Zdrowe gospodarki zachowują pod kontrolą gałęzie gospodarki o strategicznym znaczeniu

Gdańsk – Rafineria Lotos , fot. Andrzej Otrębski / Wikimedia Commons

Po tym jak PKN ORLEN ogłosił wezwanie na 100 proc. akcji Grupy ENERGA odezwały się   głosy krytyczne ze środowiska gdańskich liberałów, współodpowiedzialnych, jak Janusz Lewandowski, za fiasko transformacji gospodarczej opartej o rodzime dobra i zatopienie rodzimych przedsiębiorstw w procesie tzw. prywatyzacji. Alarmują, że powstanie monopol państwowy.

Tymczasem planowana przez koncerny transakcja wpisuje się w strategię zakładającą budowę silnego rodzimego multienergetycznego koncernu. Obie spółki kontrolowane są przez Skarb Państwa więc o „grabieży” mowy nie ma. Zastrzyk finansowy, co oczywiste, trafi do budżetu państwa.

Czym są Spółki Skarbu Państwa i jak się kształtuje ich kondycja?

W Polsce indeks warszawskiej giełdy WIG20 oraz takie branże, jak bankowość, ubezpieczenia, energetyka i transport mają duży udział państwowych firm. Inwestorzy z Polski nie uciekają. Nadchodzi jednak czas spowolnienia. Pora robić zapasy.

Repolonizacja

Od 2015 roku opcja rządząca kieruje się w stronę repolonizacji, renacjonalizacji i przywracania kontroli państwa nad częścią krajowej gospodarki. Symptomem odwrócenia spojrzenia na rodzime „perełki w koronie” jest repolonizacja Banku Pekao S.A., uratowanie PZU, wzmocnienie spółek paliwowych, a na Wybrzeżu na przykład repolonizacja poprzez PGE Elektrociepłowni Wybrzeże  (dziś PGE Energia Ciepła), a przez Agencję Rozwoju Przemysłu Stoczni Gdańsk. Większość z tych spółek złapała wiatr w żagle.

Spółka Skarbu Państwa (SSP) to rodzaj spółki utworzonej w wyniku komercjalizacji na wniosek organu założycielskiego, dyrektora i rady pracowniczej. Tyle definicja. W przypadku stuprocentowego udziału państwa w spółce jej formalnoprawna definicja kryje sprzeczność: jednoosobowa, a jednak spółka.

Wyjątek czy reguła

Z oczywistych względów historycznych w rozwiniętych gospodarkach udział w kontroli państwa nad biznesem działającym rynkowo jest mniejszy niż w Polsce. Nie jest to jednak formuła wyjątkowa.

Wystarczy wymienić np. France Télécom (przed zmianą na Orange), czy Statoil (w 2018 r. zmienił nazwę na Equinor), należący w 67 proc. do rządu Norwegii. Z tych pieniędzy finansowany jest m.in. norweski fundusz solidarnościowy.

Firmy państwowe odgrywają ważną rolę w  światowym handlu i inwestycjach międzynarodowych. Stanowią około 10 procent światowych przedsiębiorstw.  Sektory cechujące się największym udziałem firm państwowych (od 20 proc.), to branże związane z wydobyciem i przetwórstwem surowców mineralnych, energią i przemysłem ciężkim oraz telekomunikacja.

Wypracowane zyski zasilają budżet państwa i pozwalają na inwestycje i pozwoli na realizację zadań i zobowiązań państwa. Dla powodzenia tej misji niezbędny jest profesjonalny „menedżment”. Kondycję firm ratuje stabilna średnia kadra zarządzająca. Spółki z branży paliwowej i energetycznej są silne tą właśnie kadrą kierowniczą, przyzwyczajoną, że zmiana władzy powoduje zmiany u sterów.

Bilans wypada „na plus”. A jeszcze siedem lat temu przygotowywany był plan zbycia Grupy LOTOS. Jeszcze przed trzema laty Poczta Polska miała dziwnego konkurenta z siedzibami na Cyprze i Malcie, a w 2012 roku polskie niebo stanęło otworem przed liniami lotniczymi aferzysty

Nie warto wyzbywać się rodzimych perełek. Dotyczy to też spółek komunalnych. Rządzący Lipskiem socjaldemokraci z SPD wiedzą lepiej od naszych gdańskich liberałów, co znaczą przedsiębiorstwa operujące na strategicznym, pozbawionym konkurencji rynku. I dzięki hojności władz Gdańska poprawiają dobrostan mieszkańców Lipska, czerpiąc dywidendę z GPEC. Właścicielem gdańskiego ciepła jest bowiem komunalny holding LVV.

Liberałowie zaś zdają się nie pamiętać, że za zachodnią granicą wielkie inwestycje, nazywane tam „prywatnymi” realizują nader często budżety landów. Tak jest np. w przypadku gigantycznego portu lotniczego współfinansowanego przez Berlin i Brandenburgię.

Spółki i inwestycje

Pojawienie się kontradyktoryjnej formuły jednoosobowej spółki spowodowane było m.in. fiaskiem koncepcji akcjonariatu pracowniczego w początku lat 90. ubiegłego wieku. Prywatyzacja kapitałowa polegała więc na przekształceniu przedsiębiorstwa państwowego w spółkę z kodeksu spółek handlowych, w której jedynym właścicielem pakietu akcji (w przypadku S.A.) lub udziałów (w przypadku sp. z o.o.) jest Skarb Państwa. Ta konstrukcja pozwala na kształtowanie gospodarki zgodnie z wolą polityczną.

Ta m.in. spowodowała powstanie terminala LNG w Świnoujściu (gazoport) i budowę Baltic Pipe, strategicznego projektu nowego korytarza dostaw gazu na europejski rynek. W planach są też gigantyczne inwestycje, jak Centralny Port Komunikacyjny (CPK), integrujący transport lotniczy, kolejowy i drogowy. Na Pomorzu będzie to rozbudowa linii kolejowych wiodących do portów w Gdańsku i w Gdyni oraz samych portów wspólnie z inwestorami zagranicznymi.

Nowe ministerstwo

Premier Mateusz Morawiecki, formując swój drugi rząd, podpisał rozporządzenie o utworzeniu Ministerstwa Aktywów Państwowych. Oddał je we władanie Jackowi Sasinowi, powierzając mu nadzór nad energetyką, górnictwem, złożami kopalin i częścią spółek z udziałem Skarbu Państwa, w tym ważkie giełdowe spółki: Będzin, Enea, ENERGA, JSW, KGHM, PGE, PGNiG i Tauron. Tym samym to Sasin będzie sprawował kontrolę nad obsadzaniem stanowisk w zarządach.

Teka ministra aktywów państwowych obejmuje zakres polityki energetycznej państwa, udział w kształtowaniu polityki energetycznej Unii Europejskiej, rynków energii, surowców energetycznych i paliw, rozwoju i wykorzystania odnawialnych źródeł energii, energii jądrowej, bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Państwo a biznes

Cel i sens istnienia i działania SSP zasadza się na wypracowaniu zysku, który zasili budżet państwa i pozwoli na realizację zadań i zobowiązań państwa. Dla powodzenia tej misji niezbędny jest profesjonalny „menedżment”. Dobrze za efekty pracy wynagradzany.

Niezależnie od rządzącej opcji politycznej i od barw politycznych, spółki te traktowane są jak polityczny łup. Pół biedy, gdy profesjonalny zarząd wypracowuje zysk lokowany w inwestycje, projekty modernizacyjne, czy pakiety niezbędne do realizacji programów wyborczych dzielenia tortu też między tych mniej zaradnych czy ekspansywnych.

Od lat 90. obsada stanowisk odbywa się w myśl reguły „TKM” (Teraz K…wa My). A propos – ten zgrabny termin „TKM” ukuł Jarosław Kaczyński w 1997 roku w jednym z wywiadów. Znów prezes PiS musiał tupnąć nogą, gdy w lipcu ub.r. ogłosił: „Do polityki nie idzie się dla pieniędzy”.  Wśród samorządowców „na państwowym” zapanowała konsternacja. Decyzja Jarosława Kaczyńskiego, spowodowała, że zabrakło miejsca na listach wyborczych dla członków partii, zaangażowanych w spółki Skarbu Państwa, a ci, którzy do nich przeszli mandaty złożyli Osoby pozostające w spółkach Skarbu Państwa lub pełniące w samorządach określone funkcje, nie mogą być bowiem umieszczone na listach wyborczych PiS.

Wraz ze zmianą partii rządzącej zawsze dokonywane są zmiany w zarządach kontrolowanych przez państwo instytucji i spółek. A jakie są wyniki ekonomiczne?

Okazało się, że inwestorzy ufają spółkom Skarbu Państwa. Przekłada się to na wymierne korzyści dla kasy państwa, gdyż Skarb Państwa jest głównym udziałowcem. Do państwa należy od 30 do 70 proc. akcji w poszczególnych spółkach.

16 listopada 2015 r., inwestorzy giełdowi wyceniali piętnaście spółek Skarbu Państwa na 193,5 mld zł. W III kwartale ich kapitalizację można było szacować na ok. 258 mld zł. Jak wiadomo giełda ma swoje prawa i jest wrażliwa. Ta warszawska nie jest zaś silna, jest dość słaba i podatna na rozmaite czynniki i gry inwestorów. Takie już jest to ryzyko. I tak np. grudzień br. sprawił, że pod kreską sesja do sesji znalazły się m.in. Tauron (-3,87 proc.), PGNiG (-2,55 proc.), KGHM (-2,22 proc.), JSW (-2,20 proc.) czy PGE (-1,93 proc.). W Europie też odnotowano spadki.

Jaki zaś był dłuższy trend? Wartość łącznych przychodów ze sprzedaży wszystkich SSP w czasie dekoniunktury i wychodzenia z kryzysu obniżyła się z 255,2 mld zł w 2012 r. do 193,5 mld zł pod koniec 2015 r., czyli o 28 proc., zaś wynik finansowy netto zmniejszył się z zysku 30,5 mld zł w 2011 r. do straty w wysokości 204,4 mln zł w 2015 r.

W 2017 r. wartość przychodów spółek wzrosła do 209,9 mld zł, tj. o 14,4 proc. w porównaniu z 2016 r., zaś łączny wynik finansowy netto w latach 2016 i 2017 był dodatni i wyniósł kolejno 13,5 mld zł i 27,7 mld zł.

JSW 491 procent plus

Gigantyczny progres zanotowała np. Jastrzębska Spółka Węglowa. Jej akcje na giełdzie zyskały przez trzy lata 491 proc. (!), a giełdowa wartość JSW wzrosła z 1,4 mld do 8,3 mld zł. W tzw. międzyczasie doszło do restrukturyzacji, ale zdecydowały znacząco wyższe ceny węgla na świecie.

Rządy Zjednoczonej Prawicy mają też pozytywne przełożenie na spółki paliwowe. Lotos potroił wartość biznesową (207 proc.). Kapitalizację podwoił PKN Orlen (80 proc.). Razem ich wartość rynkowa wzrosła z 31 mld do 62 mld zł. Motorem wzrostu był pakiet paliwowy i plik kontrolny, czyli przepisy ograniczające szarą strefę, które przygotowywała jeszcze poprzednia koalicja.

Urosły PKO BP (59 proc.), KGHM (48 proc.), PZU (47 proc.) i PGNiG (38 proc.).

Tylko żadna z czterech największych grup energetycznych nie urosła. Enea jest w tym samym miejscu, PGE, Tauron i ENERGA są wyceniane o 11 proc. niżej. Przekłada się to łącznie na straty 3 mld zł. Dlaczego? Otóż energetyka za rządów PiS stanowiła narzędzie pomocy dla górnictwa. Do tego doszły duże inwestycje.

Największy cios przyjęła jednak Grupa Azoty. Chemiczny gigant, wokół którego kręcili się swego czasu inwestorzy z Rosji, a zarząd poczynał sobie dość frywolnie, jest wyceniany na 3,3 mld zł, gdy pod koniec 2015 r. było to 10 mld zł.

Od 16 listopada 2015 r., gdy powołano rząd PiS, wartość 15 notowanych na giełdzie największych spółek Skarbu Państwa wzrosła o ponad 19 mld zł – z 193 do 212 mld zł.

A jak wypada porównanie trzech pełnych latPiS z ostatnimi trzema latami kadencji PO i PSL?  Największym przegranym w latach 2012–15 był KGHM, gdyż jego wartość w oczach inwestorów spadła z 28 do 12 mld zł. Na „minusie” były PKO BP i JSW. W drugiej kadencji PO-PSL (2011–15) państwowe firmy na giełdzie odzyskały na wartości 22 mld zł.

Okazuje się, że inwestorzy dobrze oceniają spółki Skarbu Państwa za lata 2016–2018. A i bilans czterech lat wyjdzie „na plus”, mimo, że inwestycje wyhamowały kosztem pakietów socjalnych.

LOTOS polski

W rękach państwa jest 27,5 proc. akcji PKN Orlen i 53,2 proc. w Lotosie. Zarząd PKN Orlen poinformował 27 lutego br. o podpisaniu listu intencyjnego między koncernem a Skarbem Państwa w sprawie przejęcia kontroli kapitałowej nad Grupą LOTOS. Chodzi o przejęcie (nabycie) 53 proc. udziałów przez PKN Orlen w Grupie, w szczególności od Skarbu Państwa. Celem jest stworzenie silnego, zintegrowanego koncernu zdolnego do konkurowania w wymiarze międzynarodowym, odpornego na wahania rynkowe m.in. poprzez wykorzystanie synergii operacyjnych i kosztowych pomiędzy PKN Orlen i Grupą LOTOS.

Przypomnijmy, w latach 90. Jerzy Buzek, premier rządu AWS-UW, podczas demontażu Centrali Produktów Naftowych (CPN) tak podzielił jej majątek między rafinerie Płock i Gdańsk, że cała infrastruktura detaliczna w postaci stacji benzynowych została przekazana do Płocka. Także infrastruktura baz hurtowych CPN została włączona do PKN Orlen.

Od 2010 r. rząd PO i PSL starał się zbyć akcje Grupy LOTOS. W 2011 r. premier Donald Tusk zapowiedział sprzedaż Grupy LOTOS podmiotowi zewnętrznemu. Nieoficjalnie mówiło się, że kupnem akcji zainteresowane mogą być koncerny rosyjskie. Zresztą przez lata stację paliw miał LUKOIL na wprost bramy do LOTOS-u.

Rząd Donalda Tuska uległ mirażowi, że w dobie globalizacji własność nie ma znaczenia. Na tej fali ludzie Tuska szukali inwestorów dla spółek, które zamierzali zbyć, m.in. dla Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowej.

W marcu 2012 r. do Sejmu trafił projekt obywatelski, pod którym podpisało się 156 tysięcy obywateli, głosów zebranych przez „Polski LOTOS” przy wsparciu NSZZ „Solidarność” i środowisk Radia Maryja, co było reakcją na ogłoszony przez ministra skarbu Aleksandra Grada zamiar sprzedaży większościowego pakietu akcji Grupy LOTOS. W marcu 2012 r. po raz pierwszy od czterech lat opozycja wygrała w sejmowym głosowaniu z koalicją PO-PSL.

PLL LOT gra o niebo

Słynne jest, opisane przez GG w 2012 roku, „siłowe” zaangażowanie pomorskich luminarzy na rzecz nieistniejących już linii lotniczych (należących do Marcina P.), kiedy 12 grudnia 2011 r. na płycie lotniska w Gdańsku Rębiechowie targali za linę samolot OLT Express (jeszcze z logo Jet Air – marka OLT Express została powołana po wykupieniu latem 2011 r. przez grupę Amber Gold spółki Jet Air, niemieckiej Ostfriesische Lufttransport oraz udziałów YES Airways). Akcji przyglądał się uradowany patron  portu lotniczego były prezydent Lech Wałęsa.

Co skłoniło wówczas naszych włodarzy, by wziąć na swe barki trud targania za linę z podczepioną doń maszyną Fokker 100, należącą do przedsięwzięcia Marcina P., lidera Amber Gold? Sześć dni od rejestracji w KRS nowej spółki odbyła się ta akcja promująca.

Otóż państwo nie starało się chronić polskiego nieba! Czeka na wyjaśnienie kwestia, jak to się stało, że w przestrzeń powietrzną i lotniska wpuszczono linie lotnicze o takiej proweniencji. I to w erze walki z terroryzmem. Czy owe innowacyjne przedsięwzięcie miało posłużyć do przejęcia Polskich Linii Lotniczych LOT przez kapitał niemiecki lub turecki? Poprzez doprowadzenie do upadku narodowego przewoźnika? Gra o polskie niebo toczyła się przy zastanawiającej bierności i niefrasobliwości ABW i rozmaitych urzędów.

Tymczasem PLL LOT w 2018 r. wypracowały 209 mln zł zysku z przewozu pasażerów. To o 79 mln zł mniej niż w 2017 r. LOT w ub.r. przewiózł 8,9 mln podróżnych. Przychody ze sprzedaży w ub.r. wyniosły 6,19 mld zł, czyli o 29 proc. więcej niż rok wcześniej. Na obniżenie wyniku finansowego miał wpływ leasing nowych samolotów, wyższa o 29 proc. cena paliwa oraz wyższe ceny za uprawnienia do emisji CO2.

Swojska poczta

W listopadzie 2015 r. rządowe przesyłki nadal dostarczała prywatna firma InPost z Grupy Integer.pl, kontrolowanej za pośrednictwem maltańskich i cypryjskich spółek przez Rafała Brzoskiego, prezesa grupy Integer.pl, właściciela InPostu, który zbił fortunę na liberalizacji rynku pocztowego. InPost cieszył się względami. Centrum Usług Wspólnych (usługi realizowane na rzecz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów),które obsługuje ponad 100 państwowych urzędów, w tym przetarg na usługi pocztowe w połowie 2014 r., podało, że wymaga gęstej sieci placówek. A jesienią 2014 r. ogłoszono kolejny przetarg i wymagano tylu punktów odbioru listów, że ten czynnik nie różnicował firm. Została cena. Przetarg rozpisano na cztery dni przed wejściem w życie znowelizowanej Ustawy o zamówieniach publicznych, zalecającej, by pod uwagę brać jakość i formę zatrudnienia. Mimo, że w grę wchodziły specjalne przesyłki urzędnicy wybrali InPost.

W tym czasie pocztowcy bronili spółki pod hasłem „Nie! dla zwijania Polski gminnej i powiatowej”.

Artur S. Górski

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej