W obronie pamięci Anny Walentynowicz i przeciw fałszowaniu historii

Anna Walentynowicz, rok 2008

Janusz Walentynowicz, syn śp. Anny Walentynowicz, legendarnej działaczki WZZ Wybrzeża i NSZZ „Solidarność”, wystosował list otwarty do prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz. Powodem były słowa Aleksandry Dulkiewicz, która odnosząc się do rozwieszonych w mieście plakatów z wizerunkami sędziów Igora Tulei, Pawła Juszczyszyna oraz Beaty Morawiec powiedziała, że te wydarzenia oraz postacie, których dotyka niesprawiedliwość, przywołują skojarzenia z postacią Anny Walentynowicz, zwolnionej dyscyplinarnie ze Stoczni Gdańskiej im. Lenina w 1980 roku.

W Gdańsku znajduje się 200 takich plakatów, na których pod wizerunkiem wymienionej trójki znajduje się hasło: „Żądamy przywrócenia do pracy niezależnych sędziów”.

Na takie słowa i oceny nie godzi się Janusz Walentynowicz.

Przytaczamy list w całości.

Prezydent Miasta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz

Szanowna Pani,
Z ogromnym zdziwieniem i niedowierzaniem wysłuchałem pani komentarza dotyczącego plakatu umieszczonego w wiatach przystanków komunikacji miejskiej w Gdańsku. Plakat ten traktuje o „wojnie” trojga sędziów o wolność i niezawisłość. Sędziów, wobec których istnieją poważne zastrzeżenia natury etycznej, moralnej, że o pozostałych nie wspomnę. Ośmieliła się pani (mam nadzieję że z braku odpowiedniej wiedzy) postawić na tym samym poziomie owych sędziów i ich „walkę” z postacią mojej śp. mamy Anny Walentynowicz.

Sędziowie ci są całkowitym zaprzeczeniem tego, co było ważne dla mojej mamy. Wiara w sprawiedliwość, poszanowanie prawa i ludzkiej godności było celem nadrzędnym dla mojej mamy, czego nie można powiedzieć o osobach z plakatu. Wyrażam stanowczy protest wobec takich porównań, bo to uwłacza pamięci o mojej mamie i zafałszowuje historię. Oczekuję i mam nadzieję że nigdy więcej nie ośmieli się pani na takie porównania.
Janusz Walentynowicz, syn Anny Walentynowicz

Zdjęcie: Ryszard Kuźma

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej