Unia Europejska jest wielkim osiągnięciem państw Europy. Ale nie jest państwem

We wtorek 19 października br. premier Mateusz Morawiecki uczestniczył w debacie dotyczącej kwestii praworządności w Parlamencie Europejskim. Poniżej publikujemy fragment wystąpienia szefa rządu.

Unia jest wielkim osiągnięciem państw Europy. Jest mocnym sojuszem gospodarczym, politycznym i społecznym. Jest najsilniejszą, najbardziej rozwiniętą organizacją międzynarodową w historii. Ale Unia Europejska nie jest państwem. Państwami jest 27 krajów członkowskich Unii!

– podkreślał dziś na forum PE premier Mateusz Morawiecki.

fot. KPRM

Po pierwsze powiem o kryzysach, przed którymi stoi dziś Europa – i którymi się powinniśmy się zająć.

Po drugie powiem o standardach i regułach – które powinny być zawsze takie same dla wszystkich – i to, że zbyt często takie nie są.

Po trzecie przedstawię pogląd na temat zasad, zgodnie z którymi żaden organ władzy publicznej nie powinien podejmować działań, do których nie ma podstawy prawnej.

Punkt czwarty mojego wystąpienia będzie dotyczył wyroku polskiego Trybunału Konstytucyjnego – i tego, co ten wyrok oraz inne podobne wyroki dla Unii oznaczają.

A także o tym, jak ważna jest różnorodność i wzajemny szacunek.

W dalszej kolejności, po piąte, przedstawię nasze spojrzenie na pluralizm konstytucyjny.

Następnie wskażę na potężne ryzyka dla całego społeczeństwa, wynikające z zastosowania wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które już się w Polsce materializują.

Wreszcie na koniec podsumuję wszystkie wnioski i spojrzę, uważam, z nadzieją w przyszłość.

Zacznę od sprawy podstawowej – od wyzwań, które są kluczowe dla naszej wspólnej przyszłości. Wysoka Izbo, nierówności społeczne, inflacja i rosnące koszty utrzymania, które uderzają we wszystkich obywateli Europy, zagrożenia zewnętrzne, rosnący dług publiczny, nielegalna imigracja, czy kryzys energetyczny zwiększający wyzwania polityki klimatycznej, przekładają się na niepokoje społeczne i wydłużają katalog potężnych problemów.

Kryzys zadłużeniowy, postawił pierwszy raz po wojnie pytanie o to, czy potrafimy zapewnić lepsze życie następnym pokoleniom.

Wokół naszych granic jest coraz bardziej niespokojnie. Na Południu, napór milionów ludzi uczynił basen Morza Śródziemnego miejscem tragicznym. Na Wschodzie mierzymy się z agresywną polityką Rosji, która posuwa się nawet do wojen, by zablokować wybór europejskiej drogi wsród krajów naszego sąsiedztwa.

Dziś stoimy u progu ogromnego kryzysu gazowego i energetycznego. Rosnące gwałtownie ceny – spowodowane m.in. celowym działaniem rosyjskich firm – już dziś stawiają wiele firm w Europie przed wyborem, czy ograniczać produkcję, czy przerzucać koszty na konsumentów. Skala tego kryzysu już w najbliższych tygodniach może wstrząsnąć Europą. Wiele przedsiębiorstw może zbankrutować, a miliony gospodarstw domowych, dziesiątki milionów ludzi – kryzys gazowy może wpędzić w ubóstwo i niedostatek przez niekontrolowany wzrost kosztów w całej Europie. Trzeba też liczyć się z ryzykiem domina – jeden kryzys może pociągać w kaskadowy sposób kolejne załamania.

Za każdym razem mówię „my” – ponieważ żadnej z tych spraw nie rozwiążemy w pojedynkę. Nie każdy z tych problemów dotknął mojego kraju w stopniu tak dramatycznym jak to miało miejsce w innych krajach Unii Europejskiej. Nie zmienia to faktu, że uznaję wszystkie te problemy za „nasze problemy”.

Teraz powiem kilka słów o tym jaki wkład Polska wnosi w nasz wspólny projekt.

Integracja europejska to dla nas wybór cywilizacyjny i strategiczny. Tu jesteśmy, tu jest nasze miejsce i nigdzie się stąd nie wybieramy. Chcemy Europę na powrót uczynić silną, ambitną i odważną. Dlatego nie patrzymy tylko na krótkoterminowe korzyści, ale także na to, co możemy Europie dać.

Polska zyskuje na integracji przede wszystkim z powodu wymiany handlowej na wspólnym rynku. Transfery technologii i transfery bezpośrednie są też bardzo ważne. Ale Polska nie weszła do Unii z pustymi rękoma. Proces integracji gospodarczej poszerzył możliwości firm z mojego kraju, ale otworzył też ogromne możliwości firmom niemieckim, francuskim czy holenderskim. Przedsiębiorcy z tych krajów w ogromnym stopniu korzystają na rozszerzeniu Unii.
rawo unijne wyprzedza prawo krajowe – do poziomu ustawy i w obszarach przyznanych Unii kompetencji. Taka zasada obowiązuje we wszystkich krajach unijnych. Ale najwyższym prawem pozostaje Konstytucja.

Jeżeli instytucje powołane w Traktatach przekraczają swoje kompetencje – państwa członkowskie muszą mieć narzędzia, aby zareagować.

Unia jest wielkim osiągnięciem państw Europy. Jest mocnym sojuszem gospodarczym, politycznym i społecznym. Jest najsilniejszą, najbardziej rozwiniętą organizacją międzynarodową w historii. Ale Unia Europejska nie jest państwem. Państwami jest 27 krajów członkowskich Unii! To Państwa pozostają europejskim suwerenem – są „panami traktatów” – i to państwa określają zakres kompetencji powierzonych, przyznanych Unii Europejskiej.

W traktatach powierzyliśmy Unii bardzo duży zakres kompetencji. Ale nie powierzyliśmy jej wszystkiego. Wiele dziedzin prawa pozostaje kompetencją państw narodowych.

Nie mamy wątpliwości co do nadrzędności prawa europejskiego nad krajowymi ustawami we wszystkich obszarach, gdzie kompetencje zostały powierzone Unii przez państwa członkowskie.

Ale, podobnie jak Trybunały wielu innych krajów, polski Trybunał stawia pytanie o to, czy monopol Trybunału Sprawiedliwości na określanie faktycznych granic powierzenia tych kompetencji jest rozwiązaniem słusznym. Skoro określanie tego zakresu wchodzi w materię konstytucyjną, ktoś musi się wypowiedzieć także w sprawie zgodności z konstytucją takich ewentualnych nowych kompetencji, zwłaszcza gdy Trybunał Sprawiedliwości wyprowadza z traktatów coraz to nowe kompetencje dla instytucji unijnych.

Inaczej nie byłoby sensu wpisywać do traktatu o Unii artykułu 4., który mówi o szacunku Unii dla struktur politycznych i konstytucyjnych państw członkowskich. Nie byłoby sensu wpisywać do traktatu artykułu 5., który mówi o tym, że Unia może działać tylko w granicach kompetencji powierzonych, przyznanych. Oba te artykuły byłyby puste, tak, puste!, jeśli nikt poza Trybunałem Sprawiedliwości nie mógłby się wypowiedzieć w tej sprawie od strony konstytucyjnych uwarunkowań porządku krajowego.

Zdaję sobie sprawę, że niedawny wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego stał się przedmiotem zasadniczego nieporozumienia. Gdybym sam usłyszał, że Trybunał Konstytucyjny w innym kraju unieważnił unijne traktaty, byłbym też pewnie tym zaskoczony. Ale przede wszystkim postarałbym się sprawdzić, co tak naprawdę orzekł Trybunał.

I również w tym celu zwróciłem się o głos w dzisiejszej debacie. Aby przedstawić państwu to, co jest rzeczywistym przedmiotem sporu. A więc nie wymyślanie z politycznych powodów bajki o „polexicie”, czy kłamstwa na temat rzekomego naruszania praworządności.

Dlatego w kolejnej sekcji mojego wystąpienia chcę przedstawić państwu fakty. A żeby to zrobić, najlepiej wprost przedstawię kilka cytatów:

·W krajowym porządku prawnym, prymat prawa Unii nie ma zastosowania do przepisów Konstytucji – to Konstytucja usytuowana jest na szczycie wewnętrznego systemu prawnego.

·Zasada pierwszeństwa prawa wspólnotowego (…) nie może podważać w krajowym porządku prawnym najwyższej mocy Konstytucji

·Trybunał Konstytucyjny może dokonywać badania przesłanki ultra vires (…) to znaczyokreślić, czy działania instytucji Unii naruszają zasadę przyznania, gdy instytucje, ciała, organy i agendy Unii przekroczyły zakres swych kompetencji w sposób, który narusza tę zasadę.

W efekcie takiej decyzji akty ultra vires nie stosują się na terytorium państwa członkowskiego.

·Konstytucja zakazuje przekazywania kompetencji w takim zakresie, który oznaczałby, że państwo nie może być uważane za kraj suwerenny i demokratyczny

Kilka kolejnych cytatów pominę, żeby nie zabierać Państwu za dużo czasu. Przejdę jeszcze do dwóch ostatnich.

Konstytucja jest najwyższym prawem Polski w stosunku do wszystkich wiążących ją umów międzynarodowych, w tym także umów o przekazaniu kompetencji w niektórych sprawach. Konstytucja korzysta z pierwszeństwa obowiązywania i stosowania na terytorium Polski

I ostatni cytat:

Przekazanie kompetencji Unii Europejskiej nie może naruszać zasady nadrzędności Konstytucji i nie może łamać żadnych przepisów Konstytucji.
Mamy ze sobą bardzo wiele wspólnego, chcemy mieć ze sobą coraz więcej wspólnego – ale są między nami różnice. Jeśli mamy ze sobą współpracować, musimy się godzić na istnienie tych różnic godzić, musimy je akceptować, musimy się szanować.

Unia nie rozpadnie się od tego, że nasze systemy prawne będą się od siebie różnić. Funkcjonujemy w taki sposób od siedmiu dekad. Być może kiedyś, w przyszłości dokonamy takich zmian, które jeszcze bardziej zbliżą do siebie nasze ustawodawstwo. Ale żeby to nastąpiło, konieczna jest decyzja suwerennych państw członkowskich.

Dziś są dwie postawy, jakie możemy przyjąć: albo zgadzać się na wszystkie pozaprawne, pozatraktatowe próby ograniczania suwerenności państw Europy, w tym Polski, na pełzające rozszerzanie kompetencji instytucji takich jak Trybunał Sprawiedliwości, na „cichą rewolucję”, odbywającą się nie w oparciu o demokratyczne decyzje, ale za pomocą orzeczeń sądowych – albo powiedzieć: „Nie, moi drodzy” – jeśli chcecie tworzyć z Europy beznarodowościowe superpaństwo, to najpierw uzyskajcie na to zgodę wszystkich krajów i społeczeństw Europy.

Powtórzę jeszcze raz: najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej jest Konstytucja. Wyprzedza ona inne źródła prawa. Od tej zasady nie może odejść żaden polski sąd, żaden polski parlament ani żaden polski rząd.

Warto jednak podkreślić także, że polski Trybunał nie stwierdził nigdy, również w ostatnim wyroku, że przepisy Traktatu o Unii nie są w całości niezgodne z polską Konstytucją. Wręcz przeciwnie! Polska w pełni przestrzega Traktatów.

Dlatego właśnie polski Trybunał stwierdził, że niezgodna z Konstytucją jest jedna, bardzo konkretna interpretacja niektórych przepisów Traktatu, będąca skutkiem ostatniego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości.

Aby to wyjaśnić, przejdę teraz do kolejnej części mojego wystąpienia: do zagrożeń dla całego systemu społecznego, w przypadku kwestionowania statusu sędziego przez innego sędziego.

Otóż, zgodnie z interpretacją Trybunału z Luksemburga, sędziowie polskich sądów mieliby być zobowiązani do stosowania zasady prymatu prawa europejskiego nie tylko nad przepisami krajowymi rangi ustawowej – co nie budzi wątpliwości – ale także do naruszania Konstytucji i wyroków własnego Trybunału Konstytucyjnego!

Przyjęcie takiej interpretacji w konsekwencji może doprowadzić do uznania, że miliony wyroków wydanych w ostatnich latach przez polskie sądy mogą zostać arbitralnie podważone, a tysiące sędziów może zostać pozbawionych urzędów. Miliony wyroków! Działoby się to wbrew zasadzie niezawisłości, nieusuwalności oraz stabilności i pewności prawa do sądu, wynikających wprost z polskiej Konstytucji. Czy nie zdajecie sobie Państwo sprawy do czego mogą prowadzić takie decyzje? Czy ktokolwiek z was naprawdę chce wprowadzić w Polsce anarchię, zamęt i bezprawie?

Konsekwencją byłoby zasadnicze obniżenie konstytucyjnego standardu ochrony sądowej polskich obywateli oraz niewyobrażalny chaos prawny.

Na taką interpretację nie może zgodzić się żadne suwerenne państwo. Zgoda na nią oznaczałaby, że Unia przestała być związkiem wolnych, równych i suwerennych krajów – i że sama, metodą faktów dokonanych przekształciłaby się w centralnie zarządzany organizm parapaństwowy, którego instytucje mogłyby wymusić na swoich „prowincjach” cokolwiek uznają za słuszne. Na to nie było nigdy zgody.

Nie na to umawialiśmy się w Traktatach.

Z pewnością warto dyskutować o tym, czy Unia powinna się zmieniać. Czy nie powinna tworzyć większego budżetu? Czy nie powinniśmy więcej łożyć na wspólne bezpieczeństwo? Czy wydatki na obronę nie powinny być wyjęte poza procedury dotyczące deficytu budżetowego? Polska to właśnie proponuje!

Czy nie powinniśmy wzmocnić naszej odporności na niebezpieczeństwa o charakterze hybrydowym, na cyberzagrożenia? Czy nie powinniśmy lepiej kontrolować inwestycji w strategiczne sektory gospodarki? Jak sprawiedliwie i skutecznie finansować transformację energetyczną i klimatyczną? Jak uczynić nasz proces decyzyjny bardziej efektywnym? Co zrobić, by nasi obywatele nie czuli się w Unii coraz bardziej wyalienowani?

Stawiam te pytania bo uważam, że to odpowiedzi na nie zadecydują o przyszłości Unii.

O tym wszystkim powinniśmy dyskutować. Ważne decyzje nie powinny być podejmowane przez zmianę interpretacji prawa.

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej