Rekordowy budżet, a deficyt NFZ rośnie. Nie przez pracowników!
Pracownicy ochrony zdrowia TO NIE KOSZT – to fundament!” – pod takim hasłem przedstawiciele trzech największych central związkowych manifestowali 7 kwietnia, w Światowym Dniu Zdrowia oraz Dniu Pracownika Służby Zdrowia, przed siedzibą resortu zdrowia. Przedstawili swoje postulaty zmian w publicznym systemie opieki zdrowtnej.
– Politycy mówią, że pracownicy służby zdrowia zarabiają godnie, już im wystarczy. Nie. My chcemy, żeby polski lekarz, polska pielęgniarka, polski rehabilitant i każdy inny pracownik nadal mogli mieć wzrost wynagrodzeń. Ile jeszcze osób musi zginąć, pełniąc swoją służbę i mając do czynienia z coraz bardziej agresywnymi pacjentami? Dzisiaj mówimy: dość nagonce na pracowników służby zdrowia – powiedziała Maria Ochman, przewodnicząca Rady Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ “S” 7 kwietnia br. w Światowy Dzień Zdrowia.
W ten sposób podczas konferencji prasowej, zwołanej przez reprezentantów największych central związkowych działających w służbie zdrowia, Maria Ochman skierowała apel do mediów, by nie ulegali narracji polityków, wedle której za kryzys w systemie odpowiadają pracownicy i należne im podwyżki płac.
Związkowe postulaty
Przedstawiciele związków zawodowych przedstawili postulaty, które powinny stać się agendą do podjęcia działań w obszarach opieki zdrowotnej – ponad podziałami politycznymi, w partnerskim dialogu społecznym ze stroną rządową.
Po pierwsze – publiczna ochrona zdrowia musi mieć zapewnione stabilne finansowanie, a realna ścieżka wzrostu nakładów publicznych powinna być oparta o potrzeby zdrowotne społeczeństwa i prognozy demograficzne. Konieczny jest przegląd i wyraźne rozdzielenie: co finansuje budżet państwa, a jakie wydatki pokrywa publiczny płatnik, tj. NFZ – piszą związkowcy, sprzeciwiając się jednocześnie limitowaniu świadczeń zdrowotnych i dostępu do diagnostyki.
Po drugie: przedstawiciele związków zawodowych zwrócili się też do ministra finansów z prośbą o wskazanie w związku z liczbą zwolnionych od składek osób, ile budżet państwa dopłaca do „zdrowia”.
Związkowcy postulują zmianę w sposobie pobierania składki na ubezpieczenie zdrowotne i sprawiedliwe jej płacenie, bo np. z ulg korzystają rolnicy (niezależnie od wielkości gospodarstwa) poprzez system KRUS.
– System utrzymują pracownicy, emeryci i renciści oraz częściowo przedsiębiorcy; reszta grup społecznych jest uprzywilejowana. Trzeba z tym skończyć – postulują związkowcy.
Po trzecie: Związkowcy przekonują, że czas poważnie podejść do wyceny świadczeń zdrowotnych “bo szpitale nie bankrutują przez pracowników, tylko przez zaniżone finansowanie”, a “wycena powinna uwzględniać nie tylko rzeczywiste koszty pracy, ale także nowoczesne technologie w medycynie”.

Rada Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia NSZZ “Solidarność”
Luka w funduszu
W 2021 r. budżet NFZ po raz pierwszy przekroczył 100 mld zł. Pięć lat później, w 2026 r., plan finansowy Funduszu jest dwukrotnie wyższy, a rozziew w finansowaniu „zdrowia” pozostaje. NFZ miał problem z finasowaniem świadczeń pod koniec 2025 r., a szpitale ograniczały planowe przyjęcia pacjentów.
Przychody NFZ w 2026 r. zaplanowano na 217,4 mld zł, w tym wpływy ze składki zdrowotnej 184,3 mld zł, a dotacja z budżetu państwa 26 mld zł. Deficyt NFZ w 2026 r. jest szacowany na 23 mld zł. Luka finansowa rośnie. Według głównego ekonomisty Federacji Przedsiębiorców Polskich Łukasza Kozłowskiego w 2028 r. deficyt NFZ wyniesie nawet 90 mld zł.
Wśród przyczyn luki finansowej w NFZ resort zdrowia wymienia: koszty ustawy podwyżkowej, przeniesienie finansowania niektórych świadczeń z budżetu państwa do NFZ, niewystarczające wpływy ze składki zdrowotnej. Zapomina o tych, którzy składki zdrowotnej (podatku na zdrowie) nie płacą, to osoby pobierające rentę, którym przyznano rentę na podstawie przepisów o zaopatrzeniu inwalidów wojennych i wojskowych, żołnierze odbywający zasadniczą służbę wojskową, pełniących terytorialną służbę wojskową, uczniowie w rozumieniu przepisów o systemie oświaty, bezrobotni, którzy nie pobierają zasiłku dla bezrobotnych, przedsiębiorcy – niepełnosprawni, studenci i doktoranci, kombatanci i osoby represjonowane. Nieproporcjonalnie niską składkę do innych grup zawodowych i dochodów płacą zaś rolnicy.
Cięcia
NFZ szuka oszczędności. W związku z cięciem kosztów związanych z deficytem finansowania NFZ wprowadzone zostały stawki degresywne za badania ponad tzw. limit: 50 proc. dla tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego oraz 60 proc. dla gastroskopii i kolonoskopii. Fundusz ma zaoszczędzić na tym 625 mln zł.
Koniecznym wydaje się np. przeniesienie składki chorobowej z zasobów ZUS do Narodowego Funduszu Zdrowia, co da funduszowi 6 miliardów złotych rocznie, co niestety nie załatwia finansowych problemów. Koalicyjne PSL ostatnio zaprezentowało reformę systemu ochrony zdrowia i wprowadzenie ulg, 10-procentowego odpisu od podatku PIT dla osób korzystających z usług prywatnych placówek medycznych.
Jednocześnie od lat tematem, nie tylko medialnym, są gigantyczne zarobki lekarzy na kontraktach. Ich zarobki wahają się od kilkunastu tysięcy do nawet 300 tys. zł brutto miesięcznie. Wielu lekarzy specjalistów na kontraktach zarabia od 30 do 40 tys. zł miesięcznie.
Pandemia COVID-19 i metody walki z koronowirusem SARS-CoV-2 (szpitale jednoimienne, ograniczenia w przyjęciach i badaniach pacjentów) miała dwojaki wpływ na Narodowy Fundusz Zdrowia: spowodowała ogromne wydatki i ograniczenie dostępności do świadczeń (tzw. dług zdrowotny) oraz zgodny ponadmiarowe, z drugiej strony Fundusz zakończył okres pandemii z nadwyżką finansową (!) dzięki przeniesieniu kosztów na fundusze celowe.
Rachunek po Covid-19
Narodowy Fundusz Zdrowia 13 miliardów złotych z Funduszu Przeciwdziałania Covid-19 przeznaczył w 2021 r. na finansowanie świadczeń i transportu sanitarnego. 7,5 miliarda zł pochłonęły dodatki covidowe dla lekarzy i pielęgniarek oraz jednorazowe świadczenia dla personelu niemedycznego – wynika ze sprawozdania NFZ. 2,5 mld zł w 2021 r. stanowiły koszty testów diagnostycznych RT-PCR w kierunku SARS-CoV-2. Preparaty i szczepienia (na 31 grudnia 2021 r.) kosztowały 2,5 mld zł.
Przypomnijmy, że 18 czerwca 2020 r. Komisja Europejska zatwierdziła mechanizm, w ramach którego mogła zamawiać szczepionki w imieniu państw członkowskich. Komisja negocjowała umowy w ich imieniu. Rada Ministrów przyjęła uchwałę przystąpienia do porozumienia. Najwyższa Izba Kontroli oceniła, że resort zdrowia „nierzetelnie oszacował zapotrzebowanie na liczbę dawek szczepionek przeciw COVID-19”. W kwietniu 2022 r. minister zdrowia Adam Niedzielski odmówił przyjęcia zamówionej kolejnej dostawy od Pfizera i powołał się na zawartą w umowie klauzulę siły wyższej: na okoliczność inwazji Rosji na Ukrainę.
Uwaga! 1 kwietnia br. (to nie prima Aprilis) sąd w Brukseli w sprawie „Pfizer przeciwko Polsce” nakazał nam odebranie zamówionych przed czterema laty 64 mln dawek przeciwko COVID-19 i zapłatę ponad 5,6 mld zł (!). W ocenie belgijskiego sądu eskalacja konfliktu i atak na Ukrainę nie był dostatecznym powodem do rozwiązania umowy. Wyrok jest nieprawomocny.
Obcokrajowiec w systemie
Z analizy Rynku Zdrowia wynika, że w NFZ spływ składki zdrowtnej pracowników zza wschodniej granicy pokrywa z nadwyżką także koszty leczenia grupy niepracującej, która otrzymała świadczenia w związku z wojną na Ukrainie. Ile faktycznie kosztuje leczenie Ukraińców w Polsce? Dane z NFZ i z ZUS wskazują, że koszty leczenia wszystkich Ukraińców w Polsce są niższe niż suma składek zdrowotnych płaconych przez tych, którzy pracują w naszym kraju. Tym bardziej, że od 30 września 2025 r. weszła zmiana ograniczająca korzystania z opieki medycznej przez Ukraińców, którzy przyjechali do Polski w związku z konfliktem zbrojnym – nowela specustawy z 12 marca 2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym. Nadal mogą iść “na NFZ” do lekarza POZ, specjalisty na badania diagnostyczne czy liczyć na leczenie w szpitalu w przypadku poważnej choroby czy wypadku. Ci, którzy pracują mogą też objąć ubezpieczeniem członków swojej najbliższej rodziny.
Od 30 września ub.r. dorosłym obywatelom Ukrainy, którzy nie opłacają składek i nie pracują w Polsce, został ograniczony dostęp do części świadczeń: leczenie i rehabilitacja uzdrowiskowa, programy zdrowotne i programy lekowe, leczenie stomatologiczne, przeszczepy i endoprotezy, operacje usunięcia zaćmy. Uzasadnieniem do ograniczenia katalogu świadczeń dla nieubezpieczonych Ukraińców była „turystyka medyczna”. Ograniczenia te nie dotyczą ukraińskich dzieci, które do 18. roku życia zachowują prawo do korzystania z tych świadczeń.
Koszty leczenia Ukraińców w Polsce (wg NFZ) sięgają 2,3 mld zł rocznie, z czego 800 mln zł jest opłacane z Funduszu Pomocy, a wpływy ze składek zdrowotnych pracujących Ukraińców to 3,5 mld zł.
Zgodnie z ustawą budżetową na 2026 r., nakłady na opiekę zdrowotną zaplanowano na poziomie 6,81 proc. PKB.
(asg)

