Wandea. Dziedzictwo rewolucji we Francji: libertynizm, socjalizm i komunizm

10 marca 1793 roku Wandejczycy – chłopi i szlachta z Francji północno-zachodniej, rozpoczęli powstanie przeciwko terrorowi władz rewolucyjnych, prowadzonemu z inspiracji masonerii, bezwzględnie w imię tzw. Wolności Równości Braterstwa. W 1984 r. Jana Paweł II beatyfikował 99 męczenników z Angers, zamordowanych z nienawiści do wiary.

Wielka Armia Katolicka i Królewska walcząca pod sztandarami Burbonów, ze szkaplerzami  na szyi i przypiętymi do piersi wyhaftowanymi czerwonymi sercami Jezusa z napisem “Bóg Król” (Dieu Le Roi) nie poddawała się przed terrorem. Chyba nikt, kto pozna bunt Wandei nie będzie zwolennikiem socjalizmy realnego ani narodowego, politycznej lewicy, lewactwa, ani rewolt podejmowanych pod pozorem walki za lud, w jego imieniu.

Przez dwa stulecia opór mieszkańców Wandei wobec narzuconej im rewolucji był przemilczany przez główny nurt historiografii.

Wandea już nie istnieje! Dzięki naszej wolnej szabli umarła wraz ze swoimi kobietami i dziećmi. Skończyłem grzebać całe miasto w lasach i bagnach Savenay. Wykorzystując dane mi uprawnienia, dzieci rozdeptałem końmi i wymordowałem kobiety, aby nie mogły rodzić więcej bandytów. Nie żal mi ani jednego więźnia. Trupy zaścielają drogi, miejscami jest ich tyle, że tworzą piramidy. Zniszczyłem wszystkich, nie bierzemy jeńców. Litość nie jest rewolucyjną sprawą!

– meldował rewolucyjny generał Franciszek Józef Westermann z pola bitwy Savenay do rewolucyjnego Paryża, gdy triumfowała rewolucja we Francji, gloryfikowana fałszywie jako znak postępu, owoc Oświecenia. (Rzeźnik Westermann, po tym jak wyrżnął i potopił bezbronne dzieci i stracił pokonanych, a rycersko walczących chłopów, sam zginął pod nożem gilotyny).

Nowi tyrani mogli odetchnąć z ulgą: pokonano największe zagrożenie, przed jakim stanął reżim rewolucyjny. Bagna i lasy Savenay pochłonęły najwaleczniejszego wroga rewolucyjnej Republiki – chłopską Armię Katolicką i Królewską. Po 1944 roku opór sowietyzacji Polski na Podlasiu, Lubelszczyźnie, Ziemi Świętokrzyskiej też stawili synowie z chłopskich rodzin (przecież nie arystokracja i “burżuje”).

Fałszywy symbol wolności

Pierwszym aktem „braterstwa i wolności” we Francji było zamordowanie dwudziestu czterech księży niekonstytucyjnych. Tłum zaatakował konwój i zmasakrował, rozerwał kapłanów na strzępy. Symbolem postępu i wolności ostała się do dziś w świadomości społecznej zburzona Bastylia. Trudno o bardziej wypaczony symbol narodzin nowożytnego świata – dlaczego? Policzmy załogę tego więzienia i poczytajmy, kto był w nim przetrzymywany pamiętnego dla lewicy lipcowego dnia 1789 r. (to naprawdę warta zachodu rozrywka intelektualna!).

Smutne (i pouczające dla tych, którzy historię znają), że na początku 1793 roku w tajnej misji do Paryża udał się Tadeusz Kościuszko, który przedstawił rządowi francuskiemu plan wzniecenia rewolty (powstania) ku pomocy francuskiej „rewolucji całkowitej” i rozpoczęcia wojny naraz z Rosją, Austrią i Prusami. Przyjmijmy (z litości dla naszych zacnych insurekcyjnych „przodków”, którzy dożyli lat pod bokiem caratu), iż zaszło nieporozumienie, gdyż „rewolucja” co innego znaczyła w ówczesnej Rzeczypospolitej, a co innego we Francji, ogarniętej wówczas antykatolickim, libertyńskim szałem.

Gilotyna krwawy symbol wolności

W czerwcu 1793 r. władze w republice przejęli radykalni jakobini. Instytucje stały się fasadą dla terroru prowadzonego przez Trybunały Rewolucyjne pod nadzorem Komitetu Ocalenia Publicznego.  

Rewolucje nie są przygotowywane przez prosty lud, jak chcą piewcy tych rewolucji, ale przez prowincjonalnych adwokatów, targanych kompleksami i żądzą władzy aktywistów. Bywa, że są pojone nienawiścią do chrześcijaństwa – jak ta we Francji i w Rosji z 1917 r. przypieczętowana okrutnym mordem rytualnym na carze i jego rodzinie.

– W rewolucjach rolę szczególnego rodzaju odgrywają trzeciorzędni adwokaci oraz literaci tej samej rangi. Nikomu jeszcze nieznany Marat próbował swych sił w literaturze, lecz okazał się powieściopisarzem poronionym – ten gatunek polityki, który nasze stulecie zwie totalitaryzmem opisuje Paweł Jasienica (do 1947 r. walczący z bronią w ręku z reżimem jako „Nowina” Lech Beynar, podporucznik 5 Wileńskiej Brygady AK, u majora “Łupaszki”).  

Chłopska kontrrewolucja

Chłopi francuscy przeciwko rewolcie bili się bohatersko, ale tylko w obronie swych pól, które widać było z wieży ich parafialnego kościoła. Oto po zdobyciu Saumur nad Loarą i 18 czerwca 1793 r. Angers, zamiast iść za ciosem w głąb Francji Wandejczycy rozeszli się do swoich domostw na żniwa!!! Dowodzący arystokrata de la Rochejaquelein ich nie powstrzymał. Chciał, by wrócili na kilka tygodni do swych żon i dzieci, do pól i karmienia wołów.

– Dopiero wiedza i pamięć o tych obyczajach pozwoli ocenić potęgę powstania wandejskiego, prowadzonego przez ludzi, którzy pragnęli tylko zachować swoją wiarę i żyć w spokoju – napisze po latach Paweł Jasienica.

Chłopski rodowód oporu przeciwko rewolucji był też przyczyną klęski.

Chłopi wandejscy uznali i przyjęli rewolucyjną zasadę równości wszystkich ludzi. Do udziału w swej kontrrewolucji zaprosili, moralnie przymusili poniekąd, okolicznych ziemian, dawnych oficerów Ludwika XVI. Lecz wodzem wybrali jednego ze swoich, Jakuba Cathelineau, czterdziestoletniego wieśniaka z Pin-en-Mauges, wzorowego ojca pięciorga dzieci

– pisał Paweł Jasienica w „Rozważaniach o wojnie domowej”.

Armia Katolicka i Królewska

Losy Wielkiej Armii Katolickiej i Królewskiej (Armée Catholique et Royale) rozstrzygnęły się w 1793 r. Organizowana była ona od powstania wandejskiego z marca 1793 r. Braki w uzbrojeniu i wyszkoleniu powstańcy nadrabiali wysokim morale. Wielu chłopów szło w bój z zawieszonym na piersiach krzyżem lub przypiętym obrazkiem Najświętszego Serca Jezusowego. Do kurt i sukman przypinano, wyhaftowane na kawałku płótna, czerwone serce z  napisem “Bóg i Król”.

Jej główni dowódcy to Jacques Cathelineau, Charles de Bonchamps, Maurice d’Elbée, Louis-Marie de Lescure, Henri de la Rochejaquelein, Jean-Nicolas Stofflet oraz François-Athanase de Charette de la Contrie.

Ostateczną klęskę Wielka Armia Katolicka i Królewska poniosła przed Bożym Narodzeniem 1793 r. pod Savenay. Liczba poległych powstańców jest trudna do ustalenia.

Nie walczyłem dla ludzkiej chwały. Jeśli nie zdołałem przywrócić ołtarzy i tronu, to ich przynajmniej broniłem. Służyłem memu Bogu, memu Królowi i mej Ojczyźnie – dyktował pisarczykowi umierający Charles de Bonchamps.

Pacyfikacja

1 sierpnia 1793 r. Komitet Ocalenia Publicznego nakazał bezwzględnie spacyfikować zbuntowany departament, zalecając wymordowanie wszystkich jego mieszkańców.

Po odbiciu Nantes rewolucyjne oddziały, zwane „kolumnami piekielnymi”, miesiącami topiły ludzi, zapędzając buntowników na dziurawione barki. Wśród ofiar były głównie kobiety i dzieci. Mordowane setkami… dzień po dniu. Tak, jak w 1570 r., podczas rzezi Nowogrodu wykonanej przez Opriczników z zarządzenia cara Iwana Groźnego. W Nantes „rewolucyjnej sprawiedliwości” dopełniała woda, drągi, widły i oszczepy eskorty i oszalałych rewolucjonistów. Co dokładnie zrobili i jakie akcesoria ze skór ofiar – tutaj pominiemy.

16 listopada 1793 r. u ujścia Loary wojska republiki zatopiły bryg „Sława”, pod pokład, którego wepchnięto kilkudziesięciu księży, którzy nie złożyli przysięgi na konstytucję Francji: „Cóż za rewolucyjny potok z tej Loary!” – pisali w cynicznym raporcie do Paryża wykonawcy egzekucji.

Rozkaz z Paryża:

Minister wojny wyśle do Wandei wszelkiego rodzaju materiały palne, a to w celu zniszczenia drzew i zarośli. Lasy zostaną wycięte, schroniska buntowników zburzone, zbiory skoszone i wywiezione na zaplecze działającej armii, bydło domowe ulegnie konfiskacie. Majętności buntowników przejdą na własność Republiki. Kobiety, dzieci i starcy zostaną przeniesieni w głąb kraju, gdzie przez szacunek dla zasad ludzkości będzie się dbać o ich utrzymanie i bezpieczeństwo.

Komisarze

Nim Rosję zgwałcili bolszewicy i ich komisarze – 130 lat wcześniej pojawili się nad Loarą inni rewolucyjni komisarze. Podczas bitwy pod Cholet, gdy powstańcy zwyciężali – w panice uciekał konno komisarz polityczny, członek rewolucyjnej Konwencji Jan Chrzciciel Carrier. Dowodzący rewolucyjnymi „błękitnymi” wojskami generał Kleber zawołał do podkomendnych:

Żołnierze! Rozstąpcie się! Przepuście obywatela! Komisarz będzie zabijał po bitwie!

Powstańcy i propaganda

Gdy śmiertelnie ranny Wandejczyk, arystokrata Artus de Bonchamps wymógł na podległej mu powstańczej armii uwolnienie wziętych do niewoli kilku tysięcy rewolucjonistów, deputowany Maeril de Thionville, nota bene wnioskodawca stracenia króla Ludwika XVI, jego żony i niepokornych księży, rozkazał:

Ludzie wolni przyjmują życie z rąk niewolników? To nie po rewolucyjnemu. Trzeba utopić w zapomnieniu ten pożałowania godny wypadek. Ci bandyci nie maja czasu pisać ani wydawać dzienników

– tak rodziła się legenda rewolucji. Czy czegoś to nam nie przypomina?   

Wandea jest raną, która niesie chwałę – napisał Victor Hugo, słowa są mottem filmu „Wandea. Zwycięstwo lub śmierć”.

Złowrogie wycie rewolucji

Echa rewolucji we Francji wybrzmiały w 1917 i 1918 r. w Rosji, w latach 30 r. w Hiszpanii, w latach 70. w Kambodży, w której absolwent francuskich szkół, zaczytany w pismach Woltera i Rousseau – towarzysz numer jeden Pol Pot przystąpił z komunistami na „Polach śmierci” do powrotu do natury wg Rousseau, mordując co piątego Khmera (nawet za noszenie okularów, czy umiejętność czytania i pisania).

Kolejne pokolenia spadkobierców idei rewolucji wierzyły, że metody zastosowane przeciwko powstańcom Wandei są „historyczną koniecznością”.

– Musimy eksterminować Kozaków. To nasza Wandea!!! – ryczał po przewrocie listopadowym przywódca bolszewików Włodzimierz Uljanow „Lenin”, wzywając do unicestwienia kozackiego buntu i Białej Armii.

Wandea jest pokrytą kurzem kartą historii. Ale też – jak ten tekst, jest hołdem dla ludu, który w obronie tradycji, wolności i wiary poświęcił życie.

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej