BHP po skandynawsku: Pracownik nie idzie do pracy, aby zginąć

O tym, jak zmieniło się podejście do bezpieczeństwa pracy na polskich budowach po wejściu na polski rynek firm zachodnich rozmawiamy ze Zbigniewem Kowalczykiem, byłym przewodniczącym „Solidarności” w Skanska Polska

– Pracował Pan przez długi okres w państwowej firmie zajmującej się budową dróg, później firma ta została sprywatyzowana, a obecnie należy do szwedzkiego koncernu Skanska. Jak w ciągu tych lat zmieniło się podejście do spraw BHP?

– Skanska należy do czołówki światowych firm zajmujących się działalnością budowlaną i deweloperską. Jest ona jednocześnie światowym liderem, jeśli chodzi o bezpieczeństwo pracy. Jako związkowiec mam pozytywne doświadczenie z rozmów z zarządem firmy dotyczących BHP. Wejście na polski rynek skandynawskich firm znacznie przyczyniło się do poprawy bezpieczeństwa na wielkich budowach. W Skanskiej normy BHP są na wysokim poziomie. Niektórzy uważają, że nawet może na nazbyt wysokim. Do przepisów BHP muszą stosować się wszyscy pracownicy, niezależnie od zajmowanego stanowiska. Co trzeba podkreślić, standardy obowiązują także wszystkich podwykonawców, którzy wykonują prace na rzecz Skanskiej.

 – Czy może Pan podać jakieś przykłady wyższych standardów, niż te powszechnie obowiązujące?

– Ogólnie w drogownictwie obowiązkowo kasków używało się przy robotach rozładunkowych i dźwigowych. Teoretycznie praca na otwartych przestrzeniach, bez zagrożenia upadku z wysokości nie wymaga noszenia kasku. Jednak w takich firmach jak Skanska obowiązek noszenia kasku dotyczy każdego miejsca pracy. I to widać na budowach. Pracownik musi być w ubraniu ochronnym, a nie jest ono tożsame z ubraniem roboczym. Ubranie ochronne musi być określonej klasy widoczności.

– A więc nie może to być brudny kombinezon?

– Musi być to ubranie czyste i to prane w odpowiedni sposób, aby nie straciło swoich walorów ochronnych, z odpowiednimi elementami odblaskowymi. Kiedyś było tak, że pracownik musiał mieć ubranie ochronne tam, gdzie wstępowały określone czynniki niebezpieczne. Obecnie w firmach, które podpisały tzw. Porozumienie dla Bezpieczeństwa w Budownictwie wszyscy pracownicy są w ubraniach ochronnych. Ponadto każdy pracownik musi być wyposażony w rękawice ochronne, także w okulary ochronne lub przyłbice i oczywiście obuwie ochronne. Noszenie kasków jest też obowiązkowe w pomieszczeniach zamkniętych. Tam, gdzie występuje praca na wysokości, w ogóle pracownik w Skanskiej na placu budowy nie może pojawić się bez kasku.

– Przez lata tzw. gospodarki socjalistycznej, ale także na początku funkcjonowania w Polsce gospodarki kapitalistycznej sprawy BHP nie był traktowane zbyt poważnie. Sami pracownicy podchodzili do nich z lekceważeniem. Jak więc w skandynawskiej firmie udało się zmienić podejście pracowników?

– Przede wszystkim poprzez szkolenia. W dużych firmach budowlanych, które podpisały Porozumienie dla Bezpieczeństwa w Budownictwie opracowywane są takie same standardy szkolenia. Czyli pracownik, który przeszedł szkolenie z BHP np. w Budimexie, ma taką samą wiedzę, jak pracownik w Skanskiej. Przedtem tak nie było. Nie było w Skanskiej jakichś kar pieniężnych za nieprzestrzeganie przepisów BHP, tak jak często jest za granicą. Były upomnienia, pouczenia, jeżeli nieprzestrzeganie przepisów było stałe, taki pracownik, niezależnie czy szeregowy, czy na stanowisku kierowniczym, dostawał naganę albo wylatywał z roboty.

– Czy podwyższenie standardów BHP wpłynęło na statystyki wypadków?

– Oczywiście tych wypadków jest znacznie mniej. Takim spektakularnym przykładem, jak wprowadzenie jednego przepisu BHP, który może znacząco wpłynąć na bezpieczeństwo pracy jest przepis obowiązujący na budowach w Wielkiej Brytanii, gdzie wprowadzono obowiązkowe noszenie okularów ochronnych w pracy. I wtedy liczba urazów oczu spadła w ogóle do zera. Oczywiście okulary obowiązywały osoby bezpośrednio pracujące np. przy szlifowaniu, i ta osoba była chroniona, ale ktoś kto przechodził obok już nie. Więc jak wszyscy zaczęli te okulary używać, nie ma w ogóle urazów oczu.

– Firmy należące do Porozumienia przyjęły nawet program zero wypadków. Czy jest to możliwe?

– Firmy te mają w swojej strategii taki właśnie cel. My, jako związek, to trochę kontestowaliśmy taki cel, bo może to skutkować niezgłaszaniem wypadków czy nieprzyjmowaniem zgłoszeń. Bardzo istotną jednak rzeczą, która się pojawiła jest obowiązek zgłaszania i opisywania potencjalnych zdarzeń wypadkowych. Jeżeli doszło do jakiegoś zdarzenia, które mogło doprowadzić do wypadku, to takie zdarzenie się raportuje. Na wewnętrznej stronie Skanskiej (intranecie) są opisy do których doszło, jak i potencjalnych zdarzeń wypadkowych. Te potencjalne zdarzenia są analizowane przez służby BHP.

– A jak wygląda współpraca ze społecznymi inspektorami pracy?

– W Skanskiej na każdym oddziale mieliśmy społecznych inspektorów pracy. Co więcej, wszyscy sipowcy uzyskali rangę zakładowych inspektorów pracy. Podlegali ochronie prawnej, byli również szkoleni na koszt pracodawcy. Społeczni inspektorzy pracy spośród swego grona wybierali głównego koordynatora.

– Jednak pomimo szkoleń i restrykcyjnych przepisów wciąż na polskich budowach jest wiele wypadków.

– Na budowach EURO 2012 na Ukrainie zginęło 14 osób, w Polsce 8.Na budowach mundialu w Afryce w 2010 roku nikt nie zginął. Gdy pytałem o przyczyny takiej sytuacji, to eksperci ze Skanskiej mówili, że działo się tak po pierwsze dzięki organizacji pracy, a po drugie dzięki określeniu jasnych obowiązków pracownika. Na placach budowy Mundialu w Afryce pracownik wykonywał tylko to, co mu polecono. W Polsce często pracownik wykonuje prace, które nie należą do jego obowiązków.

– No, ale mówi się, że to dobrze, jak pracownik wykazuje inicjatywę w pracy.

– Inicjatywa w pracy powinna służyć rozwiązaniu problemu, a nie iść w poprzek standardom BHP. Istnieje instrukcja bezpiecznego wykonywania robót. W Skanskiej każda praca ma instrukcję jej wykonania, w której identyfikuje się także, które czynności są niebezpieczne, jak daną czynność należy wykonywać, jak przebieg tego procesu wpływa na bezpieczeństwo, gdzie wyznaczyć drogi komunikacyjne. Taką instrukcję opracowuje bezpośredni majster lub kierownik budowy przy udziale pracowników. Pracownik musi się z taką instrukcją zapoznać przed rozpoczęciem pracy i za to odpowiada kierownik. Taka inicjatywa usprawnienia pracy czy podniesienia bezpieczeństwa może być przez pracownika zgłoszona, ale nie może on wykonać pracy wbrew instrukcji. Wracając do Mundialu, tam pracownicy nie robili rzeczy, których nie mieli robić. U nas na przykład doszło do tragicznego wypadku przy budowie Stadionu Narodowego, kiedy spadła klatka z ludźmi przenoszona przez dźwig. Przyczyną tego tragicznego zdarzenia był fakt, że osoba nieuprawniona tę klatkę doczepiła i zrobiła to źle. Nie znając instrukcji nie włożyła zabezpieczenia i klatka spadła. Nie powinno mieć to w ogóle miejsca.

– Czy jednak wypadki nie są wpisane w jakiś sposób w pracę, którą podejmuje człowiek?

– Jeden z byłych prezesów całej Skanskiej, który kładł szczególny nacisk na sprawy BHP powiedział, że należy zwalczyć takie właśnie przekonanie, że wypadki śmiertelne są wpisane w pracę budowlaną. Nie są one wpisane w żadną pracę. Rodzina pracownika, gdy on wychodzi do pracy, ma prawo być pewna, że on z tej pracy wróci bezpiecznie. Nie chodzi się do pracy po to, aby zginąć.

Rozmawiała: Małgorzata Kuźma
zdjęcie: pixabay.com

Region Gdański NSZZ „Solidarność”

Projekt otrzymał dofinansowanie z Norwegii poprzez Fundusze Norweskie 2014-2021, w ramach programu „Dialog społeczny – godna praca”.

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej