Serce dla Inki w rumskim sanktuarium

W parafii NMP Wspomożenia Wiernych w Rumi odsłonięto w niedzielę 28 czerwca br. „Serce dla Inki”. To srebrny relikwiarz poświęcony Danucie Siedzikównie.

Inicjatywa „Serce dla Inki” zrodziła się w Gdańsku, po odnalezieniu przez zespół prof. Krzysztofa Szwagrzyka z IPN szczątków Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Ks. Jarosław Wąsowicz, pracował tam jako wolontariusz i zebrał garść ziemi z ich grobu. Jest ona umieszczana wewnątrz srebrnych urn w kształcie serca, przetapianych ze srebrnej biżuterii, wotów przekazywanych przez wiernych.

– Inka stała się taką ikoną tego całego pokolenia, które po 1945 roku nie złożyło broni i walczyło z sowietyzacją Polski – mówił ks. dr. Jarosław Wąsowicz, salezjanin, historyk, pomysłodawca “Serca dla Inki”, snując rozważania, jak to się stało, że to właśnie ona stała się symbolem niepodległościowego podziemia.

Służyła u boku por. Leona Beynara, znanego jako Paweł Jasienica, później autora książek o historii Polski. Siedzikówna nie nosiła oręża, a stałą się symbolem oporu przeciwko komunizmowi. W śledztwie nie zdradziła swoich dowódców, nie wydała towarzyszy broni. Pozostała wierna! 

W uroczystości wzięli udział m.in. podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Agnieszka Jędrzak, która odczytała przesłanie od prezydenta Karola Nawrockiego oraz goście szczególni: grupa polskich dzieci z Liwy z rejonu Solecznickiego (Ejszyszki) i z pogranicza Białorusi. Niedzielna uroczystość zbiegła się z zakończeniem pierwszego turnusu wakacyjnego dzieci z polskich rodzin z dawnego województwa wileńskiego, zorganizowanego pod hasłem „Jeden naród ponad granicami”. Dzieci przebywały tydzień na Pomorzu. Kolejna grupa jest w drodze.

–   Obecność naszych młodych rodaków w tym właśnie momencie jest niezwykle wzruszająca – powiedział salezjanin i kapelan prezydenta RP ks. Jarosław Wąsowicz i przypomniał, że Danuta Siedzikówna była wychowanką szkoły sióstr salezjanek w Różanymstoku (w XIX i XX wieku na granicy wpływów prawosławia i Kościoła Katolickiego), dzisiaj to przygraniczna strefa z Białorusią, sanktuarium nieopodal Sokółki i Suchowoli.

Były też delegacje organizacji społecznych, uczniowie m.in. SP nr 8 w Rumi, noszącej imię salezjanina ks. Ormińskiego ze szkolnym sztandarem, posłowie Dorota Arciszewska i Michał Kowalski oraz były burmistrz Rumi i były poseł Jan Klawiter, licznie przybyli mieszkańcy Rumi, jak Ariel Sinicki, zastępca burmistrza, krzewiciel pamięci Żołnierzy Niezłomnych. Wartę honorową pełnili marynarze z Batalionu Dowodzenia Marynarki Wojennej w Wejherowie.

Przypomnijmy, Dziewczynka z Podlasia i jej rodzina symbolizują losy Polaków w czasie II wojny światowej i po tzw. wyzwoleniu. Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 r. w Guszczewinie nieopodal Narewki, na skraju Puszczy Białowieskiej. Jej pomnik stoi w Narewce przy tamtejszym kościele.

Jej ojciec Wacław Siedzik, jako student Politechniki w Petersburgu, został w 1913 r. zesłany na Sybir za uczestnictwo w polskiej organizacji niepodległościowej. W lutym 1940 r. został deportowany w głąb Związku Sowieckiego. Wyszedł wraz z zesłańcami przekształconymi w armię przez gen. Władysława Andersa. Spoczywa na cmentarzu polskim w Teheranie. Mama należała do AK. Aresztowana w 1942 r. po donosie sąsiada, po ciężkim śledztwie zamordowana została przez Niemców w lesie pod Białymstokiem.

Danuta złożyła przysięgę Armii Krajowej w grudniu 1943 r. Po „wyzwoleniu” w 1945 r. z konwoju NKWD uwolnił ją przed wywiezieniem do ZSRS patrol poAKowskiej podlaskiej partyzantki pod dowództwem Stanisława Wołoncieja „Konusa”, mieszkańca Narewki.

Jej przełożonym w oddziale przez kilka tygodni był por. Leon Beynar „Nowina”, zastępca mjr. „Łupaszki” (znany później jako pisarz Paweł Jasienica). W konspiracji Danuta wiosną 1946 r. nawiązała kontakt z ppor. Zdzisławem Badochą „Żelaznym”, dowódcą szwadronu „Łupaszki”. Do lipca 1946 r. służyła w tym szwadronie jako łączniczka i sanitariuszka.

Aresztowana została przez UB we Wrzeszczu, nieopodal Politechniki Gdańskiej, gdy przybyła po lekarstwa dla szwadronu Olgierda Christy „Leszka” i została osadzona w więzieniu w Gdańsku.  

Odmówiła podpisania prośby o ułaskawienie do Bolesława Bieruta. Prośbę do tego sowieckiego agenta skierował za nią jej obrońca. Bierut, przewodniczący Krajowej Rady Narodowej, z prawa łaski nie skorzystał.  

3 sierpnia 1946 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku wydał wyrok śmierci na Danutę Siedzikównę, pseudonim „Inka”, sanitariuszkę 5. Wileńskiej Brygady AK. Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 r. o godz. 6.15 w areszcie śledczym. Oprawcom śpieszyło się, gdyż “Inka” najpewniej rozpoznała agentkę w oddziale. Miała niespełna 18 lat (dzieci czasów wojny musiały szybko dorosnąć). “Lepiej, że ja jedna zginę. Powiedzcie babci, że zachowałam się jak trzeba” – napisane przed śmiercią w grypsie słowa oddają jej honor i  wierność ojczyźnie.

ASG

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej