Służby specjalne na wieczorze z historią w Sali BHP, 23 kwietnia 2026 r.

Policje tajne, widne i dwupłciowe/Przeciwko komuż tak się pojednały?/Przeciwko kilku myślom, co nie nowe! pisał Cyprian Kamil Norwid.

Jak funkcjonowały służby specjalne PRL i III RP? Jak rodził się postkomunizm w Polsce? Jak zapewnić bezpieczeństwo naszej ojczyźnie w obecnej dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości? O tym będzie dyskutować podczas drugiego spotkania z cyklu z cyklu „Wieczory z historią w Sali BHP” w czwartek 23 kwietnia o godz. 17 w historycznej Sali BHP w Gdańsku.

Gościem spotkania będzie jeden z najlepszych ekspertów do spraw służb specjalnych w Polsce, Piotr Woyciechowski, były szef Wydziału Studiów Gabinetu Ministra Spraw Wewnętrznych w rządzie premiera Jana Olszewskiego, wieloletni ekspert sejmowych komisji, badacz komunistycznego aparatu represji, publicysta, ekspert Państwowej Komisji ds. Badania Wpływów Rosyjskich na Bezpieczeństwo RP w latach 2007–2022.

Piotr Woyciechowski w latach 80. działał w Grupach Oporu Solidarni i podziemnym Radiu Solidarność. Nim wiosną 1992 r., studiując astronomię na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, kierował Wydziałem Studiów MSW, realizując „lustracyjną” uchwałę Sejmu, w latach 80 za pomocą mobilnych nadajników radiowych (tzw. „bert”) emitował w paśmie TVP komunikaty Radia „Solidarność” w porze Dziennika Telewizyjnego.

Uczestniczył w procesach dekomunizacyjnych w III RP, w tym w realizacji uchwały lustracyjnej Sejmu RP w 1992 r. oraz w likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych (jako wiceprzewodniczący Komisji Likwidacyjnej WSI). Obecnie jest członkiem Rady Obronności i Bezpieczeństwa przy Prezydencie RP.

Współpracował m.in. z prof. Sławomirem Cenckiewiczem, który pisze tak: „Zbyt długo czekaliśmy na tę książkę, byśmy jej nie zauważyli, pominęli czy o niej nie dyskutowali. Eseje i teksty Piotra Woyciechowskiego (…) tworzą przejmującą całość o Ojczyźnie splątanej siecią postkomunistycznego zła. Ten ważny głos, nie tyle o przeszłości, co o dysfunkcyjności państwa i jego tajnych służb, nie pozwala przejść obok tej książki obojętnie”.

W książce „Służby specjalne” Piotr Woyciechowski opisuje m.in. działalność cywilnych i wojskowych tajnych służb PRL (Służby Bezpieczeństwa, Zarządu II Sztabu Generalnego WP) i III RP (Urzędu Ochrony Państwa, Wojskowych Służb Informacyjnych), walkę o przeprowadzenie lustracji i dekomunizacji, najgłośniejsze ujawnione przypadki agenturalne (w tym okoliczności zaangażowania SB w śmierć ks. Franciszka Blachnickiego, założyciela Ruchu Światło-Życie), a także działalność środowisk niepodległościowych.

Wykład Piotra Woyciechowskiego zapowiada się szczególnie interesująco, gdy uświadomimy sobie, że “komunizmu” nie ma w Polsce od połowy lat 80, od wyjścia ze stanu wojennego, wprowadzonego w obronie PZPR, ówczesnych przywilejów władzy i wierności sojuszniczej z Kremlem. Pozostały sieci powiązań i wpływów.

W latach 80, mniej więcej od roku 1988, w PRL u sterów byli nie “komuniści” a oportuniści, chcący się wygodnie urządzić w nowych realiach, “zmieniający pana”, skoro ten w Moskwie chwiał się na nogach. To ciągle byli ci sami, którzy uczestniczyli w partyjnych zjazdach i dysponowali resortami siłowymi, ale już gotowi do transformacji, po stypendiach zagranicznych, po szkołach liderów i bankowych praktykach.

Marksista (w leninowskiej odmianie) jest stworzeniem dziś wymarłym. Krzewiciele myśli marksistowskiej, w jej trockistowskim wcieleniu, byli w PRL głównie skupieni w KSS KOR (1977-81), jak np. Jacek Kuroń – w 1965 r. i 1968 atakowali oni PZPR z pozycji trockistowskiej. Ale to już historia polityczna. Neomarksistów (czerpiących też z filozofii Hegla) można spotkać wśród egzystencjalistów i grona feministek oraz uczniów György Lukácsa (Bernát Löwinger) i Antonio Gramsciego.

Realnym przeciwnikiem tradycji, narodu, czy po prostu zdroworozsądkowego myślenia, jest dziś postmodernizm, liberalizm oraz libertynizm, lansujący pogląd, że oazą wolności i swobód wszelakich byłaby współczesna Sodoma i Gomora. Władza realna, ta rzeczywista, jest skryta w wielkich korporacjach, których nazwy większości rodaków mówią zgoła NIC: Black Rock, State Street Corp., Vanguard Group i FMR. To one wpływają i oddziałują poprzez Międzynarodowy Funduszu Walutowym, banki centralne oraz System Rezerw Federalnych. Wydarzenia z ostatnich miesięcy (tzw. afera, czy inaczej ujawnienie przez Departament Sprawiedliwości części akt sprawy Jeffreya Epsteina i Ghislaine Maxwell) otworzyły szerzej drzwi do reinterpretacji otaczającej nas rzeczywistości.

Na tym tle warto pochylić się nad rolą służb specjalnych nie tylko w procesie przemian lat 1986-1990, ale też w kreowaniu bieżącej sceny politycznej i gospodarczej. I nie chodzi nam o wyławianie “talentów”, które miały wnet odegrać rolę politycznych liderów krajów postsowieckich. Nadal czekają na wyjaśnienie dziesiątki tajemniczych zgonów i seria afer z udziałem służb specjalnych od FOZZ po aferę podkarpacką i respiratorową itd. Nie można też tracić z pola widzenia, zza teczek dawno rozwiązanej SB, agentury operującej na zlecenie i na rozkaz Rosji, Ukrainy, Izraela, Niemiec, USA.

Od 1989 roku, gdy zaczęła się transformacja (de facto w 1988 r.), CIA nawiązała współpracę z wywiadem PRL. Funkcjonariusze wywiadu oraz oficerowie Centralnej Agencji Wywiadowczej obserwowali upadek sowieckiego imperium. Stali po przeciwnych stronach barykady. Pierwszy poważny sprawdzian współpracy na nowym poziomie przyszedł szybko. Tadeusz Mazowiecki w czasie wizyty w Waszyngtonie 20-26 marca 1990 r. spotkał się z Williamem H. Websterem, dyrektorem CIA. Mazowiecki oświadczył, że Polska pomoże w tranzycie Żydów z terytorium ZSRS do Izraela. Ta decyzja była po myśli administracji amerykańskiej.

CIA była zainteresowana podjęciem współpracy ze służbami specjalnymi sowieckich satelitów: Czechosłowacji, Węgier i Polski (głownie wywiadem, który na przełomie 1989/90 dysponował znaczącym potencjałem vide podjęte operacje w Iraku i operacja “Most”). „Nie ma wiecznych sojuszników ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy kraju i obowiązek ich ochrony” – niestety ta żelazna zasada zdaje się być obcą wielu funkcjonariuszom rodzimych służb specjalnych i rzeszy domorosłych polityków. Ale gdzie się oni mieli uczyć i nauczyć myśli państwowej?

Artur S. Górski

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej