„Solidarność” apeluje o większą prawną ochronę ratowników medycznych. Czy będą udzielać pomocy w asyście ochrony?

Rada Krajowej Sekcji Pogotowia Ratunkowego i Ratownictwa Medycznego NSZZ „S” wystosowała list do minister zdrowia Izabeli Leszczyny z wnioskiem o podjęcie rozmów i pilnych działań dotyczących bezpieczeństwa ratowników medycznych. Pismo jest pokłosiem sobotniego zabójstwa ratownika medycznego w Siedlcach. Ratownik przybył by ratować ludzkie zdrowie i życie, został ugodzony nożem w serce.

Do tragicznych wydarzeń doszło w sobotę 25 stycznia br. w Siedlcach. Kiedy miały miejsce przygotowania do wyjazdu, doszło do brutalnego ataku.

Sprawca zabójstwa, kiedy ratownik opatrywał mu głowę, chwycił w ręce dwa noże i wbił w klatkę piersiową mężczyzny. Ten, który przyjechał ratować ludzkie życie, zginął. Drugi ratownik przy obezwładnianiu agresora został raniony w ramię i w okolicę nadgarstka.  

Po tragedii o większe bezpieczeństwo zaapelowała Rada Krajowej Sekcji Pogotowia Ratunkowego i Ratownictwa Medycznego NSZZ „S”

W związku z tragedią, której skutkiem jest śmierć ratownika medycznego w Siedlcach pełniącego obowiązki służbowe w Zespole Ratownictwa Medycznego oczekujemy zdecydowanej reakcji Ministerstwa Zdrowia i pragniemy zainicjować spotkanie przedstawicieli resortu ze stroną społeczną w celu rozmów o zapewnieniu odpowiedniej, szeroko pojętej ochrony członków ZRM podczas pełnienia obowiązków służbowych.  

Potrzebna pomoc psychologiczna

Pomoc psychologiczna, która jest jednym ze sztandarowych postulatów Krajowej Sekcji Pogotowia Ratunkowego i Ratownictwa Medycznego NSZZ „Solidarność”, która obecnie formalnie nie istnieje, powinna również zostać zaimpementowana w tematykę rozmów

– napisali związkowcy.

Minister Leszczyna odpowiedziała już ratownikom. Zaprosiła ich na spotkanie 29 stycznia br. na rozmowy dotyczące bezpieczeństwa członków Zespołów Ratownictwa Medycznego.

To nie jedyny ostatnio przejaw agresji wobec ratowników. Bulwersuje m.in. sytuacja z 9 grudnia ub.r. z Warszawy: poszkodowany miał uraz głowy i nosa, mocno krwawił. Na miejsce przyjechał zespół ratownictwa medycznego. Gdy ratownik spróbował podłączyć mężczyznę do urządzenia, by zmierzyć mu parametry, ów pacjent nagle zerwał się z noszy i zaczął ubliżać ratownikom medycznym, kopał ich i okładał pięściami. Ratownicy medyczni wezwali pomoc przez radio. Przyjechały dwie karetki pogotowia i dwa radiowozy policyjne. Sprawcą pobicia okazał się… 48-letni pułkownik Służby Ochrony Państwa (!) z pionu zabezpieczeń i łączności.  W asyście policji został przewieziony do szpitala.

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej