Tarcze antykryzysowe ochroną przed bankructwem. Dotychczas mniej wniosków o upadłość

W ub.r. do sądów wpłynęło o 30,9 proc. mniej wniosków o ogłoszenie upadłości firm w porównaniu z rokiem 2019 – zauważa portal money.pl.

W 2020 roku do sądów w całej Polsce wpłynęło 2860 wniosków o ogłoszenie upadłości firm – wynika ze wstępnych danych Ministerstwa Sprawiedliwości.  To by oznaczało o 1278 wniosków mniej niż rok wcześniej, gdy było ich 4138.

Do spadku liczby wniosków o upadłość przyczyniły się miliardy złotych z tarcz antykryzysowych. Dzięki wsparciu i własnym środkom wiele przedsiębiorstw uniknęło bankructwa. Nie bez znaczenia jest też fakt, że działalność sądów była ograniczona, szczególnie wiosną ub.r. Eksperci przywołani przez portal prognozują, że w tym roku wzrośnie liczba wniosków wśród mikroprzedsiębiorstw i małych firm.  

– W pierwszej chwili można pomyśleć, że to paradoks. W kryzysie mamy przecież mniej wniosków o ogłoszenie upadłości firm. Jednak dane nie są zaskakujące, bo dzięki działaniu państwa udało się ograniczyć problem. Miliardy złotych, które zostały przelane przedsiębiorcom w ramach tarcz antykryzysowych, to główny powód spadku – komentuje ekonomista Marek Zuber.

Firmy sięgały również po własne środki, które w ciągu roku znacznie się zmniejszyły. To oznacza przesunięcie zagrożeń na 2021 rok, zwłaszcza w branżach, które najbardziej odczuwają skutki pandemii. Z kolei w przemyśle i budownictwie, gdzie nastąpiło bardzo duże odbicie w trzecim i czwartym kwartale ub.r. Działało też moratorium na składanie wniosków o upadłość na skutek pandemii, które wynikało z ustawy o COVID-19.

Warto przypomnieć, że od 24 marca ub.r. mamy nowelizację przepisów regulujących upadłość osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, tj. konsumentów oraz mogą z niej skorzystać również byli przedsiębiorcy. Większość firm jest prowadzona przez osoby fizyczne.  

 Co dalej? Przemysł jest związany z eksportem, a pod koniec roku mieliśmy mrożenie gospodarki w Niemczech. Kiedy skończą się otrzymane pieniądze i przedsiębiorcy zaczną rozliczać uzyskane pożyczki zapewne wzrośnie bezrobocie. Jest jednak pewna „poduszka” – w wybranych branżach zasady umorzenia obejmują całkowite pożyczki (środki bezzwrotne pod warunkiem prowadzenia działalności i utrzymania poziomu zatrudnienia w ciągu 12 miesięcy), nie do 75 proc. Dzięki tym środkom i restrukturyzacji część firm zapewne stanie na nogi.

To jest szczególnie ważne w sektorze usług, gdzie są przeważnie mikrofirmy i małe przedsiębiorstwa. To w sumie 2 mln przedsiębiorstw, przeważnie zatrudniające do 50 pracowników. To one są zagrożone upadłością, np. w gastronomii i hotelarstwie.   

Przypomnijmy, że Tarcza Finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju, a także Tarcza Antykryzysowa są wsparciem dla polskich przedsiębiorców. Od początku epidemii COVID-19 do polskich firm trafiło 154 mld zł – z czego ponad 60 mld zł w ramach Tarczy Finansowej PFR 1.0. Kolejny etap to 35 mld zł na wsparcie dla mikro, małych i średnich oraz dużych firm. Środki trafią do niemal 40 branż dotkniętych kryzysem. Są finansowane z budżetu, ale poprzez PFR.      

I tu, uwaga tarczę PFR trzeba będzie spłacać. Są terminy: od 2025 roku. To będą trudne lata dla finansów publicznych, zwiększając nie dług a zobowiązanie państwa. Na nic zda się pomijanie udziału w bilansie finansów publicznych Banku Gospodarstwa Krajowego, czy Polskiego Funduszu Rozwoju. Oba podmioty emitują obligacje.
Obligacje emitowane przez Skarb Państwa mogą być wykupowane przez podmioty zagraniczne (tutaj głównym graczem jest ChRL). Co do zasady: dług zagraniczny nie jest pożądany, bo uzależnia kraj od rynków światowych. Do tego dochodzi obsługa długu: raty kapitałowe i odsetki.

   

(fot. StockAdobe)

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej