Skromny dodatek wyrównawczy za działanie dla wolnej Polski

Dyrektor powiedział: panie Nowak, znam pana i przyjmę, jeśli przyniesie pan zaświadczenie od generała Andrzejewskiego”. Odpowiedziałem: „dyrektorze, ja szukam pracy w porcie, nie w milicji”.

Rozmowa z Czesławem Nowakiem, prezesem Stowarzyszenia Godność, gdańskim portowcem, działaczem NSZZ „Solidarność”, więzionym za działalność związkową w latach 80, posłem w latach 1989-93.

Rozmawia Artur S. Górski

– Członkowie Stowarzyszenia „Godność” od 1993 roku upominają się o sprawiedliwy osąd ostatniej dekady PRL i zadośćuczynienie za krzywdy tych, którzy mieli odwagę upomnieć się o prawa pracownicze i obywatelskie. 15 października 2020 roku weszła w życie ustawa przyznająca prawo do świadczenia wyrównawczego osobie posiadającej status działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych. To satysfakcjonujące was rozwiązanie?

– Wolałbym nie mówić o satysfakcji. Wyglądałoby, że jej szukamy. My upominamy się o sprawiedliwość. Dla nas wolność, solidarność, demokracja, godność nie były i nie są pustymi słowami. Chyba nie muszę tego udowadniać. Dzisiaj każdy może mówić co sobie chce. Niektórzy nazywają to rozliczeniem, inny chęcią rewanżu. Nic z tych rzeczy. Tych lat spędzonych w więzieniach, miesięcy w obozach internowania, a jeśli udało się uniknąć więzienia – w ukryciu, nie zrekompensuje się prostym wyliczeniem. Tak, jak nie zwróci się żonom, dzieciom chwil bez mężów, bez ojców.

– Mówimy o dodatku tym, których emerytura lub renta jest niższa niż 2 400 zł   miesięcznie. Takie wyrównanie świadczenia, nie odszkodowanie, sprawę kończy?

W pewnym sensie tak. Nie jest to wielki wysiłek dla budżetu państwa. Inni nasi koledzy, zasłużeni dla niepodległości, np. Janusz Olewiński z Siedlec pikietowali przed Pałacem Prezydenckim. Zwracali uwagę na trudne warunki życia. My rozumiemy, że w czasie pandemii, gdy trzeba ratować gospodarkę, dobre jest i takie wyrównanie. Wśród naszych członków są osoby, których emerytury sięgają minimalnej 1200 złotych, kilkunastu ma po 1400 złotych. Wyrównanie da im spory grosz. Pilnujemy, by trafili do ZUS z odpowiednimi dokumentami. Nie prowadzimy za rękę, ale pilotujemy. Od dwudziestu lat domagamy się też przed sądami odszkodowań za lata spędzone w więzieniach i obozach.

– I są one przyznawane…

– Czy sto, dwieście tysięcy złotych za dwa lata spędzone w więziennej celi, niesłusznie, bo za chęć skorzystania z praw człowieka, po 25 latach od zmian ustrojowych, to dużo, czy może mało? Wcześniej różnie bywało. Do 2012 roku, sądy powoływały się na przedawnienie roszczeń, na braki formalne. Orzecznictwo ewaluowało. I teraz trzeba składać apelacje od werdyktów oddalających powództwa o odszkodowanie za prześladowania po wyjściu z więzienia. Niebawem zapadnie wyrok w sprawie pani Jung, która po wyjściu na wolność w 1983 roku przez pięć lat była bez zatrudnienia. Czekamy. Kolega Andrzej Michałowski po ucieczce ukrywał się trzy lata. Sędzina powiedziała: „po cóż się pan ukrywał, gdyby pan siedział, sąd by przyznał odszkodowanie”, a tak nie. 

– Odszkodowania nie powinny budzić wątpliwości, są regulacje ustawowe. Podobnie rzecz ma się z orzekaniem za niesłuszne aresztowanie, nie tylko w sprawach politycznych?

– Zdarzyło się nawet, że pewien polityk dostał je szybciej niż my, były minister spraw wewnętrznych Janusz Kaczmarek za krótkie zatrzymanie w 2007 roku kilkadziesiąt tysięcy złotych, a domagał się bodaj kilku milionów. Swego czasu usłyszałem od jednego z kolegów radnych, że nic się nikomu z naszych nie należy, bo z opozycjonistów wobec PRL nie sposób zrobić kombatantów. Przecież nie o to chodzi. Mówimy o świadczeniu wyrównawczym różnicy pomiędzy pobieraną emeryturą, a  kwotą 2 400 złotych brutto. Ci ludzie nie mogli spokojnie pracować, przerwano im ciągłość pracy. Nie przyszło nam do głowy, żeby porównywać się do żołnierzy, więźniów łagrów i kacetów. Czekaliśmy cierpliwie co zrobi rząd.

– Czekaliście od 1989 roku…

Conampozostało? Odezwy, stanowiska, kilka artykułów, pukanie do adwokatów i sale sądowe. Przy Okrągłym Stole część opozycji demokratycznej dogadała się z władzą, z Kiszczakiem i Jaruzelskim – niektórzy okazali się nawet ich ludźmi, że nie będzie rozliczeń. O kwestii wyroków i oczyszczenia sądów mowy nie było. O zadośćuczynieniu tym bardziej.   Nie było woli politycznej. Dominująca w OKP grupa tego nie chciała. Pozostało wyłuskiwanie w MON dawnych prokuratorów. Sąd Marynarki Wojennej w Gdyni był najbardziej opresyjnym w kraju sądem, jeśli chodzi o działaczy „Solidarności”. Interweniowałem w 1992 roku u Janusza Onyszkiewicza, który był ministrem obrony, że prokurator Andrzej Ring, który nas oskarżał, zatrudniony jest w Departamencie Sprawiedliwości MON.  Ma dziś kancelarie prawnicze w stolicy, dobrą emeryturę wojskową. Był i taki sędzia od „politycznych”, z którego pewna gazeta chciała zrobić człowiekiem roku. Zmieniały się rządy. W 1993 roku i w 2001 roku postkomuniści wrócili do władzy. Przez brak rozliczeń i nasze błędy.  

– Jesienią 2016 roku, zdarzyła się nominacja byłego sędziego krakowskiego Wojskowego Sądu Garnizonowego z lat 80 na prezesa Izby Pracy. Inaczej te sprawy załatwiano w Norwegii, we Francji po 1945 roku, w NRD po 1990 roku. Co prawda w 1989 roku nie do przyjęcia był wariant rumuński – tam towarzysze Nicolae Ceaușescu tak się rozpędzili, że sekretarza bez sądu rozstrzelali…

– Przyjęliśmy drogę przebaczenia, ale ono nie oznacza bezkarności. Ale przecież ci, którzy nas gnębili, potem pogardliwie mówili o nas „styropianowcy”, bohaterowie ze styropianu. Wcześniej służyli na rzecz instytucji wrogich narodowi polskiemu. Kto miał ich rozliczać. Geremek, Michnik? Nasi przyjaciele z lat 80, zmienili przyjaciół. Prezydent Wałęsa wołał, żeby sztandary chować. Było nam po prostu głupio. Dzisiaj słyszę, że nam się w głowach poprzewracało, że wielu z „Solidarności” się poustawiało, więc czego my chcemy. Poustawiali się, fakt. Są i tacy, którzy zapomnieli o ludziach. Nie w ich imieniu my mówimy.

Wilczy bilet uniemożliwiał podjęcie pracy po wyjściu na wolność i nie dla wszystkich po 1989 roku przyszły lata tłuste…. 

– W Gdańsku szesnaście największych zakładów pracy miało zakaz przyjmowania ludzi skazanych z dekretu o stanie wojennym. Byłem brygadzistą dźwigów w Porcie Gdańskim, ale nie mogłem wrócić do pracy. Znalazłem zajęcie w spółdzielni, jako palacz. Nie popełniłem przestępstwa. Dostałem cztery i pół roku więzienia za podburzanie do strajku. Po amnestii wyszedłem, ale żaden kadrowy nie zaryzykował. Zgłosiłem się do dyrektora Adama Nowotnika. On mnie znał dobrze, z czasów, gdy był kierownikiem na nabrzeżu, a ja brygadzistą. Powiedział: „panie Nowak, znam pana i przyjmę, jeśli przyniesie pan zaświadczenie od generała Andrzejewskiego” (gen. MO Jerzy Andrzejewski, funkcjonariusz UBP, później m.in. szef WUSW w Gdańsku – dop. red.). Odpowiedziałem: „dyrektorze, ja szukam pracy w porcie, nie w milicji”. Miałem też takie zdarzenie w urzędzie zatrudnienia. Szukano kogoś na budowę. Zgłosiłem się, bo miałem prawo jazdy, uprawnienia na ciężkie dźwigi samochodowe i portowe, dyplom mistrza. Rozmowy się skończyły po informacji, że wyszedłem z więzienia, skazany za „Solidarność”. Werbownicy powiedzieli, że mają zakaz przyjmowania takich jak ja. Tak trafiłem do spółdzielni „Przyszłość”, jako palacz. Problem się ciągnął do 1989 roku. Nic nie dały petycje portowców, z setkami podpisów za moim i kolegów przyjęciem do pracy. 
– Wracając do ustawy. Ważne też, że osobom uprawnionym przysługuje ulga 50 proc. przy przejazdach środkami komunikacji miejskiej i 51 proc. na przejazdy w komunikacji krajowej. Poprzednio w Gdańsku, w Mieście Wolności i Solidarności, wniosek radnych o bezpłatne przejazdy dla represjonowanych upadł?

Nie występowaliśmy wtedy jako Godność. Nie chcemy od miasta niczego. Nie udało się przyjąć uchwały PiS zakładającego wprowadzenie bezpłatnej komunikacji w Gdańsku dla działaczy opozycji. Okazało się, że miasta nie stać, aby uhonorować działaczy opozycji, którzy nie skończyli 70 lat, wtedy i tak jeździ się bezpłatnie. To ze sto osób, garstka.

(Całość rozmowy w listopadowym Magazynie Solidarność)

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej