„Śmieci” – tym razem legalne

Używany samochód elektryczny (w domyśle: głównie sprowadzany z Niemiec) w Polsce z dopłatą do 40 000 zł. Tak, tak, to nie żart. Nowy samochód elektryczny to dotacja na poziomie już tylko 30 tysięcy. Takie są plany.

Jak na razie, obowiązuje program „Mój elektryk”, przewidujące dopłaty do zakupów nowych pojazdów. W przypadku osób fizycznych dopłata wynosi 18 750 zł, a dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny – 27 000 zł. W planach jest zwiększenie kwoty dopłaty do 30 000 złotych. Dofinansowanie nie obejmuje aut hybrydowych.

Polski rząd planuje przeznaczyć ponad półtora miliarda złotych na program dopłat do zakupu używanych samochodów elektrycznych, jako że polski rynek motoryzacyjny używanymi autami stoi. Główne źródło używanych samochodów, w tym elektrycznych, to Niemcy.

A skąd te śmieci w tytule? Po pewnym czasie akumulatory z aut elektrycznych trzeba utylizować. A taka utylizacja to już czysta ekologia… A bateria w aucie elektrycznym to najdroższy element całej układanki: wymiana baterii w małym elektryku to koszty rzędu 30 do nawet 80 000 złotych. Standardem jest przyjęcie, że akumulator trakcyjny wytrzymuje 900 do 1000 cykli ładowania, po czym wydajność spada do 80 proc. i należy pomału myśleć o wymianie. Spory wpływ na kondycję akumulatorów w autach elektrycznych może mieć częstotliwość korzystania z ogólnodostępnych stacji szybkiego ładowania o dużym natężeniu. Duża moc, która skraca długi czas ładowania, wyraźnie wpływa na żywotność baterii.

zdjęcie: pexels.com

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej