W Rumi przypomniano o systemie wychowawczym opartym na religii, patriotyzmie, rozumie i miłości

W Rumi odwołano się do duchowej spuścizny św. Jana Bosco, salezjanina, patrona tego pomorskiego miasta. 24 września br. podczas mszy św. wieczornej w wypełnionej wiernymi sanktuarium – świątyni pod wezwaniem NMP Wspomożenia Wiernych modlono się za młodzież, by kierowała się w życiu wartościami chrześcijańskimi i o dobre wychowanie w rodzinie i w szkole. Każda droga jest dobra by kultywować i kształtować tradycyjne wartości w edukacji i wychowaniu.

Ks. Bosko należy do grona świętych, którzy na stałe weszli do historii Kościoła i świata. Zasłynął jako genialny wychowawca, „Ojciec i Nauczyciel”, założyciel zgromadzeń zakonnych. Hasło, które wybrał „Da mihi animas cætera tolle” („Daj mi dusze, resztę zabierz”), stało się hasłem salezjanów. W 1929 roku Jan Bosko został beatyfikowany przez Piusa XI, a pięć lat później kanonizowany. Salezjanie są obecni Rumi od lat 30 XX w.

Ks. Jan Bosco stworzył styl wychowania nazywany systemem prewencyjnym bądź uprzedzającym. Szczególnym miejscem salezjańskiej działalności młodzieżowo-wychowawczej są oratoria. Prowadzimy również specjalistyczne ośrodki wychowawcze i resocjalizacyjne. Parafie prowadzone przez Salezjanów odznaczają się rozwiniętym duszpasterstwem młodzieżowym. 

Mszy św. w Rumi przewodniczył salezjanin, ks. Jarosław Wąsowicz, były działacz Federacji Młodzieży Walczącej w latach 80, historyk, badacz m.in. życia arcybiskupa Antoniego Baraniaka, kapelan Towarzystwa Przyjaciół Wilna i Ziemi Wileńskiej i Stowarzyszenia Federacji Młodzieży Walczącej, współorganizator akcji „Naród ponad granicami” i wyjazdów wakacyjnych do Polski dzieci i młodzieży z Wileńszczyzny, od 16 lat organizator Ogólnopolskiej Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę, prezydencki kapelan.

W nabożeństwie licznie uczestniczyli mieszkańcy miasta, uczniowie, harcerze, bractwa modlitewne oraz działacze społeczni, m.in. Bożena Brauer, przewodnicząca Międzyregionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania w Gdańsku.

W tej rumskiej świątyni w czerwcu przyszłego roku znajdzie się „Serce dla Inki”.  „Serce dla Inki” to akcja zainicjowana przez ks. dr. Jarosława Wąsowicza, dla uczczenia pamięci sanitariuszki oraz kształtowanie postaw heroicznych, przywódczych i patriotycznych. Serca są wykonane ze srebra pochodzącego z darowizn i zawierają ziemię z jej gdańskiego grobu.

Jej postać przypomniał ks. Wąsowicz. Po latach stała się ona swoistym symbolem: tragiczny los dziewczyny z Podlasia i jej rodziny symbolizuje losy Polaków w czasie II wojny światowej i po tzw. wyzwoleniu.

3 sierpnia 1946 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku wydał wyrok śmierci na Danutę Siedzikównę, pseudonim „Inka”, sanitariuszkę 5. Wileńskiej Brygady AK. Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 r. o godz. 6.15.

To w Rumi mieszkał przez blisko 40 lat ks. kanonik Marian Prusak, który jako 34–letni ksiądz sprawował posługę przy tamtej egzekucji i po latach opisał przebieg dramatu.

– Mało z kim dzieliłem się tymi wspomnieniami. Nawet rodzinie nic nie powiedziałem. Zachowałem to w sobie. Śmierć “Inki” i “Zagończyka” przeżyłem jak śmierć kogoś bliskiego – wspominał po latach, a sam przesiedział w więzieniu cztery lata, do 1953 r.

We wrześniu 2014 r. na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku zespół poszukiwawczy IPN kierowany przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka, odnalazł szczątki młodej kobiety z przestrzeloną czaszką – szczątki 17-letniej Danuty Siedzikówny.Pogrzeb państwowy Danuty Siedzikówny pseudonim „Inka”, sanitariuszki 5 Wileńskiej Brygady AK oraz Feliksa Selmanowicza, pseudonim „Zagończyk” odbył się 28 sierpnia 2016 r. w Gdańsku, po 70 latach.

W niedzielę 28 września br. w różanostockiej bazylice odbędzie się uroczystość poświęcenia tablicy upamiętniającej sanitariuszkę Danutę Siedzikównę – „Inkę”. Miejsce jest nieprzypadkowe. Danuta Siedzikówna uczyła się w szkole sióstr salezjanek w Różanymstoku podczas wojny.     

Kapelan ks. Wąsowicz przypomniał też losy pięciu młodych mężczyzn, związanych z oratorium księży salezjanów przy ul. Wronieckiej w Poznaniu, znanych jako „Poznańska Piątka”, to: Czesław Jóźwiak, Edward Kaźmierski, Franciszek Kęsy, Edward Klinik i Jarogniew Wojciechowski, pochodzący z różnych środowisk, których los (Opatrzność) tragicznie połączył, a wojna skazała na drugi egzamin dojrzałości.

Po klęsce wojennej 1939 r. od razu przez niemieckiego okupanta Wielkopolanie zostali poddani represjom, a Wielkopolskę (jako Kraj Warty – Reichsgau Wartheland) włączono do III Rzeszy 8 października 1939 r. Arthur Greiser, namiestnik Rzeszy ogłosił Kraj Warty poligonem narodowego socjalizmu, ogłaszając też, że Warthegau oznacza, że “żaden inny naród, oprócz narodu niemieckiego nie ma prawa tam mieszkać”.

Polacy powołali w Wielkopolsce Narodową Organizację Bojową, utworzoną przez działaczy Stronnictwa Narodowego, opartą o samoobronę społeczeństwa, która miała po odzyskaniu niepodległości stworzyć „Wielką Polskę Narodowo-Katolicką”.  Po przysiędze NOB Czesław Jóźwiak objął funkcję „piątkowego”. Do działań konspiracyjnych włączył przyjaciół z salezjańskiego oratorium. Z ustaleń niemieckiego śledztwa: konspiratorzy prowadzili kolportaż pisma „Polska Narodowa” oraz rozpoznanie niemieckich wojsk.

We wrześniu 1940 r. członkowie „poznańskiej piątki” zostali aresztowani. Klinik zapisał: „Poniedziałek – pierwsze śledztwo – jeden z najstraszniejszych dni w moim życiu, którego nigdy nie zapomnę”.

Z Fortu VII osadzonych przewieziono do więzienia we Wronkach, następnie do więzienia w Berlinie-Neukölln, a niecały miesiąc później do Zwickau, na zamek Osterstein.

3 sierpnia 1942 r. Wyższy Sąd Krajowy w Poznaniu na sesji w Zwickau ogłosił wyrok „w imieniu narodu niemieckiego”: kara śmierci. Uzasadniając pojęciem „zdrady stanu” III Rzeszy: „Po całkowitym rozbiciu władzy państwowej we wrześniu 1939 r. upadło również państwo polskie. Terytorium i społeczeństwo byłej Rzeczypospolitej Polskiej, zgodnie z zasadami, podlega władzy Wielkiej Rzeszy Niemieckiej jako państwa zwycięskiego (…) Należy więc orzec takie kary, aby ich działanie odstraszające było jak największe. W przypadku Polaków osiągnięcie tego celu możliwe jest jedynie poprzez orzeczenie kary śmierci”.    

Kapelan więzienny o. Franciszek Bänsch przygotował chłopców Czesława Jóźwiaka, Edwarda Klinika, Franciszka Kęsego, Edwarda Stanisława Kaźmierskiego, Jarogniewa Wojciechowskiego, Mariana Kiszkę oraz Hieronima Jędrusiaka na ostatnią drogę.

– Dziwne są wyroki Boże, lecz musimy się zawsze z nimi pogodzić, gdyż wszystko to jest dla dobra naszej duszy. Moi kochani, dziwna jest wola Jezusa, że zabiera mnie już w tak młodym wieku do siebie, lecz jakże szczęśliwa będzie dla mnie ta chwila, w której będę miał opuścić tę Ziemię. Jakże mogę się nie cieszyć, że odchodzę do Pana i mojej Matuchny Najświętszej zaopatrzony Ciałem Jezusa. Do ostatniej chwili Maryja była mi Matką – napisał Edward Klinik w przeddzień egzekucji.   

Na krótko przed rozpoczęciem egzekucji ośmiu innych więźniów zaintonowało pieśń religijną, którą przerwali strażnicy. Egzekucja skazanych w Dreźnie – poprzez ścięcie gilotyną – nastąpiła 24 sierpnia 1942 r. po godz. 19.45. „Obwieszczenie” (Bekanntmachung) informujące o wykonaniu kary śmierci rozlepiono na ulicach Poznania.

(asg)

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej