Nowęcin. Wieś z tajemniczym zamkiem
Jakieś 3 kilometry na wschód od Łeby, nad jeziorem Sarbsko, leży miejscowość o nazwie Nowęcin. Na stałe mieszka w niej ponad 600 osób. Za to latem robi się w niej gwarno, chociaż nie jest tak oblegana przez wczasowiczów jak Łeba. Od nadmorskich plaż oddziela ją właśnie jezioro, więc aby dotrzeć do morza trzeba pokonać ponad 2,5 kilometra pieszo albo rowerem, obchodząc je od strony zachodniej. W Nowęcinie jest stadnina koni, i to nie jedna. Ale najważniejszym obiektem jest zamek, zwany pałacem, i otaczający go stary park, który warto zwiedzić, chociaż jest to teren prywatny.










Wszystko zaczęło się po wielkiej powodzi, która nawiedziła Łebę 15 września 1497 r. Nie była to co prawda ani pierwsza, ani ostatnia powódź, ale właśnie pod koniec XV w. Klaus Weiher zbudował siedzibę swojego rodu w miejscu bezpiecznym, z dala od terenów zalewowych, nieopodal południowo-zachodniego brzegu jeziora Sarbsko. Nazwał ją Neuhof. I tak powstał Nowęcin, a raczej zamek w Nowęcinie, który należał do rodu Wejherów przez 300 lat.
Warto tu wspomnieć, że prawdopodobnie w 1373 r. Dietrich von Weiher otrzymał od wielkiego mistrza krzyżackiego Winricha von Kniprode lenno w postaci Łeby w „okręgu lęborskim”. Można więc powiedzieć, że pod koniec XIV w. rozpoczęło się „panowanie” Wejherów na tych terenach. Ich pierwotna siedziba uległa zniszczeniu w wyniku gwałtownej fali zalewowej. Dlatego zrodził się pomysł wzniesienia nowej i solidniejszej w znacznej odległości od morza. I stąd wzięła się nazwa Schloss Neuhof, czyli Nowy Zamek, a raczej Nowy Dwór.
W połowie XVI w. Ernst, syn Klausa Weihera, przebudował ów zamek w stylu renesansowym. Jednocześnie dobudował wschodnie skrzydło oraz kaplicę jako podziękowanie Bogu za uratowanie życia, kiedy to Ernst w 1567 r., uczestnicząc w wojnie o Inflanty, został ciężko ranny. Kaplica pozostała po latach w stanie szczątkowym, w jej niszy widnieje, ponoć wyryty własnoręcznie przez Ernsta, napis: G.W.M.U.I.T.G 1.5.6.7. E.W.A.U.M., co oznacza: „Bóg był z nami w śmiertelnym niebezpieczeństwie. On ma na nas potężny wpływ”.
Mikołaj Henryk Wejher, polski podkomorzy, był ostatnim z rodu Wejherów właścicielem Nowęcina. Jego pasją były konie, toteż stworzył tu najliczniejszą stadninę na Pomorzu. Dzisiaj stadniny koni znajdujące się w Nowęcinie są w pewnym sensie kontynuacją dzieła Mikołaja. 6 października 1781 r. dobra nowęcińskie zostały sprzedane Karlowi Heinrichowi von Somnitz z Charbrowa. To wówczas zakończyły się dobre czasy dla Nowęcina, gdyż jeszcze w tym samym roku odkupił je Józef Jakub Schrader. Jego panowanie w Nowęcinie trwało dość krótko, bo w 1804 r. właścicielami stała się rodzina Pawels, czyli Pawelców. Z dokumentów dowiadujemy się, że właściciele dóbr nowęcińskich dość często się zmieniali. Byli nimi: hrabia Krockow-Mathy, od 1837 r. Kramer, a od 1846 r. Ludwik Strantz ożeniony z Marią z domu Osterroht.
Właśnie z Marią, wdową po Ludwiku, bardzo kochaną i rozpieszczaną przez męża, wiąże się legenda opowiadająca o jej duchu, który nadal krąży po zameczku, szukając rozpaczliwie męża, a na korytarzach dają się słyszeć szlochania i ciche odgłosy jej kroków. Rodzina Strantz zawiadywała Nowęcinem do 1902 r., następnie posiadłość przejął Leon Neitzke z Warblewa. Z okresu jego rządów pozostał w dokumentach krótki fragment opisu zamku, zwanego wówczas pałacem: „Zachowało się pomieszczenie dawnej kaplicy wbudowanej w obecny pałac wraz ze starą nazwą Jeruzalem”.
W 1909 r. dokonano przebudowy zameczku. Ponoć wcześniej był to piętrowy budynek o prostej bryle z mieszkalnym poddaszem, przykryty dwuspadowym dachem. Od strony wschodniej znajdowała się dobudówka ze szkarpami (kaplica), również przykryta dachem dwuspadowym.
Niestety, niewiele więcej wiemy na temat wyglądu pierwotnej budowli, a nawet tej sprzed remontu przeprowadzonego w latach 60. XX w. W posiadaniu któregoś z kolekcjonerów zachowała się jedynie stara pocztówka wysłana w sierpniu 1940 r. Znajdująca się na niej fotografia, przedstawiająca zamek, została wykonana zapewne w okresie międzywojennym. Jest jeszcze kilka innych starych fotografii zamieszczonych w „Przewodniku Łeba”.
Obecna bryła budowli to kompilacja kilku budynków od dwu- do trójkondygnacyjnych, z wieżyczką. Wnętrze zameczku nie jest jednorodne. Występują tam sklepienia kolebkowe, krzyżowe, a także płaskie stropy. Interesująca jest klatka schodowa z dębowymi schodami. Wieża pochodzi zapewne z początku XX w. Ciekawostką jest to, że zachowały się fragmenty dawnych fos, które dzisiaj przypominają niewielkie rowy w otaczającym zamek parku.
Po II wojnie światowej zamek, jak większość obiektów na tym terenie, przejął PGR. Znajdowały się w nim biura, mieszkali ludzie… W latach 90. XX w. pałac stał się własnością prywatną i dopiero wówczas rozpoczęto kapitalny remont obiektu. Reprezentacyjną częścią pałacu stał się hol, który ponoć wcześniej był kaplicą. Teoretycznie zamek w Nowęcinie stał się już budowlą „bezstylową”, ale ma w sobie wiele uroku.
Tekst i zdjęcia Maria Giedz