Strategiczny akwen Bałtyk: Wiele może się na nim wydarzyć
Morze Bałtyckie jest na naszej mapie czułym punktem. To na nim oparliśmy nasze bezpieczeństwo energetyczne. 48 proc. surowców pozyskujemy z morza. Bałtyk przestał być bezpieczną przestrzenią. Stał się areną rywalizacji. Zagrożenia nie są abstrakcyjne – mówi w ciekawym artykule na money.pl analityk z Instytutu Polityki Energetycznej im. I. Łukasiewicza Zuzanna Nowak, dyrektor zarządzająca w The Opportunity Institute for Foreign Affairs, którego celem jest badanie i odkrywanie wyzwań i możliwości oraz innowacyjne ścieżki rozwoju regionu Europy Środkowo-Wschodniej poszerzonego o kraje Trójmorza.
Gaz, ropa, paliwa, energia elektryczna, OZE i atom oparte są o bezpieczeństwo wybrzeża i Morza Bałtyckiego. To pokazuje jak ważny strategicznie to region dla Polski, podatny na kolejne zagrożenia zarówno naturalne, wynikające z awarii, ale również działania sabotażowow–dywersyjne czy wreszcie otwarcie wrogie. Tymczasem Bałtyk jest obszarem, na którym stykają się dwa światy: demokratyczny i autokratyczny.
Tym bardziej widać, jak trzeba chronić nasze porty, gazociągi, ropociągi, węzły ciepłownicze, ujęcia wody. Przypomnijmy wydarzenie w swym przebiegu zdumiewające a dla naszych służb kompromitujące jak nurkowanie „Hiszpanów” w sztormie w styczniu 2023 r. w pobliżu naszej infrastruktury krytycznej jakimi są port gdański i Naftoport. Zrobiło się głośno, gdy ratownicy Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa SAR uratowali trzech nurków z „Hiszpanii” (nie sprawdzono ich pochodzenia). Ich motorówka miała nocą awarię i „nurkowie” nie mogli wrócić na brzeg. Jak tłumaczyli, szukali bursztynu – na pokładzie go nie znaleziono, a trójka obcokrajowców „rozpłynęła się we mgle”.
Uwaga, przed Szwecją, która wstąpiła do NATO w ub.r. kilka miesięcy wcześniej z neutralności zrezygnowała Finlandia. Jednymi słowy zmienia się architektura bezpieczeństwa naszej części Europy, a Morze Bałtyckie staje się niemal morzem wewnętrznym NATO.

Od lat piszemy m.in. o tym, że np.„offshore”, a konkretnie – budowa na Wybrzeżu wytwórni pracującej na potrzeby nowatorskiej branży morskiej, zajmującej się produkcją urządzeń do pracy na morzu oraz szkolenie kadr do obsługi gigantycznych wież wiatrowych, kryje w sobie klucz do ratowania sektora gospodarki morskiej.
Rozwój nowego sektora, jakim jest morska energetyka wiatrowa, stwarza ogromny potencjał rozwoju. Opracowanie strategii przemysłowej, obejmującej przemysł stoczniowy, naprawczy, obronny i offshore powinno odbywać się przy współpracy z pracownikami, pracodawcami, władzami regionalnymi, instytucjami edukacyjnymi.
Przemysł okrętowy, o ile zostanie na powrót zaliczony do kluczowych gałęzi gospodarki, to przemysł strategiczny, bardzo istotny dla bezpieczeństwa i obronności państwa, konkurencyjny i podlegający dynamicznym przeobrażeniom, będący pionierem w budowie złożonych typów statków i produkcji najbardziej zaawansowanych technologii. Jakich? Jednostki pływające do obsługi farm wiatrowych określa się w sektorze offshore wind jako CTV (crew transfer vessels). Służą one głównie do transferu ekip serwisowych i sprzętu oraz części zamiennych na wieże z turbinami wiatrowymi na morskich farmach wiatrowych.
Przy ich projektowaniu, konstrukcji i budowie ważne są nowoczesne technologie, jak chociażby podwójny napęd strumieniowy, alternatywny napęd aerodynamiczny wirującego walca (rotor Flettnera), o lepszej sterowności, umożliwiające precyzyjne zatrzymanie jednostki w miejscu dokowania i pracy na wieży itd. To szansa dla biur konstrukcyjnych i wyższych uczelni.
– Polska blisko połowę energii i surowców importuje przez Bałtyk, a trwają kolejne inwestycje: budowa elektrowni jądrowej, elektrowni wiatrowych offshore czy właśnie rozpoczęta rozbudowa Naftoportu. Z jednej strony to efekt naszej świadomej polityki dywersyfikacji, z drugiej – czynnik, który podnosi wagę bezpieczeństwa morskiego do poziomu, z jakim wcześniej nie mieliśmy do czynienia – podkreśla Zuzanna Nowak.
Gazoport LNG w Świnoujściu, którego moc regazyfikacyjna po rozbudowie (od 1 stycznia 2025 r.) wynosi 8,3 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie, oraz przyłączenie Baltic Pipe o przepustowości 6,4 mld m sześc., to kluczowe punkty pozyskiwania paliw.
Rozbudowywany o kolejny terminal Naftoport (zlokalizowany w Gdańsku, przyjmuje tankowce, umożliwia przeładunek ropy i paliw) po wstrzymaniu importu ropy naftowej z Rosji, stał się najważniejszym punktem przyjmowania dostaw drogą morską tak surowej ropy i paliw. Zdolność przeładunkowa obiektu sięgnie nawet 49 mln ton.
Na redzie Gdańska stanąć ma pływający gazoport, czyli jednostka FSRU (pływająca jednostka regazyfikująca z ang. Floating Storage Regasification Unit), umożliwiająca regazyfikację LNG na poziomie 6,1 mld m sześc.
Ta infrastruktura odpowiada za bezpieczeństwo energetyczne kraju. Ale nie tylko. Kolejne umowy na gaz pozyskiwany czy to z USA, czy innych kierunków i współpraca międzynarodowa poprzez wykorzystanie interkonektorów, zwiększa szanse Polski na zostanie regionalnym hubem energetycznym.
Oprócz gazociągu i terminali po dnie Bałtyku poprowadzonych jest około 30 międzynarodowych kabli energetycznych i 15 światłowodowych. Dzięki nim Unia może budować wewnętrzny rynek mocy. Wzajemne połączenia stabilizują system i w razie konieczności pozwalają na transfer energii elektrycznej między poszczególnymi krajami.
W południowej części Bałtyku mamy „bałtycki ring” energetyczny, którego częścią jest SwePol Link (łączący Polskę ze Szwecją). Przypomnijmy, że to właśnie w jego rejonie doszło do interwencji polskiej marynarki wobec wykonującego podejrzane manewry rosyjskiego statku w maju tego roku.
Ale na polskiej mapie strategicznych obiektów na Bałtyku stale przybywa. W tym momencie wiatrowych elektrowni morskich na Bałtyku jest 18, ale już powstają kolejne na polskich wodach.
Polenergia rozpoczęła w tym roku budowę pierwszych dwóch z trzech planowanych farm: Bałtyk 2 i Bałtyk 3 po 50 turbin każda. Do 2027 roku na Morzu Bałtyckim powstaną nowe polskie farmy wiatrowe o łącznej mocy 3 tys. MW.
Pierwsza w Polsce elektrownia atomowa jest lokalizowana na terenie Lubiatowa-Kopalina, w 2036 r. ma być obiektem najwyższej rangi, kluczowym dla zapewnienia dostaw energii elektrycznej.
Zagrożenia dla Bałtyku nie są abstrakcyjne.
– Wystarczy spojrzeć na ostatnie miesiące: anomalie w funkcjonowaniu kabli podmorskich, incydenty w strefach zastrzeżonych, zwiększona aktywność jednostek o niejasnej przynależności. To nie są przypadki, to testowanie odporności regionu – podkreśla analityczka.
Ochrona infrastruktury krytycznej na Bałtyku i walka z „flotą cieni” to wspólne zadanie zarówno realizowane w ramach NATO, jak i porozumień między członkami UE, czy poszczególnymi krajami Morza Bałtyckiego.
Jednak, jak zaznacza Zuzanna Nowak, kluczowy jest ciągły monitoring i mapowanie ryzyka względem infrastruktury podmorskiej, zwiększanie interoperacyjność systemów nadzoru morskiego między państwami NATO i UE, a także mechanizmy szybkiej reakcji na obszarze morskim.
