Wbrew słowom części ekonomistów

Każdy z nas może mieć swoje oceny i spojrzenie przez pryzmat własnych doświadczeń, ale nie ulega wątpliwości, że gdyby nie NSZZ „Solidarność” żyłoby się przeciętnemu obywatelowi znacznie gorzej, a sytuacja pracowników odbiegałaby in minus od obecnej. Przez lata słyszeliśmy na przykład, że mamy konkurować kosztami pracy, że kodeks pracy to przeżytek. Były próby podważania zabezpieczeń pracowniczych i wyjmowania pewnych elementów cywilizujących warunki zatrudnienia. Choćby lekceważąc umowy o pracę przy zamówieniach publicznych. To dzięki Związkowi udało się zabezpieczenia te utrzymać, a nawet poprawić.
Samo pojęcie dialogu społecznego, bez sięgania do 1980 roku, do przepisów prawa wprowadziła „Solidarność”, to dzięki niej w Konstytucji RP znalazł się zapis, że społeczna gospodarka rynkowa oparta jest m.in. na solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych. To „Solidarność” wywalczyła zapisy prawne o układach zbiorowych pracy, nie dało się tego, niestety, szerzej rozwinąć (…) Od marca 2018 roku pracownicy handlu mieli pierwszą niedzielę wolną od pracy. Wbrew zapowiedziom ekonomistów związanych z sieciami handlowymi, koniec świata nie nastąpił. Opieraliśmy się na argumentach i wyliczeniach. Straszono nas upadłościami, bezrobociem. Nic takiego się nie stało, a firmy i sieci handlujące w Polsce odnotowują systematyczny wzrost obrotów i dochodów.

Krzysztof Dośla, przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”

Cały wywiad w styczniowym wydaniu Magazynu „Solidarność”

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej