1988: przełom wymuszony przez układ sił i gnijący system

Lato 1988 roku było gorące. Po wcześniejszych strajkach wiosennych, które władzom PRL udało się łatwo spacyfikować i zastraszyć strajkujące załogi, strajki sierpniowe z 1988 r., choć nie były masowe, były lepiej przygotowane i objęły więcej zakładów. Zmienił się układ międzynarodowy i polityczny klimat. Zmieniły się też zasady gry i ich cel.

Determinacja „szeregowych” strajkujących latem 1988 roku, postępujący rozkład aparatu władzy, ferment w PZPR, kryzys w ZSRR, wywołany zbrojnym uwikłaniem się w Afganistanie od grudnia 1978 r. (USA tkwiły tam dwa razy dłużej niż sowieci i wycofały się teraz w poniżającym stylu, w popłochu, bez  śladu sukcesu mocarstwa) zwiastowały przełom. Mało kto zwrócił uwagą na stopniowe, od 1987 r. wycofywanie się Moskwy z NRD, a zgoda ZSRR (Gorbaczowa) i USA (Regana) z 1986 r. na zjednoczenie Niemiec, sfinalizowana 3 października 1990 r., była na razie tajemnicą. Jaruzelski i jego analitycy musieli jednak spodziewać się zachwiania się systemu. Mieli rozpostartą sieć agentów, nie tylko w USA, w RFN, ale i w Watykanie (i nie był to jedynie skromny, a „zlinczowany” dominikanin z Domu Corda Cordi).

Wtajemniczona partyjna nomenklatura i jej dysponenci, czyli „wojskówka” postawiły na kapitał. I system runął. Potrzebna była propagandowa osłona i „przykrywka”, czyli „krysza”.

Podstawa realsocjalizmu

W systemie realnego socjalizmu panującym w PRL demokracja była fasadowa i iluzoryczna. Konstytucja PRL pełna była frazesów o demokracji socjalistycznej (przymiotnik „socjalistyczna” w tym przypadku kasował rzeczownik „demokracja”), wolnościach obywatelskich, wolnych wyborach itd. W rzeczywistości były to puste zapisy.  

Podstawą sowieckiej dominacji była niepożądana obecność robotniczo-chłopskiej Armii Czerwonej (Radzieckiej) na terytorium państw satelickich wobec Kremla. Północna Grupa Wojsk w Polsce  początkowo liczyła ok. 400 tysięcy żołnierzy, zgrupowanych w  czterech dywizjach pancernych, 30 dywizjach piechoty, 12 dywizjach lotniczych, korpusie kawalerii, 10 dywizjach artylerii.
W drugiej połowie lat osiemdziesiątych stacjonowało w Polsce 70 tys. żołnierzy Wielkiego Brata. Wojska sowieckie były rozlokowane w 77 garnizonach. Dowództwo znajdowało się w Legnicy, gdzie wojska sowieckie zajmowały wydzieloną „zonę” – 1/3 miasta. Podobnie było w Świdnicy.1 stycznia 1989 w 552 związkach taktycznych służyło w Polsce blisko 60 tys. żołnierzy ZSRS.  Sowieci mieli w Polsce dwadzieścia wyrzutni operacyjno-taktycznych i według danych oficjalnych 673 czołgi oraz 1028 transporterów opancerzonych oraz 225 samolotów – również do przenoszenia broni jądrowej. Na początku 1991 roku stan Północnej Grupy Wojsk wynosił 53 tys. żołnierzy, 7 tys. pracowników cywilnych. 8 kwietnia 1991 r. zBornego-Sulinowa wyjechało 12 wyrzutni operacyjno-taktycznych z Brygady Rakiet Operacyjno-Taktycznych. Wycofywanie wojsk sowieckich z Polski zakończyło się 17 września 1993 r., w 54 rocznicę agresji sowieckiej.

Rozpoznanie strajkiem

15 sierpnia 1988 r., niespełna dwa lata po spotkaniu Reagana i Gorbaczowa, rozpoczął się strajk w KWK „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu Zdroju, w tej, która opierała się stanowi wojennemu do 27 grudnia 1981. Wnet do strajku przystąpiły załogi kopalń „Andaluzja”, „Borynia”, „Brzeszcze”, „Jastrzębie”, „Jaworzno”, „Krupiński”, „Morcinek”, „Moszczenica”, „1 Maja”, „XXX- lecia PRL” i „ZMP”.

Strajkujących Ślązaków łączył postulat legalnego działania NSZZ „Solidarność”. Władza nie zdecydowała się na rozwiązania siłowe (oprócz prowokacji w Hucie Stalowa Wola, wejścia ZOMO do ZKM w Szczecinie, otoczenia kopalń). Opozycja była słaba, społeczeństwo zmęczone. Strajki były jednak wygodnym pretekstem do uzasadnienia rychłej transformacji i tzw. prywatyzacji, w której pierwsze skrzypce grała nomenklatura partyjna młodszego pokolenia i „wojskówka”, czyli podkomendni gen. Kiszczaka. „Kapitał” Marksa musiał być zastąpiony kapitałem. To determinizm, reszta jest naiwnym rojeniem romantyków.

Fala wzbierająca
Od 17 sierpnia 1988 r., nieoczekiwanie dla SB i „opozycji” liczącej wówczas kilkuset aktywnych działaczy, do strajku przystąpiły zakłady z Pomorza Zachodniego, w tym Port Szczeciński, w którym powstał MKS. 19 sierpnia zarządzono mobilizację Rezerwowych Oddziałów MO (ROMO), by na prowincji rozsiać wieść, że to preludium do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Włączyła się WSW. Przez drzwi uchylone…

22 sierpnia 1988 r. wybuchł strajk w Hucie Stalowa Wola o znaczeniu militarnym. Tego samego dnia strajki, już pod znakiem „Solidarności”, wybuchły w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, w militarnej Północnej i w Porcie Gdańskim oraz w Gdańskiej Stoczni Remontowej, w Stoczni Wisła i w Stoczni Radunia. Na czele MKS, dziś nieco zapomniany Jacek Merkel. Koncertował w stoczniowych halach Piotr Szczepanik, ten od „Żółtych Kalendarzy”, „Kochać…”, „Goniąc kormorany”, „Nigdy więcej”.

Władza nie mogła po prostu „zbastować”. W wystąpieniu telewizyjnym gen. Czesław Kiszczak (Informacja, WSW) groził, iż w przypadku kontynuacji strajków wprowadzona zostanie godzina milicyjna oraz inne nadzwyczajne środki.

Rewolucja reglamentowana?
Prof. Antoni Dudek w książce „Reglamentowana Rewolucja” napisał:
„Wystąpienie Kiszczaka stanowiło jeden z rezultatów posiedzenia Komitetu Obrony Kraju pod przewodnictwem Jaruzelskiego. W tym czasie trwała zarządzona dzień wcześniej mobilizacja Rezerwowych Oddziałów Milicji Obywatelskiej, w ramach której do służby powołano ponad 12 tys. ludzi mających wspierać ewentualne działania ZOMO i Służby Bezpieczeństwa”.

20 sierpnia 1988 r. spotkał się sekretarz KC PZPR Józef Czyrek i prezes Klubu Inteligencji Katolickiej w stolicy prof. Andrzej Stelmachowski, mający upoważnienia Episkopatu Polski. Rozmawiali o nawiązaniu dialogu z częścią opozycji. 25 sierpnia 1988 r. kapral Lech Wałęsa skierował do władz PRL propozycję zagadnień, które miałyby być omawiane oficjalnie, w tym legalizacji „Solidarności”. W odpowiedzi szef MSW gen. Kiszczak z „wojskówki” przedstawił propozycję „odbycia w możliwie najszybszym czasie spotkania z przedstawicielami różnorodnych środowisk społecznych i pracowniczych, które mogłoby przybrać formę okrągłego stołu”. 28 sierpnia Biuro Polityczne KC PZPR uznało, iż oświadczenie Wałęsy jest wstępem do rozmów.

Wola generała…
Do poufnego spotkania Kiszczaka z Wałęsą doszło 31 sierpnia 1988 r. Uczestniczyli w nim  ks. bp. Jerzy Dąbrowski, ks. Alojzy Orszulik i sekretarz KC PZPR Stanisław Ciosek, grono szczególnego zaufania. Agendą spotkania było przyjęcie ustaleń w sprawie dalszych rozmów pod szyldem dla gawiedzi: „opozycji i partii”.

W książce „Droga do wolności” Lech Wałęsa opisuje: „Nie byłem zadowolony, ale też nie mogłem zbytnio podskakiwać. Kilkanaście strajkujących zakładów to nie kilkaset, jak w sierpniu 1980, a generał powiedział bez ogródek, że i tak beton partyjny próbuje torpedować każdą ofertę ugody z opozycją”. Fakt, „beton”, czyli warunkiem (reżimu) było zakończenie strajków, które doprowadzą do jakiejś formuły porozumienia. Za pięć miesięcy doszło do „Okrągłego Stołu”.

Kiszczak mówi szczerze
W tym czasie Lech Wałęsa „czuł, że Kiszczak mówi szczerze”, ale „zastanawiał się, jak spojrzy w oczy zarośniętym, czekającym z nadzieją stoczniowcom czy górnikom”. Na dachach stoczniowych hal robotnicy wymalowali postulaty, w tym legalizacji „Solidarności”. Rozpoczęcie rozmów z Wałęsą stanowiło dla gen. Jaruzelskiego i jego ekipy przełom psychologiczny i wstęp do rezygnacji z forsowania rozwiązań siłowych. Wnet, w ciągu dwóch dni, strajki przerwano w Stoczni Gdańskiej 1 września, przemarszem do kościoła św. Brygidy, i w Hucie Stalowa Wola. 3 września 1988 r. zgasły protesty w kopalniach.

Spełnianie?

26 lipca 1988 r. rzecznik rządu Jerzy Urban stwierdził, że „Solidarność” należy do przeszłości. Dlaczego udało się?
– Widzę tu pewne podobieństwa z odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Jeszcze w 1914 roku mało kto uznawał za realne to, że możliwy jest upadek wszystkich trzech zaborców i odrodzenie Polski. Podobnie w drugiej połowie lat 80. większości Polaków nie mieściło się w głowie, że niedługo na mapie świata może zabraknąć Związku Sowieckiego. A jednak udało się w obu przypadkach, i w obu był to wynik gotowości i działalności samych Polaków, jak i korzystnej sytuacji międzynarodowej – analizował w sierpniu 2013 r. w rozmowie z nami prof. Wojciech Polak. 

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej