Rok pełen rocznic

Sejm RP zdecydował się uhonorować w roku 2020 dwa historyczne wydarzenia, których okrągłą rocznicę będziemy w bieżącym roku obchodzili – stulecie Bitwy Warszawskiej i zaślubin Polski z morzem. To dobrze – wszak stanowią one fundament polskiej niepodległości, a ich wpływ nie tylko na historię Polski jest oczywisty. Trochę jednak szkoda, że przy okazji tej dyskusji nie pojawił się wątek dwóch bliższych nam wydarzeń, których okrągłe rocznice także przypadają w tym roku. Mowa oczywiście o tragedii Grudnia ’70 na Wybrzeżu, która miała miejsce równo 50 lat temu, i czterdziestoleciu Porozumień Sierpniowych i powstania NSZZ „Solidarność”. To także znaczące kamienie milowe na trudnej drodze do wolności i suwerenności naszej ojczyzny, związanej również z walką o podmiotowość i godność człowieka. Dla naszego Związku, który przecież z tych wydarzeń się narodził i trwa do dzisiaj, to będą na pewno rocznice najważniejsze. Mam nadzieję, że obchodom tych rocznic będzie towarzyszyła nie tylko refleksja nad tym, co stało się 40 lat temu, ale również to, jakie jest miejsce dialogu społecznego dziś, jak wygląda sytuacja pracownika w wolnej Polsce, czy fundamentalne dla strajkujących wówczas prawo do zrzeszania się w niezależne związki zawodowe jest skutecznie realizowane. Mam bowiem czasami wrażenie, że wielkie i podniosłe słowa, które padają z ust ważnych osób w dniach obchodów, nie zawsze przekładają się na praktykę działania. Jak inaczej ocenić brak jakiejkolwiek reakcji instytucji państwa na skandaliczne zwolnienie całej komisji zakładowej w Castoramie? Dlaczego tak proste rozwiązanie, jak przyjęcie zasady, że członek władz związkowych jest chroniony do czasu prawomocnego orzeczenia sądu, nie zostało – mimo obietnic – do tej pory wprowadzone? A przecież na pewno zniechęciłoby to przynajmniej niektórych pracodawców do restrykcji wobec tych, którzy ośmielają się walczyć o bardziej godne warunki pracy i płacy. Z kolei trzydziesta rocznica pierwszych wyborów samorządowych, przypadająca 27 maja br., powinna być okazją do dyskusji o miejscu i roli samorządów w dzisiejszej Polsce. Obawiam się, że zamiast tego stanie się kolejnym etapem politycznej walki wielu samorządów z władzą centralną, tak jak stało się 4 czerwca ubiegłego roku. Samorząd jest częścią władzy publicznej i pełni od lat coraz większą rolę w kształtowaniu naszego najbliższego otoczenia, ale nie możemy zapominać, że zgodnie z art. 3 konstytucji Polska jest państwem jednolitym, a samorządy działają w ramach rozwiązań ustawowych.

Rok 2020 przyniesie nam oczywiście także wybory prezydenckie kończące na jakiś czas wyborczy maraton – od samorządowych, poprzez europejskie i parlamentarne. Wydaje się, że dla zdecydowanej większości członków NSZZ „Solidarność” Andrzej Duda jest kandydatem oczywistym, łączącym wrażliwość społeczną z patriotyzmem i konserwatywnym światopoglądem. Jednakże warto, by w nadchodzących miesiącach oprócz „normalnej” kampanii prezydent pokazał efekty swoich inicjatyw tak na arenie międzynarodowej (choćby idea „trójmorza”), jak i wewnętrznej. W tej drugiej dla nas istotne jest domknięcie realizacji porozumienia, jakie ówczesny kandydat na prezydenta Andrzej Duda w maju 2015 roku zawarł z „S”. Najważniejszy zapis, czyli powrót do wieku emerytalnego obowiązującego przed „zamachem” Tuska, został zrealizowany, ale na prezydencką inicjatywę czeka zapis o powiązaniu wieku emerytalnego z okresem zatrudnienia.

Nie widzę też szans, aby w 2020 roku spadła temperatura sporu politycznego i zmniejszyły się wynikające stąd podziały. Nie sprzyja temu ani kampania prezydencka, ani spór wokół sądów, podgrzany dodatkowo ostatnimi orzeczeniami trzech sędziów Sądu Najwyższego, którzy przypisali sobie prawo do oceniania ustaw sejmowych, które to prawo jest zastrzeżone w konstytucji jako wyłączne uprawnienie Trybunału Konstytucyjnego. Także jedynie TK ma prawo oceniać zgodność polskich ustaw z przyjętymi przez Polskę umowami międzynarodowymi. To pokazuje więc po raz kolejny, że dla tych, którzy szaty rozdzierają w obronie konstytucji, liczy się nie ona, ale za wszelką cenę utrzymana i najlepiej bezkarna – władza. Smutne.

Jacek Rybicki

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej