Vademecum działacza związkowego: Portret związków zawodowych w Europie (cz. 1)

10 września br. we Francji będzie przeprowadzona m.in. przez związki zawodowe wielka akcja protestacyjna. Trudno oszacować jej rozmiary, ale inicjatorzy szumnie zapowiedzieli “zablokowanie kraju”. Ma to być odpowiedź na kryzys polityczny i gospodarczy we Francji, przeciwko propozycjom budżetowym premiera François Bayrou.

Tymczasem badanie worker-participation.eu wykazało, iż wzrost liczebności związków wystąpił w ostatnich latach w Belgii, na Cyprze, we Włoszech, w Luksemburgu, na Malcie oraz poza Unią Europejską – w Norwegii.

Liczebność członków związków zawodowych w Europie jest różnorodna. Najwyższy jest w krajach skandynawskich – 74 proc. w Finlandii, ok. 67 proc. w Szwecji, aż 80 proc. w Danii (co jest jednym z najwyższych na świecie). 

Członkostwo w duńskich związkach zawodowych jest oczywiście dobrowolne, ale opłacalne ze względu na realny wpływ związków zawodowych na warunki pracy, możliwość negocjacji płac, dostęp do wsparcia prawnego, doradztwa w sporach z pracodawcami oraz zarządzania funduszami bezrobocia.

Analizując funkcjonowanie związków i ich rolę w życiu społeczno-gospodarczym, nie sposób dojść do wniosku, iż liczebność związków zawodowych jest jednym z kilku probierzy ich siły. Za związki zawodowe o dużej sile oddziaływania na procesy decyzyjne w państwie można uznać związki w krajach skandynawskich, gdzie poziom uzwiązkowienia jest wysoki, jak i działające we Francji czy Hiszpanii, gdzie liczebność członków związków plasuje się poniżej średniej europejskiej, a jednocześnie są bardzo wpływowe.

Ich siła nad Sekwaną wynika z tego, że organizacje pracobiorców potrafią porywać masy społeczne podczas protestów (vide ruch żółtych kamizelek i protesty rolników). W strajkach we Francji uczestniczy średnio 1,5 mln osób, a według związkowców do 3,5 mln osób.  Porównując nawet statystycznie do protestów w Polsce, które gromadzą co najwyżej kilkadziesiąt tysięcy osób (w proteście w stolicy w 2012 r. zgromadziło się ok. 200 tys. związkowców), wydaje się być liczbą imponującą.

Pierwsza i najsilniejsza fala protestów po transformacji miała miejsce w latach 1989–1994. Swoje apogeum osiągnęła w 1992 i 1993 r., gdy aktywność protestacyjna w Polsce należała do najintensywniejszych w Europie, o czym świadczą liczby zorganizowanych strajków (6351 i 7443) i osób strajkujących (752 tys. i 384 tys.). Nasilenie aktywności protestacyjnej było odpowiedzią na   społeczne koszty „reform Balcerowicza”.

Masowy udział obywateli w działaniach o charakterze protestacyjnym był jednym z czynników prowadzących do upadku systemu komunistycznego i wprowadzenia zasad demokratycznych w Polsce oraz w innych państwach Europy Środkowej i Wschodniej. W wielkiej manifestacji, zorganizowanej 31 sierpnia 1982 r. w rocznicę podpisanych dwa lata wcześniej porozumień sierpniowych, we Wrocławiu (największa uliczna demonstracja podczas stanu wojennego), udział wzięło aż 70 tysięcy ludzi.

Rezultaty międzynarodowych badań sondażowych dowodzą, iż w przeciągu kilku lat od rozpoczęcia procesu demokratyzacji nastąpiło osłabienie mobilizacji politycznej obywateli wielu krajów Europy postkomunistycznej.

Niezwykła popularność francuskich związków i społeczna zgoda na ich postulaty ma związek zarówno z dużą charyzmą przywódców, jak również przestrzeganym prawem o dialogu społecznym między pracownikami, pracodawcami a władzą.  

W ramach tzw. partycypacji pracowniczej Francja wprowadziła szereg komitetów przedsiębiorstw we wszystkich przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej 50 osób. Te mające wpływ na zarządzanie przedsiębiorstwem instytucje były (i są nadal) silnie powiązane ze związkami zawodowymi.

Za realizację partycypacji pracowniczej odpowiadają również tzw. delegaci personelu, którzy po reformie z 2005 r. są wybierani przez całą załogę raz na cztery lata, w zakładach zatrudniających powyżej 10 osób. Reprezentują oni pracowników w sporach z pracodawcami i sprawują kontrolę nad przestrzeganiem prawa pracy.

Wyjątkowe na skalę europejską (gdzie w sądach pracy są zawodowi sędziowie) są francuskie trybunały pracy, składające się z dwóch przedstawicieli pracodawców i po dwóch przedstawicieli pracowników.  

Mimo rozwiniętego modelu dialogu w ostatnich latach do różnych demonstracji dochodziło wielokrotnie. Wspomniany ruch żółtych kamizelek (nazwa wzięła się od noszonych kamizelek odblaskowych) – oddolna i spontaniczna inicjatywa – od 2018 roku zyskał szerokie uznanie.

Nie powinniśmy się więc dziwić, że francuski rząd zapowiedzią głębokich oszczędności budżetowych wywołał bunt wielu grup społecznych i pracowniczych. Centralne związkowe zdecydowały o przyłączeniu się do wielkiej akcji protestacyjnej zapowiedzianej na 10 września br. Hasłem przewodnim jest “Zablokujmy wszystko”. 

Cdn.

Artykuł powstał w ramach projektu „Razem bezpieczniej! Vademecum nowoczesnego działacza związkowego” z programu Fundusze Europejskie dla Pomorza 2021-2027. 

#FunduszeUE

#FunduszeEuropejskie

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej