Będzie wniosek o kasację w sprawie Natalii Nitek-Płażyńskiej i nagrania przedsiębiorcy

– Otrzymaliśmy wyrok wraz z uzasadnieniem w sprawie Natalii Nitek – Płażyńskiej i z pewnością będziemy składać kasację do Sądu Najwyższego w tej bulwersującej nas sprawie – informuje fundacja Reduta Dobrego Imienia.

Przypominamy, że zgodnie z wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Gdańsku Natalia Nitek-Płażyńska ma przeprosić Niemca Hansa G. za to, że… nagrywała jego wypowiedzi i upubliczniała nagrania w mediach przed procesem.

Hans G. to Niemiec, który prowadząc biznes w Polsce, używał wobec polskich pracowników słów godzących w ich dobra osobiste i narodowe – przypomina fundacja. – Jak ustaliły sądy (cywilny i karny) niemiecki przedsiębiorca nazywał siebie hitlerowcem, wygrażał, że zabiłby wszystkich Polaków, a w swoich wypowiedziach posługiwał się mową nienawiści. Groził także pracownicy śmiercią, powołując się na wyższość Niemców nad Polakami.

Po dwuletnim procesie, w lutym 2019 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku w procesie cywilnym zobowiązał Hansa G. do przeproszenia Natalii Nitek-Płażyńskiej w mediach ogólnopolskich oraz do zapłaty 50 tys. zł tytułem zadośćuczynienia (wpłata na rzecz Muzeum Piaśnickiego w Wejherowie). Powódka domagala się 150 tysięcy złotych na wskazany przez nią cel i przeprosin. Hans G. nie został skazany za znieważanie narodu polskiego czy propagowanie nazizmu.

Przeciwko Hansowi G. toczyło się także postępowanie karne. W grudniu 2019 r. Sąd Rejonowy w Wejherowie uznał oskarżonego winnym występku z art. 216 Kodeksu karnego, par. 1 przez to, że od czerwca do grudnia 2015 roku znieważał on pracowników biurowych firmy słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe i poniżające: „Pracować niewolnicy” i „Małpa to Polak, a najwyższe stadium rozwoju to Niemiec”.  Hans G.  ma zapłacić grzywnę w wymiarze 20 tys. złotych. Ponadto cztery pracownice firmy otrzymają  od Hansa G. nawiązki za wyrządzone krzywdy w wysokości 3,5 tys., 3 tys., 2,5 tys. i 2 tys. złotych.

W ocenie sądu G. wypełnił też znamiona przestępstwa z artykułu 190 kk przez to, że groził Natalii Nitek-Płażyńskiej pozbawieniem życia, używając sformułowania „Zabiłbym każdego Polaka”. Za ten czyn Sąd wymierzył mu karę ośmiu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Skazany będzie musiał też przeprosić Natalię Nitek-Płażyńską. Sąd nałożył także na Hansa G. grzywnę w wysokości 5 tys. złotych i zasądził od niego pokrycie kosztów sądowych.

Sąd Apelacyjny zmienił wyrok, który zapadł w procesie cywilnym. W ocenie sądu „obie strony zachowały się nagannie”, gdyż Nitek-Płażyńska nie ograniczyła się do przekazania nagrań organom ścigania i zamiast zachować je na potrzeby procesu, upubliczniła je w mediach i wielokrotnie wypowiadała się o pracodawcy Hansie G. publicznie w ostrych słowach. Od stron zasądzono po 10 tys. zł.

Czy można nagrać pracodawcę? Teoretycznie na nagranie trzeba… mieć jego zgodę. Ale trudno wyobrazić sobie, by pracownik poprosił szefa by ten powtórzył groźby do mikrofonu. Nielegalne nagranie sąd traktuje jako wątpliwy dowód, który ktoś mógł zmanipulować. Wystarczy z materiału usunąć odpowiedni fragment, by zmienić charakter wypowiedzi. Takie głośne sprawy już się toczyły, gdzie rolę grały np. zniszczony dyktafon sopockiego kupca lub utopiony w wannie laptop ministra. Nagrywający mógł też np. pominąć fragment rozmowy, który wskazuje, że sprowokował rozmówcę.

Jednak to, co może bulwersować, to orzeczenie, w którym Sąd, zasądzając od Natalii Nitek-Płażyńskiej 10 tysięcy złotych na WOŚP i od przedsiębiorcy z Dębogórza też 10 tysięcy, zrównał dwie przewiny. Teraz sprawą zapewne zajmie się Sąd Najwyższy.

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej