Rachunek za Turów, czyli gra interesów

Komisja Europejska wystosuje „w odpowiednim czasie” wezwanie do zapłaty kar nałożonych na Polskę w sporze o kopalnię węgla brunatnego w Turowie – poinformował 11 października Christian Wigand, rzecznik Komisji Europejskiej. Tymczasem branża wydobycia tego surowca w Czechach i RFN jest powiązana kapitałowo – kopalnie we wschodnich landach należą do czeskich koncernów.


21 maja br. Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE), odpowiadając na wniosek Czech z 26 lutego 2021 r., nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia węgla w kopalni Turów. Polski rząd ogłosił, że kopalnia nadal będzie pracować. 20 września 2021 r. TSUE zdecydował o nałożeniu na Polskę wielomilionowych kar finansowych.
Czesi skarżyli się przede wszystkim na spadek wód gruntowych, wywołany jakoby wydobyciem po polskiej stronie. Jednak „odkrywki”, które wpływają na system cieków wodnych, znajdują się zarówno po stronie polskiej, niemieckiej i czeskiej. Spór o kopalnię eskalował w marcu 2020 r. gdy koncern PGE uzyskał przedłużenie koncesji na wydobycie węgla w Turowie do 2026 r.

Węgiel brunatny odgrywa istotną rolę w energetyce Polski, Czech i Niemiec, pozostając jednym z kluczowych źródeł energii elektrycznej. Trzy sąsiadujące kraje to najwięksi producenci i konsumenci tego surowca w Unii Europejskiej. W niemieckich kopalniach i elektrowniach, bazujących na węglu brunatnym, pracuje ok. 40 tys. osób.
W Czechach kopalnie zlokalizowane są na przedgórzu Rudaw. Należą do państwowych spółek oraz do inwestorów prywatnych. W Niemczech zlokalizowane są w Saksonii – w rejonie Zittau oraz w Reichwalde.
Czesi są właścicielami elektrowni zasilanych węglem brunatnym przy granicy polsko-niemieckiej. Szwedzki koncern Vattenfall (był też aktywny w Polsce, w 2000 r. Vattenfall przeprowadził prywatyzację w sektorach dystrybucji i wytwarzania kupując gliwickie GZE i Elektrociepłownie Warszawskie; sprzedaż pakietu akcji Enea w 2014 r. oznaczało wyjście Szwedów z polskiego rynku energii) sprzedał w 2016 r. im węglową elektrownię Jänschwalde, kilka kilometrów od granicy z Polską. Ta 3 największa elektrownia Niemiec należy do czeskiego koncernu Energetický a průmyslový holding (EPH). Podobnie elektrownia Schwarze Pumpe, nieopodal Sprembergu.
Udziały w niemieckich kopalniach węgla brunatnego posiada ta sama spółka EPH. Do saksońskiego LEAG (der Lausitz Energie Verwaltungs GmbH, Lausitz Energie Bergbau AG) należą cztery kopalnie węgla brunatnego w Jänschwalde, Welzow-Süd, Nochten i Reichwalde, a Lausitz Energie Bergbau AG jest w 50 proc. własnością EPH i PPF Investments. Z kolei prywatna czeska grupa Sokolovská uhelná (kopalnia i elektrociepłownia) to największy pracodawca w regionie karlowarskim. Dużą rolę w sąsiednim kraju usteckim odgrywają koncerny ČEZ i Sev.en Energy.

Konflikt wokół odkrywki KWB Turów można zatem wyjaśnić odpowiadając na pytanie: skąd będzie pochodzić węgiel dla elektrowni Turów po zamknięciu kopalni odkrywkowej Turów i energia elektryczna? Czescy i niemieccy przedsiębiorcy zarobią na ewentualnych dostawach węgla brunatnego z Czech i Niemiec do Polski. Jeśli udałoby się zablokować wydobycie węgla brunatnego w Turowie kopalne sąsiadów mogłyby sprzedać swój urobek właśnie nam, do dekarbonizacji planowanej tam na 2038 r.
Polska tymczasem musi zmierzyć się z orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości UE, który nakazuje natychmiastowe wstrzymanie działalności kopalni „tytułem zabezpieczenia” lub zapłatę kary w 500 tys. euro dziennie.

30 września br. minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka poinformował, że rozmowy polsko-czeskie o kopalni Turów zakończyły się fiaskiem. Kolejna runda zapewne po sformowaniu rządu Czeskiej Republiki. Rozpoczął się żmudny proces formowania koalicji po wyborach u naszych południowych sąsiadów.

Konfliktem wokół węgla z „worka turoszowskiego” i KWB Turów, zlokalizowanej w okolicach Bogatyni, zajęła się też KK NSZZ „Solidarność”
– Decyzje Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej naruszają bezpieczeństwo energetyczne i suwerenność naszej Ojczyzny. Realizacja decyzji stanowi bezpośrednie, rzeczywiste zagrożenie dla życia i zdrowia poprzez utratę źródła dostaw wody i ciepła dla mieszkańców Bogatyni oraz odebranie źródła utrzymania tysięcy rodzin z całego regionu, skazując ich na głód i ubóstwo. Stanowi też dla całego kraju – w następstwie niedoborów energii w Krajowym Systemie Energetycznym – zagrożenie drastycznego wzrostu cen oraz ryzyka występowania przerw w dostawach – czytamy w stanowisku Krajówki z 5 października br.
Sprawa Turowa stała się kwestią polityczną. Problem trwał i nie pojawił się momencie wydania orzeczenia TSUE. Temat Turowa w Czechach został już zdyskontowany politycznie. Co do „zabezpieczenia” i 500 tys. euro dziennej kary, wydanego jednoosobową decyzją sędzi TSUE – nie można wyłączyć natychmiast kopalni i nie można wyłączyć elektrowni. To jest nierealne i absurdalne. Wyrobisko „Turów” musi być przygotowane do likwidacji, co jest procesem czasochłonnym. Natychmiastowa realizacja wniosku Republiki Czeskiej wywołać może katastrofalne i nieodwracalne skutki pogorszenia warunków wodnych, wystąpienia olbrzymich osuwisk, czyli katastrofę ekologiczną.

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej