Znicze w 53 rocznicę Czarnego Czwartku. Grudzień 1970 w Gdyni

Tragiczną będzie nasza gra,/wyrzutem będzie i spowiedzią/Wyzwolin ten doczeka się dnia,/Kto własną wolą wyzwolony!  (Stanisław Wyspiański)

53 lat minęło w niedzielę 17 grudnia br. od masakry dokonanej na rozkaz władzy – z nazwy robotniczej i chłopskiej, na robotnikach i uczniach Gdyni (tego dnia krwawił też Szczecin). Pozostała pamięć – bolesna zadra i obraz niesionego na białych drzwiach zabitego chłopca, poczucie niesprawiedliwości, coroczne obchody.

Tarcia w łonie komunistycznej władzy i zbrodnicze rozkazy doprowadziły do grudniowej tragedii. Strzelano do ludzi w Gdyni na rozkaz partyjnych bonzów – do spieszących do pracy i do szkół. Tragedia odcisnęła swe piętno i paradoksalnie za 10 lat masakra przyniosła owoce – mądrze poprowadzony i rozważny bunt społeczny, Sierpień ’80.

Dziś o poranku, na miejsca, gdzie w 1970 r. padali zabici i ranni, przybyły osoby, które pamiętają tamte wydarzenia, ci, którzy chcą oddać cześć ofiarom, upomnieć się o prawdę i pamięć podtrzymać – związkowcy, mieszkańcy Gdyni, uczniowie, przedstawiciele władz miasta, samorządowcy. Przy trasie ku pomnikowi Ofiar Grudnia 1970 zapłonęło setki zniczy, zapalonych przez harcerzy z Gdyńskiego Hufca „Zbroja” im. Witolda Pileckiego i uczniowie II LO. Wieczorem ulicami miasta przeszedł marsz pamięci ofiar z Grudnia ’70.

– Chcieli tylko godnie żyć. Zginęło kilkadziesiąt osób, a blisko dwa tysiące zostało rannych. Mimo to, do dnia dzisiejszego nie poznaliśmy całej prawdy i nie doczekaliśmy się sprawiedliwości. Czy to znaczy, że ta straszna ofiara poszła na marne? Nie. Dzięki niej powstała „Solidarność”, która wywalczyła Polsce wolność. My, ludzie „Solidarności”, byliśmy przekonani odzyskując niepodległość, że w wolnej Polsce poznamy prawdę, która doprowadzi nas do sprawiedliwości. Ale nie doczekaliśmy prawdy, ani sprawiedliwości – mówił pod pomnikiem Ofiar Grudnia ’70 Roman Kuzimski, wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ Solidarność.  

Jak podkreślił ks. arcybiskup Tadeusz Wojda, metropolita gdański, walka o lepsze jutro dla miasta i naszej ojczyzny nie poszła na marne.

– Rocznicę traktujemy jako przypomnienie, jak ważna jest obrona naszych praw i wolności. To nasze dziedzictwo, które musimy pielęgnować i przekazywać przeszłym pokoleniom – podkreślił metropolita gdański.

Z kolei Aleksander Kozicki, sekretarz ZRG NSZZ „S” przypomniał, że Gdynia, która jest stosunkowo młodym miastem, doświadczyła w swojej krótkiej historii tragicznych wydarzeń. Czarny Czwartek to ważny moment dla tożsamości tego miejsca i pokaz barbarzyństwa ówczesnych władz.   

Poranna uroczystość – swoiste roraty, odbyła się pod pomnikiem Ofiar Grudnia 1970, niedaleko stacji SKM Gdynia Stocznia-Uniwersytet Morski. To w pobliżu tego przystanku, po godz. 6 w czwartek 17 grudnia 1970 r. padły pierwsze strzały do robotników i uczniów. Bez powodu. Nie było walki, była egzekucja – jak przypomni kapłan w gdyńskiej świątyni 53 lata później.

O świcie pod pomnikiem była grupa mieszkańców portwego miasta, poczty sztandarowe oraz m. in. senator Anna Górska, Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „S”, Krzysztof Dośla, przewodniczący ZRG NSZZ „S” oraz jego zastępca Roman Kuzimski, Piotr Karczewski, doradca prezydenta RP i Janusz Śniadek, były przewodniczący NSZZ „S”.

Były kwiaty, znicze, apel poległych i pluton kompanii reprezentacyjnej MW RP z Portu Wojennego Gdynia. Obecność wojska i marynarzy podczas uroczystości grudniowych już w 1980 roku miał wymiar symboliczny, jednak ten odbudowywany związek z narodem przerwał stan wojenny. Po przemianach ustrojowych siły zbrojne znów są na właściwym sobie miejscu – z narodem, nie przeciwko niemu.  

Wieczorną część gdyńskich obchodów tragicznych wydarzeń w grudniu 1970 r. rozpoczęła msza św. w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ul. Armii Krajowej, odprawiona pod przewodnictwem ks. dr Sławomira Decowskiego.

W tej świątyni, w której proboszczem przez lata był ks. Hilary Jastak, udzielano pomocy represjonowanym i ich rodzinom w 1970 i w 1981 roku.

W Kaplicy Ludzi Morza umieszczone są drzwi, na których 17 grudnia 1970 r. ulicami miasta niesiony był Zbyszek Godlewski (Janek Wiśniewski).

Msza św. odprawiona została w asyście pocztów sztandarowych organizacji NSZZ „S” z gdyńskich zakładów pracy oraz górników z Piekar Śląskich (trzy lata temu z Piekar wyjechała ostatnia tona węgla) i delegacji „S” z Nowego Targu.

Uczestnicy uroczystości przeszli tradycyjnie ulicami Armii Krajowej i Świętojańską pod pomnik Ofiar Grudnia‘70, na plac Wolnej Polski przed Urzędem Miasta Gdyni, by oddać cześć tym, którzy chcieli godziwych warunków życia, a kiedy wracali do pracy, zaatakowało ich wojsko i milicja.

W wieczornych obchodach na placu Wolnej Polski w centrum Gdyni uczestniczyli m.in. prezydent Gdyni Wojciech Szczurek oraz radni gdyńscy, Janusz Śniadek, były przewodniczący KK NSZZ „S” i przewodniczący Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Grudnia 1970 (mija 30 lat od odsłonięcia monumentu), senator Sławomir Rybicki, poseł Rafał Siemaszko, liczni przedstawiciele NSZZ „Solidarność” z Krzysztofem Doślą, przewodniczącym ZRG NSZZ „S” i Romanem Kuzimskim, jego zastępcą, przez lata związanym ze Stocznią Gdynia, delegacje w imieniu ministerstw (pracy i edukacji), IPN oraz dowództwo garnizonu MW RP Gdynia i rodziny ofiar Grudnia. Wśród ponad stu mieszkańców Gdyni, przybyłych na mszę św. i uliczny przemarsz, licznie – mimo upływu czasu, stawili się uczestnicy wydarzeń z 1970 r. Przybyli też związkowcy z organizacji NSZZ „S” w Dalmorze, PGZ Stocznia Wojenna, Stoczni Remontowej Nauta, kolejarze, KM NSZZ „S” gdyńskiej oświaty, KM NSZZ „S” Portu Gdynia i „S” Stoczni Gdynia, Andrzej Kołodziej, lider strajku w Stoczni Gdynia w 1980 r., delegacja NSZZ „S” z Regionu Małopolska, nauczyciele i uczniowie III LO, itd.

Wrażenie na zgromadzonych zrobiła orkiestra i pluton kompanii reprezentacyjnej Marynarki Wojennej RP oraz salwa honorowa „trzema”.

Wydarzenia Grudnia 1970 roku odegrały ważną rolę w budowaniu polskiej drogi do wolności. Zrodził się ruch społeczny, którego władza nie mogła poddać kontroli – NSZZ „Solidarność”.  

Od 14 grudnia 1970 roku, głównie w Gdańsku, Gdyni, Elblągu i Szczecinie, wojsko i milicja brutalnie stłumiły robotnicze protesty. Przyczynami strajków były totalitarne rządy  Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej oraz sytuacja ekonomiczna kraju. Do wyjścia na ulice tuż przed Bożym Narodzeniem pchnęły robotników drastyczne podwyżki cen wielu towarów,  artykułów spożywczych.

– Jeszcze raz ponawiam stoczniowcy adresowane do was wezwanie: przystąpcie do normalnej pracy! Są do tego wszystkie warunki – mówił w lokalnej telewizji i w radiu ówczesny wicepremier Stanisław Kociołek16 grudnia 1970 r. wieczorem, na 10 godzin przed krwawymi wydarzeniami. Ludzie usłuchali apelu. Władza odpowiedziała siłą.  

Ostatnie strajkujące reduty poddały się 22 grudnia 1970 r.

Stanisław Kociołek, gdy nakłaniał w reżimowej telewizji strajkujących do podjęcia pracy, już wiedział, że stocznia ma być po północy zablokowana przez wojsko. Gen. Grzegorz Korczyński wydał rozkaz o zasadach użycia broni palnej (najpierw strzał w powietrze, salwa w bruk, druga – na wprost!). Po wydarzeniach grudniowych stracił miejsce w Biurze Politycznym KC PZPR, ale został ambasadorem PRL   w Moskwie, Tunezji i Luksemburgu, partyjnym sekretarzem w Warszawie (1980-1982). Nigdy nie poniósł odpowiedzialności karnej. Ukarany został jedynie moralnie  jako „kat Trójmiasta”   w „Balladzie o Janku Wiśniewskim” autorstwa Krzysztofa Dowgiałło (muzyka Mieczysław Cholewa).

Tragicznym symbolem Grudnia ’70 jest zdjęcie niesionego na drzwiach zastrzelonego młodego człowieka i skrwawionej biało-czerwonej flagi. Zamordowany to osiemnastoletni Zbigniew Godlewski, pracownik Stoczni Gdyńskiej im. Komuny Paryskiej, pochowany potajemnie, pod osłoną nocy. Patronem ulicy, na której 17 grudnia 1970 roku zamordowano idących do pracy stoczniowców w Gdyni został Janek Wiśniewski.

Drzwi te od lat są w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni, w przygotowanej przez ks. Hilarego Jastaka kaplicy „Stoczniowców, Portowców i Ludzi Morza”. Przechowywana jest tam również zakrwawiona flaga.

Drzwi te – niepomalowane, brudne, z odłażącą farbą, odnalazła w 1981 r. w ubikacji gdańskiej  DOKP PKP reporterka „Tygodnika Solidarność” Małgorzata Niezabitowska (reportaż „Sztandar i drzwi”, Tygodnik Solidarność z 11 grudnia 1981 r.). Towarzyszyły one mszy św. w gdyńskim kościele. Flaga biało-czerwona z 17 grudnia 1970 r. została odnaleziona i do 1989 r. ukrywana w bibliotece publicznej w Gdyni nim została przekazana proboszczowi parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa ksiądzu Hilaremu Jastakowi.

Mszę św. poprzedził kameralny, a wzruszający koncert rocznicowy „Ofiarom Grudnia 1970” w wykonaniu Wiesława Wodyka, którego tematem przewodnim była martylorogia Grudnia ’70.

W Szczecinie protesty rozpoczęły się w czwartek, 17 grudnia 1970 r., i od razu przybrały szczególnie gwałtowny i dramatyczny przebieg. Robotnicy Stoczni Szczecińskiej im. A. Warskiego i Szczecińskiej Stoczni Remontowej „Gryfia” wyszli w akcie sprzeciwu na ulice miasta. Do rosnącego tłumu przyłączali się pracownicy innych zakładów, przechodnie i młodzież szkolna…  Padły strzały. Zginęło 16 osób, w tym 16-letnia dziewczyna. Ponad sto osób odniosło rany od broni palnej.

Zbrodnicza decyzja o strzelaniu ostrą amunicją do cywili była odpowiedzą władz PRL na protesty społeczne i strajki, jakie wybuchły w reakcji na wprowadzone podwyżki cen mięsa, ryb, mąki i innych artykułów spożywczych. Do tego prowadzi autorytarny, totalitarny reżim, którzy przedkłada dobro partii i jej sługusów nad dobro Ojczyzny, nad dobro społeczeństwa, równając partię z państwem.  

Artur S. Górski

Region Gdański NSZZ „Solidarność”

Mecenasem obchodów 53 rocznicy wydarzeń Grudnia 70 jest Energa Grupa Orlen

Partnerami są:

  • Miasto Gdynia
  • Zarząd Portu Gdańsk
  • Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna
[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej