Kazimierz Smoliński: Silny naród bez kompleksów w nowoczesnym państwie

Rozmowa z Kazimierzem Smolińskim, posłem PiS (od 2010 r.), nr 2 na liście PiS w okręgu gdańskim, byłym samorządowcem, w latach 2015–18 wiceministrem w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa, adwokatem, wiceprzewodniczącym komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT (2018 r.).

 

– Brutalna zrobiła się kampania wyborcza. Jak będziemy żyć po wyborach w  rozchwianej emocjonalnie atmosferze?

– Kampania jest bardziej brutalna niż poprzednie. I to nie tylko w sferze werbalnej. Niestety hejt (nienawiść) nam towarzyszy. Są oczywiście oznaki sympatii i poparcia kierowane w stronę PiS, ale w wyborczej trasie przytrafiają się spotkania z oponentami, którzy używają wyzwisk, gwiżdżą.

– Ponownie wybieramy między Polską solidaryzmu społecznego, a Polską liberalną, niby oświeconą światopoglądowym libertynizmem. Stawka wyborów tak grzeje atmosferę i emocje się ujawniają, czy taki jest pomysł głównych politycznych rywali na kampanię?

–  Politycy reprezentujący środowiska liberalne i lewicowe od kilku lat, szczególnie ujawniło się to podczas tzw. Strajku Kobiet, narzucają nam narrację, znaną już wcześniej z lat 90, że oni są lepsi…

– Bardziej europejscy?

– Także lepiej wykształceni, władający językami i obyci w świecie i na rozmaitych salonach. My zaś dostajemy etykietę gorszych, Ciemnogrodu, gorzej wykształconych, wykonujących proste prace, nie mających szkół. A przecież mamy nasze zaplecze i wśród nas profesorów. Niestety, tkwi w części z nas gen, który powoduje, że część z rodaków stara się przypodobać otaczającemu światu. Ten gen ujawnił się już przed zaborami.

– Syndrom „ubogiej, brzydkiej panny bez posagu”, jak raczył  stwierdzić śp. Władysław Bartoszewski, nie zauważając potencjału 40-milionowego narodu w środku Europy,  jednocześnie twierdząc, że nie mamy powodów do kompleksów?

– Fakt, że nie jesteśmy mocarstwem. Ale niepotrzebnie przytrafia się części społeczeństwa zjawisko – jak je określa Jarosław Kaczyński – narodowej mikromanii, przekonanie że jesteśmy słabsi, zbyt mali, by wpływać na polityczne otoczenie. Dotyczy to tak Zachodu, jak i Wschodu. To widać było u naszych politycznych elit, które od XVIII wieku próbowały się orientować na Zachód lub na Wschód. Przekonanie o wyższości Zachodu, o jego wyjątkowej kulturze pobrzmiewa w wypowiedziach byłego premiera Tuska…

– Przewodniczący Platformy powiedział o „cechach, które są tak cenione na Pomorzu, w Wielkopolsce, przez to, że byliśmy bardziej pod wpływem kultury Zachodu”. Polska jest w strefie zgniotu geopolitycznego. Tymczasem, 2 października, na konferencji szefów spraw zagranicznych państw Unii Europejskiej w Kijowie zabrakło ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Raua. Polskę reprezentował jedynie podsekretarz stanu w MSZ. I to w sytuacji, gdy grę prowadzą Niemcy i Francja, stając się europejskimi adwokatami Ukrainy…

– Nie chcę oceniać tej gry. Może byliśmy zbyt zapatrzeni w budowanie jak najlepszych relacji z Ukrainą, ale też potrafimy stać na straży naszego polskiego interesu.  Przyznam, że jest prowadzona gra polityczna, w którą zaangażował się prezydent Ukrainy Zełenski. Niemcy nie kryją się z tym, że byłaby im na rękę zmiana rządu w Polsce. Gra wynika z chęci wpłynięcia na decyzje wyborcze.

– W prowadzeniu polityki historycznej nie nazbyt koncentrujecie się na Niemczech?

– Niemcy to nasz ważny partner w NATO i w Unii, ale mają też wobec nas zobowiązania. Ostatnio uczestniczyłem w obchodach Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckiej Zbrodni Pomorskiej 1939 roku w Piaśnicy i w Wejherowie. Trzeba pamiętać, że tutaj, na Pomorzu w pierwszych trzech miesiącach okupacji, w 1939 roku, Niemcy dokonali eksterminacji polskiej ludności cywilnej – urzędników, nauczycieli, kupców, większość księży katolickich, rolników, pacjentów szpitali psychiatrycznych. Na Pomorzu w 400 miejscowościach zamordowano ponad 30 tysięcy osób. Ten dramat nam ciąży i ma do dzisiaj smutne skutki.

– Oprócz samorządu i polityki angażował się Pan przed 17 laty w ratowanie przemysłu stoczniowego. Sukcesu nie było. Za nami – mam nadzieję – kwestie ideologiczne i obsesyjne dyskusje pod szyldem gender mainstreaming. Czy jesteśmy w stanie sprostać rzeczywistym problemom? Co z pozyskiwaniem nowoczesnych technologii oraz odbudową potencjału stoczniowego?

– Od lat 90, bardzo trudnych gospodarczo, krytykowaliśmy skutki liberalnych rządów Balcerowicza,  Millera i Tuska. Nie sposób było uwolnić się wówczas od liberalnej  ekonomii, od technokratów. Zatrudnienie w przemyśle stoczniowym na Wybrzeżu rośnie. To widać w przepływach finansowych. Nasza polityka sprzyja odbudowie także prywatnych firm stoczniowych. Wchodzą nowoczesne technologie, offshore, są zamówienia dla PGZ Stocznia Wojenna, ruszył program „Batory”. Osiągniemy poziom do skutecznej rywalizacji z naszymi zachodnimi parterami. Mieliśmy właściwie kilka lat by budować polską gospodarkę…    

– A nie po to, aby zniwelować nierównomierną dystrybucję bogactwa i nierówności dochodowe? PiS szedł do władzy w 2015 roku z pokaźnym pakietem socjalnym, wsparcia rodzin i dzietności oraz seniorów.

– Dzięki temu zdobyliśmy sejmowa większość i dalej ten kierunek realizujemy. Nie ma mowy o kroku wstecz…

– Zdobyliście większość w 2015 roku bo przepadła Lewica i Partia Razem. Teraz może nie być takiego „fartu”?

– Powtórzyliśmy sukces wyborczy w 2019 roku oraz w wyborach prezydenckich. Tak będzie i 15 października.

– Nie czas – zamiast na sprawy socjalne, postawić na gospodarkę, na dobre miejsca pracy, na inwestycje, tworzące potęgę gospodarczą i dobrobyt kolejnych pokoleń?

– Są przecież inwestycje. Weźmy te zagraniczne, ostatnio o wartości 30 miliardów złotych. Przyszedł do Polski Intel, największy producent mikroprocesorów na świecie, z rekordowymi pieniędzmi na fabrykę pod Wrocławiem (Zakład Integracji i Testowania Półprzewodników – dop. red.). Intel ocenił, że wartość inwestycji w nowy zakład sięgnie 4,6 miliardów USD. Będzie też współpraca z zakładami w Niemczech, w Irlandii.

– Lokalizację zawdzięcza fabryka temu, że od lat atutem Wrocławia jest branża IT, 30 tysięcy specjalistów, startupy i rzesza studentów.

– Polskę, w tym Wrocław, inwestorzy zagraniczni wybierają z kilku powodów: infrastruktury, wykwalifikowanych pracowników, położenia oraz środowiska biznesowego. O tę inwestycje zabiegali Niemcy. Po analizach wygrała Polska. Polska staje się jednym z ważniejszych europejskich centrów rozwoju technologii. Przypominam o inwestycji Google na trzy miliardy złotych…  

– To pojedyncza transakcja biurowa…

– Dzięki niej powstaje 2500 miejsc pracy dla specjalistów z branży IT. Google Polska ma udział w rozwoju rozwiązań „chmurowych”. Mamy zaplecze pracownicze. Dodam  najnowocześniejsze technologie z przemysłu obronnego, amerykańskie i koreańskie. Są na początku realizacji, ale jakże potrzebne.

– Nasz sprzęt wojskowy, także ten przekazany Ukrainie, generacyjnie pochodził z lat 60 i 70. Czołg z założenia jest sprzętem ofensywnym, ale warto przypomnieć, że polski przemysł zbrojeniowy ma się czym poszczycić: czołgami  PT-91”Twardy”, armatohaubicami „Krab”.

– Polska jest zmuszona budować potencjał obrony i odstraszania. Stąd zamówienia na koreańskie armatohaubice K9 i czołgi K2, na czołgi Abrams ze Stanów Zjednoczonych, na systemy obrony przeciwrakietowej Patriot. Polskie zakłady zbrojeniowe szykowane są do obsługi broni, którą nasz kraj zamówił.  

– Oby starczyło nam pieniędzy i czasu. Kiedy Polska kupiła 48 samolotów F-16 był offset. Ale co stanie się z naszymi spółkami zbrojeniowymi i ich technologicznym rozwojem?

– Będziemy produkowali komponenty do tego sprzętu. Uspokajam – zabezpieczono technologie i jestem przekonany, że to plan spójny, kupujemy spójnie i planowo dla wzmocnienia potencjału uzbrojenia. Nasz rząd realizuje swoje zapowiedzi o pozyskaniu zintegrowanego systemu obrony. Będą również myśliwce F-35.

– Czas pokaże, czy optymizm nie był nadmierny. Co będzie pańskim priorytetem na kolejną kadencję?

– Są dane do optymizmu. Działam i dalej będę kontynuował zadania, aby środki finansowe, poprzez samorządy, płynęły na Pomorze. Rząd dystrybuuje to, co zbierze od obywateli. Pieniądze na inwestycje, na infrastrukturę są ściągane do województwa pomorskiego, rząd w Warszawie nie traktuje Pomorzan gorzej. Naszym założeniem było i jest zlikwidowanie różnic, nie ma mowy o Polsce A, czy B lub C. Chcąc różnice zniwelować, siłą rzeczy musimy dawać więcej środków Polsce powiatowej i gminnej. Aglomeracje są bogate i takimi pozostaną. Małe ośrodki w ostatnich latach zrobiły skok cywilizacyjny. Jednak mimo naszej pracy nadal potrzebuje wsparcia zachodnia część województwa pomorskiego. Zrównoważony rozwój nie jest tylko hasłem. W centrum uwagi pozostaje przemysł stoczniowy i porty. Znaczenie ma Centralny Port Komunikacyjny…

– Będzie miał. O ile CPK w ogóle powstanie?

– Jeśli my będziemy rządzili – z pewnością powstanie. CPK jest nam potrzebne. Polska jest ludnościowo 8 krajem w Europie (licząc Rosję – dop. red.), a lotnisko na Okęciu im. Chopina obsługuje 14 milionów pasażerów rocznie i plasuje się w okolicach 45 miejsca na liście tego typu europejskich obiektów.   

– Port lotniczy Berlin Brandenburg im. Willy’ego Brandta budowany był 13 lat. Obsługa pasażerów nie zwala z nóg – 10 milionów odprawionych w 2021 roku.

– Jest lotnisko w Berlinie więc mielibyśmy nie budować CPK?Niemiecki porządek tam nie zadziałał. My zaś, nauczeni doświadczeniem, nie popełnimy tamtych błędów. CPK ma być siecią, jak swego rodzaju szprychy, tyle, że kolejowe. Będą zainteresowani Czesi, Słowacy, Chorwaci…

– Od woli wyborców zależy realizacja tego planu, jak i przyszła koalicja. Jej zbudowanie będzie dla PiS trudne? 

– O ile nie będziemy rządzić samodzielnie – na czym nam zależy i o co się staramy, nie widzę problemów, by rozmawiać o koalicji…

– Z częścią Konfederacji?

– Lub z politykami PSL. Mam jednak przekonanie, że stworzymy nasz własny rząd. Sondaże bywają złudne, wiele osób nie ujawnia poglądów, jest presja, stygmatyzowanie. Uważam, że skala poparcia dla PiS jest niedoszacowana. W Gdańsku mamy szansę na zdobycie ponad 30 procentowego poparcia.

Rozmawiał Artur S. Górski

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej