: 1939. Tuż przed nim stoi tablica informacyjna z napisem „Szpęgawsk”, piktogramy miejsca pamięci narodowej oraz parkingu leśnego, do którego wiedzie boczna droga przez las, około 1,7 km. Widnieje tam również dopisek: „Groby masowe”. Proponuję się tam zatrzymać i wjechać w głąb lasu.

Na Pomorzu, tuż po wybuchu II wojny światowej, od 1 września 1939 r. do marca 1940 r., z inicjatywy Wehrmachtu, niemieckich władz policyjnych oraz Selbstschutz (niemiecka organizacja paramilitarna) powstało kilkadziesiąt obozów dla ludności polskiej, zarówno dla jeńców wojennych, jak i cywilów. Największym z nich był Stutthof. Jednak obozy to nie wszystko. Niemcy prowadzili działalność eksterminacyjną wymierzoną przeciwko polskiej inteligencji, czyli „osób niepożądanych z punktu widzenia bezpieczeństwa Trzeciej Rzeszy” poprzez egzekucje dokonywane głęboko w lasach. Jednym z takich miejsc był Las Szpęgawski, którego historia jest nieco zapomniana, gdyż bardziej spektakularna zbrodnia rozegrała się na Kaszubach, w Piaśnicy.

Od pierwszych dni września 1939 r.w Lesie Szpęgawskim doszło do serii masowych egzekucji, o czym poza Pomorzem mało się mówi. Do początków 1940 r. zamordowano w nim około 5 do 7 tysięcy osób, głównie przedstawicieli polskiej elity politycznej i intelektualnej z terenu Kociewia, ale i Żydów oraz osoby innych narodowości, w tym ok. 2 tysiące pacjentów zakładów psychiatrycznych w Kocborowie, Prabutach i Świeciu nad Wisłą. Las Szpęgawski, jak czytamy na tablicy informacyjnej, jest więc obok Lasów Piaśnickich oraz lasów w pobliżu miejscowości Mniszek i Grupa (obie osady położone w woj. kujawsko-pomorskim) największym cmentarzem niemieckiego ludobójstwa na Pomorzu.

Pierwszej egzekucji Selbstschutz, pod przywództwem Paula Drewsa, dokonał 13 września 1939 r., rozstrzeliwując dziesięciu młodych Polaków. Jeszcze we wrześniu zamordowano kolejnych 150 obywateli polskich. Następnie zaczęto zabijać księży, w tym profesorów słynnego Collegium Marianum w Pelplinie, nauczycieli, lekarzy, oficerów w stanie spoczynku, kupców, właścicieli ziemskich, pisarzy, dziennikarzy… Lista zawodów jest bardzo długa. Właśnie dla nich od 16 września do 18 listopada 1939 r. kopano masowe groby. Miejscowej ludności zabroniono wstępu do lasu pod karą śmierci. Pierwszego masowego mordu na 88 pacjentach z Kocborowa dokonano 22 września, bowiem zdaniem Niemców „chorzy stanowili niepotrzebny balast dla społeczeństwa”. Zabijano ich strzałami w tył głowy albo usypiano zastrzykami. W kolejnych egzekucjach zastrzelono wszystkich pacjentów, a także personel szpitala, łącznie z dyrektorem.
Od wiosny 1940 r. Niemcy zaczęli zacierać miejsca egzekucji, a w połowie 1944 r. wyciągali z grobów zwłoki i palili je na stosach. Szczątki ponownie wrzucali do grobów. Zasypywali je wapnem i ziemią. Część prochów wykorzystywali jako nawóz rolniczy. Po wojnie komisja ekshumacyjna odkryła w jednym kompleksie 32 masowe mogiły różnej wielkości, gdzie mieściło się nawet 450 zwłok. Siedem mogił oddalonych o 500 do 1000 metrów znaleziono wiele lat później. Do dzisiaj nie udało się ustalić ostatecznej liczby ofiar ani ich personaliów. Jak na razie znanych jest 2400 nazwisk. Natomiast jeśli chodzi o zbrodniarzy, to zaledwie kilku skazano na śmierć, inni otrzymali kary niezwykle łagodne.

Na miejsce zbrodni wybrano Las Szpęgawski, bo należał do niemieckiego ziemianina z rodu von Palleske, którego mauzoleum, łącznie z rodzinnym cmentarzem, do dzisiaj znajduje się nieopodal masowych grobów. Ponadto był to odludny teren z piaszczystą, łatwą do kopania ziemią.
W 2019 roku, w 80 rocznicę tragedii, w Lesie Szpęgawskim odsłonięto niezwykły pomnik upamiętniający ofiary mordu. Składa się ze 117 pionowych owalnych, betonowych, wysokich na kilka metrów elementów, mających przypominać drzewa w lesie, a jednocześnie labirynt, z którego nie ma wyjścia. Są tam również 33 krótsze elementy obrazujące ścięte pnie. To na nich wypisano nazwiska ofiar. Jeden pień jest pusty, zadedykowany ofiarom nieznanym. Obok pomnika stoi drewniany krzyż z postaciami Ukrzyżowanego oraz Marii i św. Jana wykonany przez ludowego artystę. Jakże wymowny.

Maria Giedz

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej