Jarosław Sellin: Obywatel oczekuje od władzy zagwarantowania bezpieczeństwa

Rozmowa z Jarosławem Sellinem, b. członkiem KRRiTV, posłem PiS (od 2005 r.), sekretarzem stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Rozmawia Artur S. Górski

Przyszło nam funkcjonować w warunkach ograniczonych swobód obywatelskich, w stanie prawnie niedookreślonego zagrożenia epidemicznego, a nie stanu klęski żywiołowej lub stanu wyjątkowego. Czy efektem politycznym wyjątkowej pandemii koronawirusa będzie wzmocnienie władzy wykonawczej, kosztem władzy ustawodawczej i sądowniczej?

Wprowadzone obostrzenia stanu zagrożenia epidemiologicznego, związanego z rozprzestrzenianiem się koronawirusa SARS-CoV-2, wynikają z prerogatyw którymi dysponuje rząd, a wynikającymi z ustawy z 2008 roku o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych. Wprowadziła je poprzednia ekipa rządząca PO i PSL, by nie trzeba było zawsze wprowadzać stanu klęski żywiołowej. Są bowiem stany nadzwyczajne, które skutkują odszkodowaniami dla firm, które w czasie stanu wyjątkowego, czy stanu klęski, poniosły straty. Definiuje ona stan zagrożenia epidemicznego jako sytuację prawną wprowadzoną w związku z ryzykiem wystąpienia epidemii w celu podjęcia działań zapobiegawczych. Przy ogłoszeniu stanu zagrożenia epidemicznego nie ma konieczności wypłaty odszkodowań.

Czy rząd nie będzie miał ochoty, dla własnego komfortu, zachować na czas po pandemii jakiegoś zakresu obostrzeń i ograniczeń?

– Ten stan został ogłoszony, a zatem ograniczenia można stosować. Celem jest obrona ludzi przed zagrożeniem dla zdrowia i przed groźbą utraty życia. Ograniczenia związane z przemieszczaniem się, z handlem, ze zgromadzeniami, z określonymi zachowaniami, będą obowiązywały tylko do momentu, w którym stan zagrożenia występuje. Z chwilą, gdy stan zagrożenia minie także nadzwyczajne uprawnienia i obostrzenia przestaną obowiązywać.

Jaka jest w wyjątkowej sytuacji rola organizacji ponadpaństwowych, czyli Unii Europejskiej, Światowej Organizacji Zdrowia WHO, a jak działań  rządów poszczególnych państw? Czy nadrzędną jest rola Unii Europejskiej, ONZ, WHO, której nota bene prezydent USA cofnął ze skutkiem natychmiastowym stumilionową, liczoną w dolarach, dotację? Jaką rolę mają do spełnienia – mówiąc w uproszczeniu – państwa narodowe? 

Każdy człowiek, obywatel, oczekuje od władzy zagwarantowania bezpieczeństwa, szeroko i różnorako rozumianego. Po to są wyłaniane władze państwowe, lub inaczej: po to scedowano na kogoś sprawowanie władzy, aby zapewniał bezpieczeństwo. Są momenty, w których ludzie akurat tego od władzy oczekują. Są to momenty sprawdzianu dla władzy. Czy ona wypełni swe zadanie, czy też nie. Światowa Organizacja Zdrowia WHO popełniła błędy, zbyt późno interweniując, za późno orientując się, że epidemia w chińskiej prowincji będzie  ogólnoświatowa, że zjawisko będzie miało kształt pandemii o zasięgu globalnym, nie ostrzegając o jej ogólnoświatowym zasięgu.

Zabrakło czasu by z wyjątkowym zjawiskiem zmierzyć się wspólnie?

– Unia Europejska ma uprawnienia wynikające z traktatów europejskich. Ostatnimi czasy instytucje unijne rozpychały się ponad miarę swych prerogatyw. Unia Europejska nie sprawdziła się w tym momencie, nie podejmując wspólnych działań, nie mając nawet na nie wspólnego pomysłu i propozycji dla 27 unijnych państw.

Stąd większa rola państwa, jako organizacji społeczeństwa?

– Państwa narodowe zareagowały na zagrożenie COVID-19. Zareagowały różnie, z odmiennymi strategiami. One w trakcie rozwoju zagrożenia się zmieniały, ale różnice utrzymują się do dzisiaj. Chociażby między podejściem Szwecji, a Polski i Włoch. Można je różnie oceniać, ale faktem jest, że państwa narodowe działania podjęły. Od Unii Europejskiej należałoby oczekiwać lepszej koordynacji pomocy i solidarności między państwami Unii. Liczę, że takie działania zostaną podjęte i zapadną konkretne decyzje. Tymczasem silnie dotknięte pandemią Włochy, kiedy o wsparcie się zwróciły, tej pomocy nie otrzymały ani od instytucji Unii, ani od najsilniejszych państw Unii. Państwa te wręcz zakazały wywozu sprzętu medycznego i środków zapobiegawczych i leczniczych, koncentrując się na ochronie własnych obywateli.

Eurosceptycy wobec polityki Brukseli i Strasburga zyskali argumenty?

– Nie znaczy to, że na Unii Europejskiej mielibyśmy postawić krzyżyk. Wręcz przeciwnie. Nasze środowisko polityczne, czyli eurorealiści, mówi, że należy poważnie zastanowić się nad zreformowaniem struktur i instytucji, aby Unia Europejska była bardziej efektywna. Nie obrażajmy się, że oto teraz coś Unii nie wyszło.  

We wtorek 14 kwietnia byliśmy epatowani efektownymi zdjęciami Antonowa An-225 Mrija, największego transportowego samolotu na świecie. Maszyna przywiozła do Polski z Chin niezbędne środki do walki z koronawirusem.  Transport z pomocą medyczną, przybyły z ChRL, wywołał pytanie, czy nie za bardzo fascynujemy się chińska sprawnością i skalą oraz skutecznością. Jest to państwo niedemokratyczne. Czy nie doprowadzi to do chęci przemodelowania systemu demokratycznego w stronę autorytaryzmu?

– Nie wiem skąd biorą się tak daleko idące wnioski. To są dwie kompletnie różne sprawy. Nikt u nas się nie zachwyca systemem politycznym Chin. Ba! Uważam, że Chiny należy w przyszłości rozliczyć za wybuch epidemii, wymagać od nich odpowiedzi dlaczego ona wybuchła właśnie tam, o jej przyczyny, o obieg informacji, dlaczego o skali zagrożenia informowano późno, jakie były rzeczywiste dane o jej skali. Chiny powinny zapłacić za rozlanie się koronawirusa na cały świat. Zupełnie inną kwestią jest, że rząd narodowy z różnych kierunków, skąd tylko się da, także z Chin, stara się pozyskać jak najwięcej materiałów, które pomagają w walce z zarazą. Chiny są jedną z największych fabryk świata. Pozycję gigantycznej gospodarki miały i mają. Skoro potrzebne nam rzeczy produkują, trzeba je stamtąd ściągnąć. Ocena systemu politycznego Chin i odpowiedzialności za wybuch pandemii to jedno, a inną kwestią jest skąd kupujemy środki do walki z zarazą.

Czy po pandemii będziemy weryfikować nasze relacje z Chinami, biorąc pod uwagę chińską obecność gospodarczą i finansową oraz fakt, że część naszego długu zagranicznego jest w rękach chińskich?  

Uważam, że należy podchodzić z dystansem, z rozwagą i z ostrożnością w uzależnianiu się od chińskiej gospodarki. Siła Chin, owej fabryki świata, wynika z siły ekonomicznej, jako drugiej gospodarki świata. Mają one też aspiracje geopolityczne. W związku z tym jestem za tym, co robi mój rząd, czyli za związaniem się z pierwszą gospodarką świata, ze Stanami Zjednoczonymi.

Tekst za Wybrzeze24.pl/Gazeta Gdańska

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej