Kij i marchewka

Rząd wyznaje starą jak świat zasadę rządzenia przy pomocy kija i marchewki. Posłuszni dostają marchewkę – ośmielający się mieć inne zdanie  – traktowani są kijem. Nie minęły jeszcze dwa dni od czasu, kiedy krnąbrne związki zawodowe ośmieliły się skrytykować poziom dialogu społecznego w Polsce, a już odezwały się głosy parlamentarzystów PO jak to trzeba ograniczyć rozbuchane przywileje związkowe. Ale przecież sygnał do ataku dał sam premier, który nie wnikając w meritum od razu zapowiedział, że związkowe decyzje o zawieszeniu udziału w Komisji Trójstronnej to „wojna z Polską”. Zupełnie jak za PRL-u. Jeszcze można by dodać – Naród z Partią, Partia z Narodem! Belką w oku obecnej władzy są nie tylko związki zawodowe. Oto od miesięcy jesteśmy świadkami skoku na SKOK-i. Nie dość, że spółdzielcze kasy ośmieliły się odnieść sukces rynkowy skupiając ponad 2,6 mln. członków, nie dość, że konkurują z wszechwładnymi bankami, to jeszcze ośmielają się wspierać niezależne media (bo spółki skarbu państwa reklamują się przede wszystkim w mediach mainstremowych) i patriotyczne inicjatywy. Jedną z ostatnich polskich instytucji finansowych trzeba więc sprowadzić do parteru odgórnie – zmieniając ustawę i wydając niekorzystne dla SKOK-ów rozporządzenia. Nic to, że przez 21 lat istnienia ani jeden członek Kas nie stracił złotówki, a polski system z podziwem jest obserwowany na całym świecie! I tak oto – podobnie jak na początku istnienia Kas – ich los trochę splata się z losem „Solidarności”.

Ale rządy przy pomocy kija i marchewki są bardzo niepewne. Traktowani przy pomocy kija mogą w końcu ugryźć, a obdarowani marchewką – uznać, że zasługują na więcej. Właśnie dlatego – oprócz aktu wyborczego – w demokracji konieczny jest wielostronny i wielopłaszczyznowy dialog, którego nie zastąpi mądrość parlamentarnej większości.

Jacek Rybicki

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej