Euro w cieniu koronawirusa

O tym, że Polacy znają się na polityce i piłce nożnej – wiedzą wszyscy. Dziś do tej układanki można dorzucić jeszcze jeden klocek. Oto spory procent naszych rodaków „zna się” na COVID-19 lub przynajmniej na szczepionkach przeciwko wrednemu wirusowi. Ba, nie tylko się znają, ale chętnie dzielą się swoimi przemyśleniami w mediach społecznościowych i  internetowych komentarzach. Pisałem o tym w poprzednim numerze „Magazynu”. Teraz potwierdzają to liczby. Oto ponad 20 procent osób 70+ nie chce się szczepić, mimo że w przypadku zakażenia blisko 25 procent z nich umiera. Jeszcze bardziej niepokojące dane dotyczą osób w wieku od 18 do 29 lat. Wśród nich ponad 60 procent odmawia przyjęcia szczepionki. Dominuje przekonanie, że pandemia to wymysł możnych tego świata i koncernów farmaceutycznych. W praktyce jednak oznacza to tylko i aż tyle, że tzw. odporności populacyjnej nie osiągniemy (70-80 procent odpornych), czyli czeka nas „czwarta” fala zakażeń. Czy też kolejny lockdown? To pewnie zależeć będzie, z jaką siłą w nas uderzy. Z punktu widzenia osób zaszczepionych jest to pewnie problem mniejszy, jednak z punktu widzenia całego kraju, gospodarki, wielu branż – na pewno nie jest to bez znaczenia. Swoją drogą o tym, czym jest świat w czasie pandemii, przekonali się niedawno polscy turyści na granicy z Chorwacją, do której Polacy mogli od 15 czerwca wjeżdżać bez problemu. Tymczasem 30 czerwca władze wprowadziły kontrole na granicach. I tu „paszporty covidowe” okazały się nieocenione…

Pandemia namieszała też we wspomnianej na wstępie dyscyplinie, czyli piłce nożnej. Pierwszy raz w historii impreza pod oficjalną nazwą Euro 2020 odbywa się… rok później. Dodatkowo koronawirus od czasu do czasu eliminuje niektórych zawodników, a przeprowadzane bez przerwy testy też nie sprzyjają koncentracji. Najbardziej kuriozalny jest jednak fakt, że impreza w czasie pandemii odbywa się w kilkunastu europejskich krajach. Organizatorzy każą tym samym tysiącom kibiców przemieszczać się po całej Europie, gdy jeszcze niedawno obowiązywała w wielu krajach godzina policyjna i zakazywano przemieszczania się na większe odległości! Swoją drogą ciekawy jestem, jak wyegzekwowana została zarządzona kwarantanna dla kilku tysięcy Polaków dopingujących naszą drużynę w ostatnim meczu w Petersburgu. W mieście, w którym tego samego dnia odnotowywano szczyt zachorowań na nową odmianę koronawirusa, a w szpitalach brakowało miejsc na korytarzach. Jak wiemy, dla Polaków Euro 2020 skończyło się szybko. Właściwie –  jak zawsze. Być może rok temu pod batutą poprzedniego trenera, który – było nie było – ten awans wywalczył, skończyłoby się lepiej. Tymczasem ściągnięty naprędce za niebotyczne pieniądze szkoleniowiec z dalekiej Portugalii niczego specjalnego nie pokazał. I nie pociesza nas fakt, że niewiele później od nas do domu pojechali niedawni mistrzowie (Francja) i wicemistrzowie (Chorwacja) świata, a w ślad za nimi – Niemcy. Nie pociesza nas, bowiem teoretycznie, bazując choćby na klubach, w których grają prawie wszyscy polscy piłkarze, to mamy bodaj najsilniejszą ekipę w historii. Niestety, teoria nie wygrywa.

Na koniec, nawiązując do przywołanych na początku obszarów – kilka zdań o polityce. Wprawdzie rozpoczęły się wakacje, ale w rządzącym obozie wrze na wszystkich frontach. Oto nie tylko swoją tożsamość i odrębność próbują wypromować koalicjanci w obozie Zjednoczonej Prawicy, ale kłopoty ma też główny rozgrywający, czyli PiS. Odejście kilku posłów o bardziej liberalno-narodowej proweniencji stawia pod znakiem zapytania parlamentarną większość i zdolność rządzenia. Przypomina się, niestety, chocholi taniec sprzed lat kilkunastu, kiedy to egzotyczna koalicja pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego, Romana Giertycha i Andrzeja Leppera rozpadła się jak domek z kart, zapewniając tym samym na wiele lat rządy platformersów. Wprawdzie dziś koalicja Kaczyńskiego, Ziobry i Gowina wydaje się o niebo bardziej przewidywalna, to jednak i Ziobro, i Gowin powinni pamiętać, że dwukrotny sukces wyborczy zagwarantowało im raczej zacieranie wewnętrznych różnic, a nie ich akcentowanie.

Już niedługo przekonamy się, czy Polacy rzeczywiście na dobre odwrócą się od szczepionek, kto na Wembley wzniesie puchar mistrzów Starego Kontynentu i jaki będzie los Zjednoczonej (?) Prawicy. A przed nami zbieranie podpisów pod związkową inicjatywą ustawodawczą o tzw. emeryturach stażowych.

Jacek Rybicki

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej