„Solidarność” twardo upomina się o zwolnionych związkowców

Mocno wybrzmiał głos związkowej i pracowniczej solidarności. Przed siedzibą Castoramy w Warszawie zebrali się w poniedziałek przedstawiciele „Solidarności” z całej Polski. Domagali się przywrócenia do pracy dziewięciu pracowników. 

W całej Polsce odbyły się protesty pod sklepami Castoramy przeciwko bezprawnemu zwolnieniu 9 członków Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”. W centrali firmy w Warszawie zgromadziło się blisko tysiąc związkowców z NSZZ „S” z całej Polski, w tym z Regionu Gdańskiego, m.in. Roman Kuzimski, wiceprzewodniczący ZRG NSZZ „S”, Wojciech Książek, lider oświatowej „S” i Jacek Szornak, przewodniczący Sekcja Krajowa Portów Morskich.

Związkowe flagi i transparenty były widoczne z daleka. Z kolei przed 70 sklepami tej sieci w całej Polsce rozdawane były ulotki.

Czterech przedstawicieli Komisji Krajowej „Solidarności” udało się na negocjacje z zarządem, a kilkuset protestujących pikietowało przed wejściem do siedziby Castoramy. Blisko dwieście osób było wewnątrz biurowca, spokojnie oczekując na wynik negocjacji.

– Postawiliśmy jasny warunek: przywrócenie do pracy zwolnionych kolegów. Możemy rozmawiać, jeśli wycofają wypowiedzenia. Zarząd chce rozmawiać bez wycofania wypowiedzenia. Nie możemy się na to zgodzić.  Po spotykaniu szefów regionów, ustalamy ciąg dalszy. Jeżeli oni nie chcą poprawić wizerunku Castoramy, to jest ich wybór. Dzięki za to co już zrobiliście. To nie jest ostatnia wizyta i nie tylko tu, ale także w tych miejscach, od których zależy ich biznes – mówił na zakończenie protestów zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „S” Tadeusz Majchrowicz.

Pikieta centrali Castoramy trwała blisko cztery godziny.

Zarząd Castorama Polska bezprawnie zwolniłczłonków Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” za wpisy na portalach społecznościowych informujące o łamaniu przepisów BHP i o warunkach pracy w sklepach. Castorama uznała to za działanie na jej szkodę. Przy uzasadnianiu zwolnień powoływała się na art. 52 Kodeksu pracy, który mówi o możliwości rozwiązania umowy bez okresu wypowiedzenia w przypadku ciężkiego naruszenia przez pracownika jego obowiązków.

Podstawowym żądaniem jest natychmiastowe przywrócenie do pracy członków NSZZ „S”.

– Jako związkowcy jesteśmy objęci ochroną prawną. Tymczasem pracownika się wyrzuca, a państwo nie stoi za nim w obronie. To nie do pomyślenia, żeby tak zrobiono w Niemczech czy we Francji, a w Polsce pozwala się na to, by zagraniczne korporacje w ten sposób działały – mówił   Waldemar Krenc, przewodniczący NSZZ Solidarność Region Ziemia Łódzka.

Na razie jest pat. Przedstawiliśmy nasze argumenty, zarząd przedstawił swój punkt widzenia.

Zwolnienia są formą szykanowania pracowników za prowadzenie działalności związkowej.

ASG

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej