Przed stu laty urodził się Karol Wojtyła: Narodziny dla Boga, dla świata, dla Polski

W setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła II będą msze święte i wspomnienia, i modlitwa do Boga za wstawiennictwem świętego Jana Pawła II. Jednak w innej, podyktowanej pandemią, rzeczywistości.

Symboliczny był obraz papieża Franciszka, kroczącego 27 marca 2020 roku w deszczu przez zamknięty z powodu pandemii COVID-19, opustoszały plac Świętego Piotra, modlącego się „Panie nie zostawiaj nas na łasce burzy” i błogosławiącego „Urbi et Orbi”. Symbolicznie 8 kwietnia 2005 roku wiatr przewracał księgą ewangeliarza, by na koniec ceremonii ją zamknąć na papieskiej trumnie. Jana Pawła II pożegnały tłumy wiernych. Modlono się po łacinie, w języku Kościoła powszechnego oraz w językach włoskim, francuskim, polskim, niemieckim, suahili, tagalskim, portugalskim…

Dom rodzinny Lolka  

Karol Józef Wojtyła urodził się 18 maja 1920 r. w Wadowicach, jako syn Karola Wojtyły i jego żony Emilii z Kaczorowskich. Atmosfera panująca w domu rodzinnym silnie wpłynęły na rozwój duchowy i intelektualny przyszłego papieża.

Karol Wojtyła senior, od 1900 roku służył w wojsku austrowęgierskim, by w stopniu porucznika przejść do Wojska Polskiego. W 1906 r. zawarł związek małżeński z Emilią Kaczorowską. Urodziło się im troje dzieci: Edmund, Olga i Karol. Olga zmarła wkrótce po urodzeniu.

– Nieraz zdarzało mi się budzić w nocy i wtedy zastawałem mego Ojca na kolanach, tak jak na kolanach widywałem go zawsze w kościele parafialnym – napisał Jan Paweł II („Dar i Tajemnica”).  

Matka Emilia, z domu Kaczorowska, urodziła się 26 marca 1884 r. w Krakowie. Ukończyła  szkołę Sióstr Miłości Bożej. Prowadziła dom i opiekowała się synami. Była wątłego zdrowia, zmarła 13 kwietnia 1929 roku. 

–  Matkę straciłem jeszcze przed Pierwszą Komunią świętą w wieku 9 lat i dlatego mniej ją pamiętam i mniej jestem świadom jej wkładu w moje wychowanie religijne, a był on z pewnością bardzo duży –  Jan Paweł II, „Dar i Tajemnica”.

Wzruszony Jan Paweł II w Wadowicach 16 czerwca 1999 r. wspominał:

 –  Po synowsku całuję próg domu rodzinnego, wyrażając wdzięczność Opatrzności Bożej za dar życia przekazany mi przez moich Rodziców, za ciepło rodzinnego gniazda, za miłość moich najbliższych, która dawała poczucie bezpieczeństwa i mocy, nawet wtedy, gdy przychodziło zetknąć się z doświadczeniem śmierci i trudami codziennego życia w niespokojnych czasach.

Brat Edmund Wojtyła, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, pracował w szpitalach  w Krakowie i w Bielsku. Młody, 26-letni lekarz, zmarł w 1932 r., po zarażeniu się szkarlatyną.

–  W duchu lekarskiej powinności towarzyszył cierpiącym także wtedy, gdy ówczesny stan medycyny nie dawał możliwości skutecznej pomocy. A potem on sam doświadczył śmiertelnej choroby – jakże wymownie dzisiaj brzmią papieskie słowa z listu do biskupa Tadeusza Rakoczego z 2003 r.

Chrzest

20 czerwca 1920 roku rodzice zanieśli miesięcznego „Lolka” do kościoła pw. Ofiarowania NMP, gdzie został ochrzczony przez kapelana wojskowego ks. Żaka.

– Kiedy patrzę wstecz, widzę, jak droga mojego życia poprzez środowisko tutejsze, poprzez parafię, poprzez moją rodzinę, prowadzi mnie do jednego miejsca, do chrzcielnicy w wadowickim kościele parafialnym. Przy tej chrzcielnicy zostałem przyjęty do łaski Bożego synostwa i wiary Odkupiciela mojego, do wspólnoty Jego Kościoła. Chrzcielnicę tę   uroczyście ucałowałem w roku tysiąclecia chrztu Polski jako ówczesny arcybiskup krakowski. Potem uczyniłem to po raz drugi na 50 rocznicę mojego chrztu, jako kardynał, a dzisiaj po raz trzeci ucałowałem tę chrzcielnicę, przybywając z Rzymu jako następca świętego Piotra – wspominał Jan Paweł II w Wadowicach 7 czerwca 1979 r.

Dwadzieścia lat później, 16 czerwca 1999 r., uzupełnił:

– Wiele wspomnień. W każdym razie tu, w tym mieście, w Wadowicach wszystko się zaczęto. I życie się zaczęło, i szkoła się zaczęła, i studia się zaczęły, i teatr się zaczął. I kapłaństwo się zaczęło.

I dalej:

– Kiedy byliśmy w piątej gimnazjalnej, graliśmy Antygonę Sofoklesa (Antygona – Halina, Ismena – Kazia, mój Boże). A ja grałem Hajmona. „O ukochana siostro ma, Ismeno, czy ty nie widzisz, że z klęsk Edypowych żadnej na świecie los nam nie oszczędza?”. Pamiętam do dziś.

Karol Wojtyła opuścił Wadowice w roku 1938, udając się na studia polonistyczne do Krakowa. Zaczynała się dalsza ścieżka życia przyszłego Ojca Świętego…

Bierzmowanie narodu

W 1979 r. Jan Paweł  II przemawiał z mocą, która wydobywała z beznadziejności,  zapomnianym językiem, nie nowomową PRL. Społeczeństwo przypomniało sobie  znaczenie słów: „dobro”, „zło”, „uczciwość”, „patriotyzm”, „ojczyzna”, „odpowiedzialność”. Zabieg semantyczny pokazał wielką tradycję kulturową, dla której ówczesna rzeczywistość to był epizod w dziejach narodu:

– Pragnę wam przekazać Ducha, ogarniając sercem z najgłębszą pokorą to wielkie „bierzmowanie dziejów”, które przeżywacie – papieskie słowa  nabrały mocy i dokonało się obudzenie godności.    

W  homilii  do młodzieży akademickiej w kościele św. Anny Jan Paweł II mówił: „Człowieka trzeba mierzyć miarą sumienia, miarą ducha, który jest otwarty ku Bogu”.  

W Częstochowie, podczas Apelu Jasnogórskiego wyjaśniał: „Czuwać – to znaczy strzec wielkiego dobra. Trzeba tak czuwać, tak troszczyć się o każde dobro człowiecze, bo ono jest dla każdego z nas wielkim zadaniem. Nie można pozwolić na to, by marnowało się to, co ludzkie, to, co polskie, to, co chrześcijańskie, na tej ziemi. Nie ulegajcie słabościom! Nie dajcie się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężajcie!”

Wreszcie na krakowskich Błoniach mówił: „Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! (…) I dlatego – zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię „Polska”, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym, – abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.”

Było kwestią krótkiego czasu, kiedy słowo zacznie przyoblekać się w czyn.

Ojciec społecznej rewolucji wolności

Jan Paweł II przestrzegał nas, że „wolność nie została nam dana, ale zadana i egzamin z wolności trzeba zdawać każdego dnia”. Zdawać przez udział w życiu publicznym i reagowanie na wynaturzenia systemu władzy, na arogancję władzy i zawłaszczanie demokracji dla uprzywilejowanych i preferowanie własnej grupy politycznej.

W sformułowanych na strajkach w 1980 r, postulatach było echo orędzia Ojca Świętego z pielgrzymki roku 1979,  brzmiące wbrew kategoriom społeczeństwa socjalistycznego, a utworzona wtedy straż kościelna była pierwszą, zorganizowaną i niezależną strukturą społeczną w PRL.  

Ks. dr. Józefa Tischnera wspominał: „Jedliśmy z Papieżem kolację, kiedy włoska telewizja pokazała zdjęcia z Gdańska. Brama strajkującej Stoczni. Tłum ludzi. Na sztachetach stoczniowego płotu pozatykane bukiety kwiatów. Kamera najeżdża na bramę i między tymi kwiatami pokazuje portret Jana Pawła II. A Papież siedzi obok mnie. Skulił się. Nie powiedział słowa. Nie było jeszcze wiadomo, jak to się wszystko skończy. Powszechne było przekonanie, że to on nabroił. Powszechna była też nadzieja, że ponieważ jest tam Jego portret, portret Papieża, ludzie nie będą się zabijali”.

Solidarność

Pierwszy raz słowo „solidarność” zostało użyte w kontekście organizacji w Krakowie w 1977 r., po śmierci studenta UJ Staszka Pyjasa. Jego przyjaciele powołali Studencki Komitet Solidarności.

– Ludziom się wydawało, że nazwa jest niedokończona. „Solidarności z kim?”, pytali. Odpowiadaliśmy: „ze sobą nawzajem”. Nie pamiętam, skąd wzięliśmy słowo „solidarność”, pamiętam, że często używał go Karol Wojtyła. Nam się wydawało świeże, nieskażone nowomową – opowiadała Liliana Batko-Sonik z SKS.

Jan Paweł II  wydobył ewangeliczne treści ze słowa „solidarność”. Tak, jak Leon XIII z  „przyjaźni”, Pius XI z „miłości społecznej”, a Paweł VI z „cywilizacja miłości”. W  encyklice „Redemptor hominis” (1979 r.) „solidarność” to przeciwieństwo egoizmu, synonim braterstwa i współodpowiedzialności.

W trakcie przełomowej pielgrzymki w 1979 r. słowo „solidarność” padło z papieskich ust dwa razy, gdy wzywał księży do zachowania „solidarności z całym narodem w jego najtrudniejszych okresach” i gdy mówił do studentów.

W listopadzie 1980 r. w encyklice „Dives in Misericordia” Papież pisał: „ Świadomość, że jesteśmy zwykle wzajemnie wobec siebie dłużnikami, idzie w parze z wezwaniem do braterskiej solidarności, której św. Paweł dał wyraz w zwięzłym wezwaniu: „Jeden drugiego brzemiona noście”.

„Nie dajcie się zwyciężyć złu, lecz zło dobrem zwyciężajcie” i „Jeden drugiego brzemiona noście”: te dwa zdania wryły się w lata 80.  

W encyklice społecznej „Laborem exercens” (1981 r.) Papież zwrócił się o uszanowanie człowieka pracy, o to, tak by nikt nie traktował go jako narzędzia produkcji, zwrócił uwagę na potrzebę sprawiedliwej zapłaty i na prawo do tworzenia związków zawodowych. Praca bowiem „ma to do siebie, że przede wszystkim łączy ludzi – i na tym polega jej siła społeczna, siła budowania wspólnoty.”

Stwierdził: „działalność związków zawodowych wkracza niewątpliwie w dziedzinę „polityki” rozumianej jako roztropna troska o dobro wspólne”. Zadaniem związków nie jest uprawianie polityki w znaczeniu, jakie się powszechnie nadaje temu słowu dzisiaj. „Związki nie mają charakteru partii politycznych walczących o władzę i nie powinny podlegać decyzjom partii politycznych, ani też mieć zbyt ścisłych związków z nimi”.

Po wprowadzeniu stanu wojennego Jan Paweł II nieustannie wzywał do rozwagi, przestrzegał przed rozlewem krwi i nawoływał władzę do podjęcia dialogu w imię prawdy.

Część kościelnej hierarchii skłaniała się do porzucenia opozycji i do porozumienia z gen. Jaruzelskim. Przekazany Ojcu Świętemu wtedy list od TKK NSZZ „S”  kończył się słowami: „Solidarność będzie czekała na Ciebie, Ojcze Święty, na wszystkich etapach Twojej pielgrzymki do Ojczyzny”. Papież podczas audiencji generalnej wysłał sygnał, że list otrzymał, powiedział: „Cieszę się, że spotkam się z Solidarnością na wszystkich etapach mojej pielgrzymki do Ojczyzny”.

W czerwcu 1983 r., Jan Paweł II powiedział: „Nie tracę nadziei, że ten trudny moment może stać się drogą do społecznej odnowy, której początek stanowią umowy społeczne zawarte przez przedstawicieli władzy państwowej z przedstawicielami świata pracy. Nie przestaję ufać, że owa zapowiadana wielokrotnie odnowa społeczna – według zasad wypracowanych w takim trudzie w przełomowych dniach sierpnia 1980 roku i zawarta w porozumieniach dojdzie stopniowo do skutku.”

W Katowicach w 1983 r. św. Jan Paweł II przywołał słowa prymasa kardynała Wyszyńskiego z lutego 1981 r.: „Gdy idzie o prawo zrzeszania się ludzi, to nie jest to prawo nadane przez kogoś, bo to jest własne prawo wrodzone. Dlatego państwo nam tego nie nadaje, ono ma tylko obowiązek je ochraniać i czuwać nad tym, aby nie było ono naruszane”.  

Zwiastun zmian

Pielgrzymka do Ojczyzny w czerwcu 1987 r., dokonywała się , gdy reżim świadom był swej klęski. Temat zmian politycznych, solidarności, jej rozumienie i etos uczynił Jan Paweł II przedmiotem refleksji  na Wybrzeżu.  11 czerwca 1987 r. w Gdyni mówił nam: „Morze mówi człowiekowi o potrzebie szukania się nawzajem. O potrzebie spotkania i współpracy. O potrzebie solidarności. Międzyludzkiej i międzynarodowej. Jakże doniosły jest fakt, że to właśnie słowo „solidarność” zostało wypowiedziane tutaj, nad polskim morzem.”

W Gdańsku w homilii skierowanej do ludzi pracy uzupełnił: „W tym mieście, a równocześnie na całym Wybrzeżu Bałtyckim, i w innych środowiskach pracy w Polsce, podjęto ogromny wysiłek, zmierzający do tego, by ludzkiej pracy przywrócić jej pełny wymiar osobowy i społeczny. (…) Solidarność – to znaczy jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy „brzemię” dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. Nie może być walka silniejsza od solidarności. Nie może być program walki ponad programem solidarności. Inaczej – rosną zbyt wielkie brzemiona”.  

 Epilog

W notatce UBP na Karola Wojtyłę z 1953 r. znalazły się jego słowa: „Walka  wchodzi w ostrzejszą fazę. Jaki będzie rezultat, wiadomo z góry, zwycięstwo może być tylko po naszej stronie”. 16 października 1978 r. Edward Gierek, gdy odebrał telefon od Stanisława Kani z wiadomością, że Polak został papieżem, westchnął: „O rany boskie!”.

Wnet odrodziła się nadzieja i spełniło się wołanie z placu Zwycięstwa: „Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój I odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi!”

W przemówieniu do członków „Solidarności” z 11 listopada 2003 r. Ojciec Święty powiedział: „Dziękuję Bogu za rok 1979, w którym poczucie jedności w dobrem i wspólne pragnienie pomyślności uciemiężonego narodu zwyciężyło nad nienawiścią i chęcią odwetu, i stało się zaczynem budowania demokratycznego państwa. Owszem były próby zniszczenia tego dzieła. Udało się te próby przetrwać”.  

Artur S. Górski

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej