Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Lęborku. Na szczęście nie musimy interweniować

Ponad 50 procent pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Lęborku należy do „Solidarności”. Na wniosek związkowców sama firma została wyróżniona w konkursie „Pracodawca Przyjazny Pracownikom”.

Specyfika pracy

Firma powstała w wyniku podziału Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Słupsku, co miało miejsce w maju 1991 roku. Należące do niej budynki są rozrzucone po mieście, co – ze względu na charakter działalności – nie stanowi wyjątku. 

– W innych miastach jest podobnie, ponieważ „Woda” nie może być zlokalizowana tylko w jednym miejscu. Mamy biura, punkt uzdatniania, przepompownie i oczyszczalnie – wylicza Dariusz Kosior, maszynista w stacji uzdatniania wody, jednocześnie przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w MPWiK w Lęborku. – W naszym mieście w jednym miejscu pobiera się wodę z ziemi i tam następuje jej filtrowanie oraz uzdatnianie przed wpuszczeniem do miejskiej sieci. W innych lokalizacjach znajduje się kilkanaście drobnych przepompowni ścieków, które prowadzą ostatecznie do jednej głównej.

Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” ma swoich przedstawicieli w różnych obiektach, a więc nie tylko w stacji uzdatniania wody czy przepompowni, ale także przykładowo w administracji. Co ważne, nie ma problemów komunikacyjnych pomiędzy poszczególnymi miejscami i osobami.

Specyfika pracy wpływa nie tylko na liczbę obiektów firmy, ale również na sposób pracy w okresie pandemii. Część osób z biura, jeżeli jest taka możliwość, cały czas pracuje zdalnie. Do biura administracji można przyjść tylko po wcześniejszym umówieniu się, bywają bowiem klienci, którzy muszą załatwić swoją sprawę na miejscu, na przykład umowy. Kasa jest nieczynna.

– Z kolei w stacji uzdatniania wody pracujemy stale przez 24 godziny na dobę, po czym mamy wolne i wszystko jest zorganizowane w taki sposób, żeby mieć jak najmniejszy kontakt ze sobą – opowiada przewodniczący. – Zmieniamy się na zewnątrz, a nie wewnątrz obiektu. Przykładowo przez szyby samochodów przekazujemy sobie informacje o tym, co się działo, co będzie danego dnia do wykonania i rozstajemy się. W samym obiekcie działa lampa ultrafioletowa. Nie wiem, czy zwalcza koronawirusa, ale zawsze jest to dodatkowa forma zabezpieczenia. Oprócz tego wszystkie pomieszczenia odkażane są na bieżąco. Część pracowników w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Lęborku, w tym również ja, przeszła już koronawirusa.

Współpraca z dyrekcją

Na szczęście, w związku z epidemią i następującymi zmianami w prawach pracowniczych, nie zdarzyło się, by Komisja Zakładowa musiała interweniować. Relacje z obecnym dyrektorem spółki układają się bardzo dobrze. To człowiek, który pracuje w tej firmie od ponad 20 lat.

– Jest chyba najlepszym menedżerem w historii naszych wodociągów. Piotr Boniaszczuk pracuje w firmie od około 1993 roku, był kierownikiem technicznym, inżynierem, a od ośmiu lat pełni funkcję dyrektora – opowiada przewodniczący KZ i dodaje, że za kadencji obecnego szefa warunki pracy wyraźnie się poprawiły. – Wszyscy są zadowoleni. Komisja Zakładowa nie musi z nim o nic walczyć. Jeżeli jest jakaś potrzeba czy problem, który trzeba rozwiązać, to rozmawiamy – mówi Dariusz Kosior.

Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych

Takie, zakończone pozytywnym efektem, rozmowy dotyczą na przykład Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Co roku uzgadniane są zmiany w wydatkach na rozmaite cele. 

– Uczestnicząc w planowaniu wydatków przewidzianych w ramach funduszu, rozmawiamy z pracownikami, pytamy, czy należałoby przesunąć jakieś środki z jednego rozdziału do drugiego. Przykładowo w ubiegłym roku z powodu pandemii nie odbyły się tradycyjne wyjazdy sportowo-rekreacyjne, więc pieniądze zostały przesunięte na inny cel – informuje przewodniczący. 

Komisja socjalna

W przedsiębiorstwie wypracowany został model współpracy, który sprawia, że można zrobić coś dla pracowników również w inny sposób. – Od kilku lat działa komisja socjalna, która wdraża w życie różne formy pomocy dla pracowników – mówi Krzysztof Borkowski, pracownik głównej przepompowni ścieków i sekretarz Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”.

Zgodnie z regulaminem w jej składzie są osoby, które należą do związku zawodowego.

Oprócz tego z dyrekcją firmy podpisane zostało porozumienie, na podstawie którego pracownicy otrzymują co roku podwyżkę wynagrodzeń w wysokości 3 procent. Od 2022 roku może być to nawet ponad 4 procent, ale wiele będzie zależeć od kondycji i możliwości spółki, która z założenia nie jest nastawiona na generowanie coraz większego zysku. Trzeba bowiem pamiętać, że jej przychody, a co za tym idzie także dochody, są wprost zależne od wysokości opłat, jakie uiszczają mieszkańcy Lęborka.

–  Przedsiębiorstwo może zarabiać tylko na prowadzonych inwestycjach czy zleceniach na wykonywanie przyłączy do sieci wodno-kanalizacyjnych. Z tytułu opłat za wodę takie firmy jak nasza nie mogą osiągać zysku – tłumaczy sekretarz Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”.

Ilu nas jest w „Solidarności”?

Efektem ubocznym dobrej sytuacji spółki jest to, że… nowo zatrudnione osoby nie wstępują do Związku. Choć, z drugiej strony, uzwiązkowienie w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Lęborku i tak przekracza 50 procent wszystkich zatrudnionych. Kilka lat temu przewodniczący Dariusz Kosior odebrał wyróżnienie Zarządu Regionu Gdańskiego „S” dla najbardziej uzwiązkowionej firmy w całym Regionie Gdańskim „Solidarności”. Tylko że teraz skład komisji może być pomniejszony o jednego członka.

– Wynika to z faktu, że zmniejsza się liczba osób należących do Związku w tym zakładzie. To z kolei wynika z tego że ubywa nam starszych pracowników, którzy od wielu lat byli naszymi członkami. Te osoby przechodzą na emeryturę – tłumaczy przewodniczący.

Młodzi natomiast nie chcą się zapisywać i pytają: „co ja z tego będę miał?”. – Widzą, że w firmie w miarę dobrze się dzieje. Nie walczymy z dyrektorem, więc nie dostrzegają celowości zapisania się do Związku. Pojawia się argument, że trzeba opłacać składki, które będą odciągane z wypłaty. Mimo że to pieniądze, które na koniec roku wracają – przyznaje przewodniczący. – W tej sytuacji nie mamy siły przekazu i sposobu, żeby namawiać nowe osoby do zapisania się do „Solidarności”.

Poza tym każdy pracownik, nawet ten, który nie należy do Związku, może zwrócić do Komisji Zakładowej z wnioskiem o zajęcie stanowiska w jego sprawie. – A gdy idziemy do dyrektora starać się na przykład o podwyżki, to wnioskujemy o pieniądze dla wszystkich pracowników, a nie tylko naszych członków – przyznaje przewodniczący.

Zdarza się potem, że osoby, które nie należą do „Solidarności”, jako pierwsze pytają, ile będzie tej podwyżki i dlaczego tak mało…

Obecnie w Komisji Zakładowej, oprócz przewodniczącego, są: Mirosław Zaborowski, wiceprzewodniczący, skarbnik Anna Sawa, członek Mieczysław Kleba oraz Krzysztof Borkowski, sekretarz. Ten ostatni należy do „Solidarności” od samego początku istnienia Związku. Istotne zmiany w składzie KZ miały miejsce w latach 90. i jedyną osobą, która została ze starego zespołu, był właśnie Krzysztof Borkowski. – Nastąpiły wówczas bardzo duże zmiany, skład został zweryfikowany w 90 procentach – wspomina związkowiec.

– Jeśli faktycznie jedna osoba będzie musiała ustąpić, to zobaczymy, kto to będzie – przyznaje przewodniczący. – Taka ewentualna zmiana martwi. 

Tekst i zdjęcia: Tomasz Modzelewski

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej