Wieści ze świata: szansa na reformę prawa pracy w USA

Przejęcie przez demokratów kontroli nad Senatem USA zapala zielone światło do spełnienia przez Joe Bidena obietnic danych związkowcom.

20 stycznia 2021 r. Joe Biden złoży przysięgę na stopniach Kapitolu, a Donald Trump opuści Biały Dom i odleci na Florydę, do swojej rezydencji Mar-a-Lago.

Wybory uzupełniające do Senatu USA w stanie Georgia  odbywały się 6 stycznia 2021 r. w cieniu szokujących wydarzeń na waszyngtońskim Kapitolu, kiedy to tłumy zwolenników Trumpa szturmowały amerykański parlament, wnosząc nawet do budynku flagi Konfederacji Stanów Południa (w Waszyngtonie, stolicy Unii, pierwszy raz w dziejach).

Ale to właśnie wyborczy rezultat, korzystny dla partii demokratycznej, sprawia, że nowy amerykański prezydent będzie mógł realizować ambitny program propracowniczy, którego ogłoszenie spowodowało, że uzyskał poparcie centrali związkowej AFL-CIO.

W programie znalazła się m.in. zapowiedź największej od dziesięcioleci reformy prawa pracy zwiększającej uprawnienia związków zawodowych.  Biden zamierza  ponownie podjąć starania na rzecz przyjęcia przez Kongres ustawy o ochronie prawa do organizowania się (PRO, Protecting the Right to Organize Act). Poprzednia taka próba została odrzucona przez Senat zdominowany wówczas przez republikanów. Jednak wybory w Georgii spowodowały, że w tym ciele zapanowała równowaga 50:50 ze wskazaniem na demokratów, jako, że decydujący będzie głos przewodniczącej Senatowi wiceprezydent Kamali Harris. Zatem pole do podjęcia prozwiązkowych reform zostało w USA otwarte.

– Musimy mieć na względzie, że konstrukcja praw związkowych w USA ma charakter anachroniczny, wywodzący się z czasów  Nowego Ładu lat trzydziestych ubiegłego wieku, później tylko ulegała podważaniu a nie ulepszaniu – wyjaśnia Barbara Surdykowska, ekspert prawny KK. – Obecne regulacje nie przystają do demokratycznego społeczeństwa epoki technologicznej i na pewno nie są w stanie sprostać wyzwaniom które się pojawiają przed amerykańskim światem pracy.

PRO przewiduje surowsze sankcje karne, gdy pracodawcy zwalniają zwolenników związków zawodowych oraz likwiduje możliwość opóźniania przez pracodawców wyborów związkowych. Pracodawcy nie mogliby także nakazywać pracownikom aby ci stawiali się na organizowane przez nich antyzwiązkowe spotkania. Dodatkowo, projektowana ustawa wdraża wiążący arbitraż, gdy związek i pracodawcy nie mogą dojść do porozumienia podczas negocjacji zbiorowych, zakazuje stałego zastępowania strajkujących pracowników, zezwala związkom na prowadzenie wtórnych bojkotów i eliminuje tak zwane regulacje „right to work”, które zakazują związkom zawodowym pobieranie opłat od nie członków za prowadzone także w ich interesie negocjacje płacowe.

– W kontekście tej inicjatywy legislacyjnej kluczowe jest zapewnienie proreformatorskiej większości w pięcioosobowej Krajowej Radzie ds. Stosunków Pracy odpowiadającej za egzekwowanie prawa pracy w USA –zwraca uwagę Sławomir Adamczyk, szef Biura Branżowo-Konsultacyjnego KK. – Wszystko wskazuje że dojdzie do tego już w sierpniu 2021 r. kiedy Biden będzie mógł zaproponować, bez obstrukcji ze strony Senatu, następnego własnego kandydata na kolejną kadencję – dodaje ekspert.

Joe Biden szedł wprawdzie do wyborów jako kandydat pragmatycznego centrum, ale w trakcie kampanii przesunął się w lewo – tak jak Partia Demokratyczna w ogóle.

Jego program nie był tak postępowy, jak Berniego Sandersa czy Elizabeth Warren, ale wciąż bardzo ambitny, obejmował m.in. zainwestowanie 700 miliardów dolarów w rodzimy przemysł wytwórczy,
wzrost podatków dla najbogatszych (w tym 10-procentowy podatek dla firm przenoszących produkcję za granicę),
podniesienie minimalnej stawki godzinowej do 15 dolarów,
zwiększenie wydatków na edukację, rozwój przedszkoli i żłobków,
wprowadzenie płatnych urlopów chorobowego i rodzicielskiego.

Zapowiedział utworzenie państwowego ubezpieczyciela w ramach Obamacare, choć lewica chciałaby oczywiście powszechnej opieki na wzór kanadyjski czy europejski, a prawica – od lat marząca o zlikwidowaniu Obamacare – i tak każdą próbę poszerzenia dostępu do opieki zdrowotnej będzie traktowała jak niebezpieczny socjalizm.

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej