Czy rządzący chcą wzmocnienia rokowań zbiorowych?

Polska zajmuje trzecie miejsce od końca pod względem liczby pracowników objętych układami zbiorowymi pracy, w 2016 roku tylko 15 procent pracowników mogło korzystać z uprawnień, jakie dają takie układy. Gorzej było tylko na Litwie i Łotwie. „Solidarność” szansę na zmianę tej sytuacji upatruje w projekcie nowej dyrektywy Komisji Europejskiej, która obok propozycji działań mających pomóc we wzroście płac minimalnych w państwach UE, zawiera też ważne zapisy mające skłaniać rządy do wspierania rozwoju układów zbiorowych pracy zwłaszcza na poziomie sektorowym. Niestety, stanowisko Ministerstwa Rozwoju Pracy i Technologii pokazuje, że obecne kierownictwo tego resortu nie rozumie znaczenia dialogu społecznego i nie widzi potrzeby wzmacniania rokowań zbiorowych w naszym kraju.

Dyskusja na temat dyrektywy o europejskiej płacy minimalnej odbyła się podczas  posiedzenia sejmowej komisji do spraw UE w dniu 9 grudnia 2020. Stanowisko rządu przedstawiła  sekretarz stanu Iwona Michałek, która stwierdziła, że co prawda rząd polski nie jest przeciwny działaniom mającym na celu promowanie postępu gospodarczego i społecznego oraz pozytywnej konwergencji to jego stanowisko wobec projektu dyrektywy jest głęboko sceptyczne.  Stronie rządowej nie podoba się, że wprowadzenie dyrektywy wymusiłoby stworzenie mechanizmu ustalania wysokości ustawowych wynagrodzeń minimalnych w państwach UE. Rząd musiałby monitorować i gromadzić znacznie bardziej rozbudowane dane dotyczące płacy minimalnych i układów zbiorowych, a także zobowiązany byłby do promowania rokowań zbiorowych (!).  Dziwnie brzmią te obawy, w państwie które dialog społeczny ma wpisany w Konstytucji, a z drugiej strony tylko kilkanaście procent pracowników podlega układom zbiorowym pracy, które są jednym z podstawowych  elementów kształtowania stosunków społecznych w krajach Unii Europejskiej.

Stanowisko „Solidarności” na posiedzeniu komisji sejmowej przedstawiła Barbara Surdykowska z Biura Eksperckiego KK NSZZ „Solidarność”, która stwierdziła, że dla Związku najważniejsza jest  kwestia wzmocnienia rokowań zbiorowych i liczby pracowników objętych układami zbiorowymi pracy W projekcie dyrektywy znalazł się zapis mówiący, że państwa, w których mniej niż 70 proc. pracowników jest objętych układami zbiorowymi pracy  będą zobligowane do przygotowywania z partnerami społecznymi planów naprawczych, działań, które mają doprowadzić do zwiększenia liczby pracowników objętych układami. Polska ze swoimi kilkunastoma procentami jest znacznie poniżej średniej w UE. Zdaniem Barbary Surdykowskiej,  element projektu dyrektywy  dotyczący rokowań zbiorowych jest niezbędny w kontekście budowania wspólnego rynku, który będzie się łączył nie tylko z elementem integracji gospodarczej, ale także elementem integracji społecznej.

– Wydaje się, że stanowisko polskiego rządu wychodzi z błędnego przekonania, że celem dyrektywy jest ujednolicenie mechanizmu wprowadzania płacy minimalnej w państwach członkowskich. Nie jest to trafna diagnoza. Z tekstu propozycji wyraźnie wynika, że państwa w których płaca minimalna jest tworzona poprzez rokowania zbiorowe i państwa w których uczestniczy w tym władza publiczna mogą zachować swoje odrębne systemy stosunków przemysłowych – komentuje Barbara Surdykowska z Biura Eksperckiego KK NSZZ Solidarność. –  Dla NSZZ Solidarność omawiany projekt jest kluczowym elementem wdrażania Europejskiego filaru praw społecznych i przywracania właściwych proporcji w działaniach integracyjnych. Dotychczas widoczna była asymetria: dominowały działania związane z integracją gospodarczą a brakowało działań związanych z integracją społeczną

– dodaje ekspertka.

Rząd wskazuje, że nieakceptowalny jest zakres obowiązków dla państw członkowskich związany z monitorowaniem i gromadzeniem danych dotyczących płacy minimalnej. Polska nie dysponuje większością danych, o których mowa w projekcie dyrektywy. Chodzi tu przede wszystkim o informacje o wysokości zarobków u pracodawców zatrudniających do 9 pracowników.

Podejście polskiego rządu do dyrektywy o europejskiej płacy minimalnej budzi niepokój także u innego eksperta Komisji Krajowej Sławomira Adamczyka.

– Niepokoi mnie to, że rząd państwa o jednym z najniższych zasięgów układów zbiorowych w Europie oznajmia oficjalnie, iż wzmocnienie promowania rokowań zbiorowych nie jest potrzebne ani właściwe. To jakaś niewyobrażalna aberracja – mówi Sławomir Adamczyk, reprezentant polskich związków w komitecie koordynacji rokowań zbiorowych EKZZ. – Obwiązek wspierania przez władzę publiczną rokowań zbiorowych zawierają zarówno ratyfikowane przez Polskę dokumenty MOP jak i Rady Europy. Dyktuje to także zdrowy rozsądek, gdyż zwiększenie skali rokowań zbiorowych jest kluczowe dla wyjścia Polski z pułapki państwa o średnim dochodzie

– dodaje ekspert.

Małgorzata Kuźma

Zdjęcie: Adobe Stock

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej