ZRG: Offshore, czyli termin-klucz do przyszłości gospodarki morskiej

Napięcie w oświacie związane z planowanym przez MEiN zmianą w systemie pracy nauczycieli oraz nierozwiązane problemy gospodarki morskiej, brak jasnej strategii dla tej ważnej dziedziny gospodarki zdominowały roboczą część obrad ZRG NSZZ „S” 4 października br.

Wraca temat „offshore”, a konkretnie – budowy na Wybrzeżu wytwórni pracującej na potrzeby nowatorskiej branży morskiej, zajmującej się produkcją urządzeń do pracy na morzu oraz kadr do obsługi gigantycznych wież wiatrowych.
– To przyszłość naszej gospodarki morskiej. Słowo klucz „offshore”. Operatorem gigantycznych wież i instalacji będą Amerykanie (G Electric, producent turbin). Dochodzą wieści, że będzie konkurencja między Pomorzem szczecińskim a Wybrzeżem gdańskim. To niezdrowa, wyniszczająca konkurencja o to, gdzie postawić fabrykę za prawie miliard złotych. Trzeba nam wizji i strategii – ostrzegał Karol Guzikiewicz, wiceprzewodniczący NSZZ „S” w Stoczni Gdańskiej (dziś wraz z Gsg Towers jako Baltic Operator, część Grupy Przemysłowej Baltic), dodając, że na Wybrzeżu są nadal fachowcy, ci zaś z Pomorza zachodniego wyjechali do Norwegii i do Niemiec.
Tymczasem wewnątrzkrajowa rywalizacja może doprowadzić do tego, że fabryka powstanie, ale w Danii lub w Niemczech. Tym bardziej, że tam prace są technologicznie zaawansowane. Dania, Hiszpania, USA to kraje w technologiach morskich i elektrowni wiatrowych przodujące.
Być może część wątpliwości rozwieje Karol Rabenda, gdański radny, a od września 2021 podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych, odpowiedzialny m.in. z energetykę wiatrową. Ten wysoki urzędnik państwowy ma być gościem jednego z najbliższych posiedzeń ZRG.
W perspektywie jest gigantyczna inwestycja w farmy wiatrowe na Bałtyku. Pierwsze skrzypce w polskiej energetyce wiatrowej gra PGE. Chce dołączyć PKN Orlen, który też ma na Bałtyku koncesję (decyzję lokalizacyjną), w ramach której może zbudować morską farmę wiatrową.

Pojawią się w związku z tym zupełnie nowe specjalności i zawody. Niestety, Polska nie ma specjalistów w tej dziedzinie. I nie mówimy tu o budowie i technologiach, ale o obsłudze działających farm i portu energetycznego. Choć to plan rozciągnięty w czasie to nie można już stracić ani dnia.

– Mówimy o 140 miliardach złotych. Szacuję, że dzięki inwestowaniu w farmy wiatrowe powstanie tutaj 70 tysięcy nowych miejsc pracy związanych z branżą energetyczną. Podniesie to wkład odnawialnych źródeł energii w nasz mix energetyczny. Innowacyjne technologie podniosą jeszcze bardziej poziom naszych spółek energetycznych i unowocześnią sposoby pozyskiwania energii. Koncesję, pierwszą, największy udział ma rodzimy koncern PGE. Jest też w tym i krajowa spółka prywatna. Bałtyk jest atrakcyjny dla morskich farm wiatrowych, ze względu wiatr, płytkie wody, niewielkie pływy – mówi Karol Rabenda, zapytany przez Gazetę Gdańską o zakres kompetencji w ministerialnym gmachu przy ulicy Kruczej.

Nie mamy jednak kadr inżynierskich, fachowców od budowy nowoczesnych jednostek typu offshore. Technologicznie morskie wiatraki są inne technologicznie niż te, które widzimy na lądzie. Są to konstrukcje dużo większe, wytrzymalsze, nowocześniejsze. Potrzeba przy budowie doświadczenia, technologii bardzo specyficznej. Plan zakłada, że do 2026 roku będzie prąd z pierwszych naszych instalacji morskich, a pierwsza farma, elektrowni Baltica, będzie całościowo gotowa do 2030 roku. PGE będą – o ile plan się powiedzie, posiadały 2,5 GW zainstalowanej mocy na Morzu Bałtyckim.

25 czerwca br. Politechnika Gdańska i Uniwersytet Morski w Gdyni zawarły porozumienie dotyczące utworzenia międzyuczelnianego kierunku studiów Morska Energetyka Wiatrowa. Wychodzi to naprzeciw rynkowym trendom, kształcąc ekspertów w zakresie morskiej energetyki wiatrowej.

Do 2030 r. udział odnawialnych źródeł energii w elektroenergetyce wyniesie do 32 proc., tj. dwukrotnie więcej, niż obecnie. Pierwsza faza to uruchomienie farm wiatrowych. Według założeń Europejskiego Zielonego Ładu, celem Unii Europejskiej jest osiągnięcie neutralności klimatycznej (zero emisyjności) do 2050 r. Niespecjalnie mamy wyjście, Tak czy inaczej – musimy.

Krzysztof Żmuda, przewodniczący KM NSZZ „S” Stoczni Remontowa Shipbuilding podczas ZRG skonstatował, że „Europa nie czeka i nie śpi”.

– Przemysł okrętowy u nas jest na skraju swych możliwości, bez radykalnych działań w obszarze innowacyjnej gospodarki przyjdzie nam po nim posprzątać – alarmował stoczniowy lider, przypominając m.in., że od blisko trzech lat nie zebrał się, mimo cyklicznych zapowiedzi, Zespół trójstronny ds. przemysłu stoczniowego. Bez odpowiedzi pozostają pytania o program „Batory”, „Miecznik”, o jednostki offshore i o przyszłość przemysłu okrętowego na wybrzeżu Bałtyku.

Nieco optymizmu przyniosły wieści z Kociewia. Otóż pracownicy niemedyczni starogardzkiego szpitala psychiatrycznego mogą spodziewać się poprawy wynagrodzeń. Niestety nie wszyscy, dlatego nie kończy się spór zbiorowy. Od 1 lipca br. żaden pracownik medyczny oraz ten z działalności podstawowej podmiotu leczniczego nie może mieć ustalonego wynagrodzenia zasadniczego na poziomie niższym niż wynikający z ustawy. O niemedycznych pracownikach jednak w ustawie nie wspomniano.
Wacław Ciecholiński, przewodniczący „S” w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych, podlegającemu Urzędowi Marszałkowskiemu, poinformował, że wynegocjowano 20–proc. podwyżki dla wykonujących prace niemedyczne (środki z wykonań nadkontraktowych) w tej placówce. To około 500 zł brutto. Stało się tak w wyniku spotkania związkowców z Kamilą Siwak, z–cą dyrektora ds. świadczeń zdrowotnych Departamentu Zdrowia UMWP.

Członkowie ZRG NSZZ „S” przyjęli uchwałę wyznaczającą sprawozdawcze WZD Regionu Gdańskiego na piątek 19 listopada br. w Sali BHP na godz. 10.

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej