Skąd płynie tani prąd w Portugali i Hiszpanii? Polska z jedną z droższych energii w Unii Europejskiej  

Według wyliczeń Business Insider średnia cena energii w transakcjach dnia następnego wynosiła w Polsce 125,20 euro za MWh. W Portugalii to niecałe 47 euro, a w Hiszpanii 49 euro. Polska gospodarka musi mierzyć się z wysokimi cenami energii. Jej cena jeszcze wzrośnie po wciągnięciu państw Bliskiego Wschodu w wojnę w wyniku agresji USA i Izraela na Iran i ataków na Liban.

– Jeśli przedsiębiorca chce podpisać umowę na dostawy energii elektrycznej na cały przyszły rok, a większość energii w Polsce kupowana jest właśnie w kontraktach rocznych, to musi być gotowy, by zapłacić 436 zł za MWh. To ponad 100 euro, czyli jedna z najwyższych stawek w Europie – podaje Business Insider Polska.

fot. Shutterstock.com

Portal uściśla, że część transakcji rozliczana nie w kontraktach rocznych, ale też na rynku dnia następnego, gdzie strony ustalają, po jakich cenach kupią prąd na kolejny dzień o określonej godzinie. Na podstawie średnich cen godzinowych Business Insider obliczył, że w bieżącym roku nabywcy energii musieli płacić w Polsce średnio 125,20 euro za MWh. Średnia cena w Europie wynosiła 109 euro.

Business Insider Polska wylicza, że w Portugalii w tym roku (do 13 marca br.) płacono za energię elektryczną średnio 46,71 euro za MWh (na rynku dnia następnego), w Hiszpanii 49,49 euro, w Niemczech 103,18 euro, a we Francji 73,31 euro (z jej rozwiniętą energetyką jądrową). Według tego wyliczenia więcej zapłacą Węgrzy (129,29 euro), Włosi (128,40), Litwini (142,68), Łotysze (143,26) i Estończycy (139,81).  

Z kolei z danych EEX, czyli European Energy Exchange, europejskiej giełdy energii z siedzibą w Lipsku (zajmująca się tworzeniem i obsługą rynków energii i powiązanych z nią produktów), wynika, że drożej niż u nas jest w Irlandii, Rumunii, Bułgarii, Chorwacji, Słowenii, na Węgrzech i w Słowacji. Ale niedużo drożej. Spośród niepełnej listy krajów najtaniej na giełdzie ma Hiszpania — 56 euro za MWh. Brak w tym zestawieniu Portugalii.

Portugalczycy, kraj nie słynący z jezior ma za to gęstą sieć rzek, uchodzących głównie do Oceanu Atlantyckiego i są one kluczowe dla żeglugi, turystyki oraz gospodarki kraju. Portugalia ma też   więcej zbiorników wodnych niż Polska.

W Polsce bez dystrybucji i innych dodatków prąd kosztuje 61 gr brutto za kWh (wliczona akcyza) zgodnie z taryfą G11 URE. Do energii dochodzą opłaty stałe: abonamentowa, sieciowa stała i mocowa, opłata zmienna dystrybucyjna, naliczana od kWh i opłata na budowę aktywów OZE, która wynosi 0,0073 za kWh i opłata kogeneracyjna, czyli opłata za inwestycje, które pozwolą z energii produkować też ciepło. W ten sposób otrzymujemy cenę ok. 1,22 zł za kWh w gospodarstwie domowym.

Kluczowe dla państwa jest, jak dużo płacą za energię przedsiębiorstwa. Im taniej, tym tańszy chleb, towary, które wymagają chłodzenia, większość żywności. Im niższe koszty energii, tym lepiej rozwijać się przemysł energochłonny, stając się konkurencyjnym na międzynarodowym rynku przemysłu ciężkiego, materiałów budowlanych, chemikaliów.  

Najważniejsze z punktu widzenia wzrostu cen w Europie były ceny gazu. Do 27 lutego br., w przeddzień ataku USA i Izraela na Iran ceny kontraktów holenderskich na gaz na giełdzie ICE wynosiły 32 euro za MWh. Po ataku cena sięgnęła 9 marca br. 60 euro, a obecnie kurs spadł do 50 euro.

Kraj mający energetykę opartą na OZE i stabilizowaną gazem, odczuł nagły wzrost cen prądu. Polska w tym momencie przestała być najdroższa w Europie. Gaz zrobił się droższy niż węgiel z uwzględnieniem podatku ETS.

Odpowiedź jest w tym, z czego produkuje się prąd w krajach Półwyspu Iberyjskiego. Otóż w Portugalii 80 proc. energii produkowane jest ze źródeł bezemisyjnych. Ale to nie są wiatraki i panele słoneczne jak w Polsce, lecz energetyka wodna. Elektrownie napędzane wodą dały Portugalczykom od stycznia do marca br. 44 proc. energii w systemie, lądowe farmy wiatrowe 31 proc., a słoneczne 5 proc. Energetyka wodna jest stabilna (chyba że nastąpi susza). Elektrownie na gaz dały 15,8 proc. prądu. Elektrowni jądrowej Portugalia nie ma. Wysoki udział stabilnych mocy wodnych powoduje, że podatek ETS energetyki portugalskiej prawie nie dotyczy. Nie ma tam rynku mocy, więc elektrownie gazowe muszą wkalkulować w cenę czas, kiedy nie pracują, bo jest to nieopłacalne i działają po kilka godzin dziennie.

Nieznacznie droższą niż Portugalia energię ma Hiszpania, tzn. licząc średnią cen godzinowych od początku roku do 13 marca br. OZE stanowiły w tym roku 62 proc. hiszpańskiego mixu energetycznego, z czego wodne dały 20,5 proc., a wiatraki lądowe 28,5 proc. Na energetykę słoneczną przypadało 12 proc. Stabilizatorami niestabilnych OZE (wiatraków i fotowoltaiki) poza energetyką wodną były energetyka jądrowa (20 proc.) i gazowa (17,1 proc.).   

Skąd prąd w polskim gniazdku? Energetyka wodna u nas, z łączną mocą elektrowni wodnych przepływowych ok. 937 MW, nie jest znaczącym udziałowcem mixu energetycznego. Owszem, trzeba mieć góry ze spływem wody oraz np. silny wiatr od morza (oceanu). Ale od czego inżynieria wodna? Działają wszak elektownie wodne Żarnowiec, Porąbka-Żar i Solina-Myczkowce oraz elektrownia przepływowa we Włocławku. Kolejna elektrownia szczytowo-pompowa Rożnów II zacznie działać ok. 2033 r. Stawiamy teraz na droższą energetykę morską.

Z węgla kamiennego i tak do 2049 r. zrezygnujemy, głównie w związku z kosztami ETS. Energetyka jądrowa, zależna od kosztów i czasu budowy i SMR (ang. Small Modular Reactors), czyli zaawansowane małe reaktory modułowe, o mocy do 300 MW(e), to perspektywa kolejnej dekady. Pierwsze reaktory SMR działają już w ludowych Chinach i w Rosji, a intensywne programy rozwojowe prowadzą Stany Zjednoczone i Kanada. Czyżby więc, tak jak na rynku fotowoltaiki, europejskie firmy już traciły na rzecz producentów z Azji?

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej