Przed rokiem szkolnym 2021/2022. Rozmowa z Wojciechem Książkiem

Wojciech Książek, przewodniczący Międzyregionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” z siedzibą w Gdańsku

Rozmowa z Wojciechem Książkiem, przewodniczącym Międzyregionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania
NSZZ „Solidarność” z siedzibą w Gdańsku

– Panie przewodniczący, dziś z jednej strony słyszymy o zamrożeniu płac w budżetówce, z drugiej  politycy podwyższają swoje uposażenia. Czy nie jest już najwyższy czas, aby stworzyć system wynagrodzeń dla tzw. budżetówki. Tak jak to było w dwudziestoleciu międzywojennym?

– W Polsce przedwojennej funkcjonował przejrzysty system wynagradzania pracowników państwowych, przypominający swoim układem choinkę. Na samym jej szczycie było wynagrodzenie prezydenta, na dole znajdowały się najniższe stanowiska państwowe. Dokładnie wiadomo było, ile zarabia kolejarz czy nauczyciel. Był nawet rozdział na nauczycieli wiejskich i miejskich. Chcielibyśmy, aby powstał przejrzysty system wynagrodzeń pracowników sfery publicznej. Drugą rzeczą, którą postuluje od lat „Solidarność”, jest stały, coroczny mechanizm indeksacji wynagrodzeń. Powinien być on niezależny od widzimisię polityków i powiązany z jakimś wskaźnikiem ekonomicznym. Najbardziej oczywiste byłoby powiązanie ze wzrostem PKB. A więc na przykład PKB wzrasta o 3 procent i automatycznie o tyle wzrastają wynagrodzenia w sferze budżetowej. Aby tzw. budżetówka też korzystała ze wzrostu gospodarczego. Ten mechanizm podwyżek powinien dotyczyć też polityków, ich zarobki powinny być na takim poziomie, aby wykluczyć podatność na korupcję. Ale mechanizmy rewaloryzacji muszą obejmować wszystkich pracowników budżetówki, w tym oczywiście pracowników edukacji. Jako oświatowa „Solidarność” walczymy o to od dłuższego czasu, domagając się waloryzacji uzależnionej od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej.  To właśnie między innymi było powodem naszej pikiety 1 lipca br. w Warszawie. Płace nauczycielskie zostały kilkanaście lat temu wyłączone z płac całej budżetówki i mają osobne regulacje. Myśląc w duchu solidarnościowym, jest już najwyższy czas, by wprowadzić indeksowany corocznie mechanizm wzrostu wynagrodzeń w całej budżetówce w postaci podobnej do tej „choinki” z okresu II Rzeczypospolitej.

– W 2019 roku oświatowa „Solidarność” podpisała porozumienie z rządem, w którym była mowa o opracowaniu i uzgodnieniu ze związkami zawodowymi nowego systemu wynagradzania nauczycieli. Ten punkt porozumienia nie został dotrzymany. Po raz kolejny rządzący nie dotrzymują podpisanych przez siebie zobowiązań. Nie buduje to zaufania społecznego, które jest fundamentem dialogu społecznego. Obecna władza wiele dobrego zrobiła dla Polaków, ale zdarza się, niestety, że podchodzi lekceważąco do partnerów społecznych i zawieranych z nimi umów.

Rzeczywiście jest to problem. 7 kwietnia 2019 r. oświatowa „Solidarność” podpisała porozumienie, którego dotrzymanie rozwiązałoby sporo problemów. Rząd powinien honorowo je zrealizować, bo – w ocenie wielu osób – jego zbyt szybkie podpisanie doprowadziło do sporych podziałów w gronach pedagogicznych. Co prawda częściowo została wprowadzona podwyżka dla nauczycieli od 1 września ubiegłego roku o 6 procent , ale wciąż nie został opracowany nowy system wynagrodzeń, a tamten wzrost już prawie „zjadła” inflacja. W marcu tego roku rozpoczęły się rozmowy, ale nie przyniosły one efektów. 

To, co nas niepokoi, to fakt, że w budżecie nie zaplanowano żadnych pieniędzy na podwyżki, a powinno to być minimum około 2–3 miliardów złotych. Ministerstwo chce planowane podwyżki sfinansować z podniesienia pensum z 18 do 20 godzin i likwidacji zasiłku na zagospodarowanie młodych nauczycieli, a także ograniczenia funduszu socjalnego w oświacie. Ale to jest takie mieszanie herbaty, która bez dodatku cukru, od samego mieszania nie zrobi się słodsza. Istnieje obawa, że jesienią sytuacja w oświacie może się zaognić. Sekcja gdańska, widząc te problemy z dialogiem, uważa, że doraźnie powinna nastąpić przynajmniej
rekompensata kosztów inflacji. Co powinno nastąpić od 1 września br., a najpóźniej od 1 stycznia 2022 r. Jeżeli strona rządowa nie podejdzie do tego tematu poważnie, to w okolicach Dnia Edukacji Narodowej rozważymy przeprowadzenie akcji protestacyjnej. Nie chcielibyśmy tego, ale może będziemy zmuszeni. Pracownicy oświaty potrafią liczyć. Jako „Solidarność” uważamy, że brak podwyżek wynagrodzeń to problem całej budżetówki. Mamy wrażenie, że taka zabawa w chowanego może się źle skończyć, bo jako „Solidarność” nie możemy stać bezczynnie, tym bardziej że w sferze produkcyjnej płace wzrosły o około 8 procent.

– Dla całego świata dwa ostatnie lata były szczególnie trudne. Jak pandemia odbiła się na środowisku nauczycielskim?

– Dużo się mówiło o służbie zdrowia w czasie pandemii. Ale również nauczyciele stali się takimi bohaterami  tych czasów. Zapewniali minimum ładu życia rodzin. Dla przykładu – przedszkola były otwarte prawie przez cały czas. Po tych dwóch latach pracy w nadzwyczajnych warunkach widać, że przede wszystkim ludzie są bardzo zmęczeni. Wielu nauczycieli, którzy mają uprawnienia do przejścia na emeryturę, rezygnuje z pracy. W oświacie powstaje luka zatrudnieniowa, tym bardziej że wynagrodzenia nauczycieli stażystów muszą doganiać płacę minimalną. To już nie tylko brak nauczycieli fizyki, chemii, matematyki, informatyki, języka polskiego i obcych, ale też nauczania początkowego, szczególnie w dużych miastach.

W tym roku płaca minimalna wynosi 2800 złotych, od 1 stycznia 2022 r. ma być to co najmniej 3 tysiące złotych. Może dochodzić do takich sytuacji, że urzędy pracy będą dokładały do wynagrodzenia stażystów, bo musi być minimalne wynagrodzenie. W zeszłym roku doraźnie stażystom „podbito” wynagrodzenie, żeby nie było tego problemu, ale to aż się prosi o systemowe rozwiązania, bo pojawia się problem luki pokoleniowej w oświacie. Ludzie z wykształceniem nie chcą wybierać pracy, która przez dwa lata daje im uposażenie na poziomie płacy minimalnej. Tym bardziej że stażysta, potem nauczyciel kontraktowy, zazwyczaj nie ma nadgodzin. Ich sytuacja jest nie do pozazdroszczenia i często decydują się na pracę poza oświatą. I ten problem dla Ministerstwa Edukacji, a z nim właśnie centralnie negocjujemy tzw. tabele wynagrodzeń nauczycielskich, powinien być narastającym wyzwaniem.

– Mówił Pan, że zmęczenie pandemią jest często przyczyną przechodzenia nauczycieli na emeryturę. Ostatnio rozmawiałam z nauczycielką jednego z renomowanych  liceów w Trójmieście, która zdecydowała się przejść na emeryturę z powodu złej atmosfery w szkole spowodowanej wszechobecną dominacją ideologii gender, powodującej głębokie podziały w środowisku nauczycielskim.

– Niestety, polityka wkracza w każdą sferę życia. Paradoksalnie związane z tym negatywne zjawiska na pewien czas zastopowała pandemia i nauczanie zdalne. Jednak takie pierwsze pęknięcia obserwowaliśmy po nauczycielskim strajku w 2019 roku. Oświatowa „Solidarność” mówiła wówczas o potrzebie zasypywania podziałów i odbudowywaniu wspólnoty w środowisku nauczycielskim. Niestety, podziały pogłębiły się po tzw. strajkach kobiet.

Jako sekcja stoimy na stanowisku, że szkoła powinna być jak najbardziej oddalona od świata polityki. W ustawie Prawo oświatowe są zapisy zabraniające ideologicznych działań. Naganne jest, żeby nauczyciel, a nawet dyrektor, wzywał dzieci do udziału w politycznych pikietach, żeby uczniowie używali awatarów z piorunami. Muszą obowiązywać pewne zasady. Jak choćby takie, jak w jednej ze szkół zawodowych w Gdańsku, gdzie dopuszczalne są tylko  zdjęcia legitymacyjne. Wymaga to oczywiście dużej kultury osobistej nauczycieli, a także wzmożonej roli dyrektora szkoły. Są osoby, którym się wydaje, że są tacy postępowi, a nie potrafią być tolerancyjni wobec odmiennych poglądów. Do szkoły przecież chodzą różne dzieci, których rodzice są wierzący i niewierzący. Jesteśmy też za tym, aby obok religii były lekcje etyki. Nie chcesz, młody człowieku, chodzić na religię, to chodź na etykę. A nie, że jest to dla ciebie czas wolny. Muszą być nauczyciele, którzy w dobry sposób przekażą podstawy filozoficzne i etyczne naszej cywilizacji. Te działania  Ministerstwa Edukacji i Nauki mające na celu wprowadzenie obowiązku udziału ucznia albo w lekcjach religii, albo w lekcjach etyki, oferujące studia podyplomowe dla nauczycieli, idą w dobrym kierunku.

– Jednak obecnie w Sejmie jest ustawa dotycząca oświaty, która budzi wątpliwości w środowisku nauczycielskim.

– Kontrowersyjne zapisy dotyczą trybu wyboru dyrektorów, szczególnie zmiany w składzie komisji konkursowej, mówiąc ogólnie, na rzecz wzmocnienia pozycji strony kuratoryjnej. Zdania w samej „Solidarności” są podzielone. Kontrowersje budzi także zapis wprowadzający pewne ograniczenia dotyczące wejścia do szkół organizacji non profit. Tu rzeczywiście pewne uszczegółowienie zapisów prawnych byłoby sprawą zasadną. Warto pamiętać, że od strony formalnej samorządy realizują zadania oświatowe jako zadania zlecone przez Państwo Polskie, na które przekazywana jest tzw. subwencja. Najważniejsze, by zachować równowagę edukacyjnego stołu, którego filary stanowią: MEiN/kuratoria – samorządy/organy prowadzące – dyrektorzy/nauczyciele – uczniowie/rodzice. Jeżeli prawa i powinności którejkolwiek z tych stron zostaną zbyt poszerzone lub ograniczone, to wpłynie to na to, co w szkole jest podstawą, czyli na proces kształcenia i wychowania. Warto pamiętać, że właśnie to spotkanie ucznia i nauczyciela jest najważniejsze i wszyscy, w tym struktury rządowe, samorządowe, dyrekcje szkół, ale i media, powinny spełniać tu rolę pomocniczą. A „minister” po łacinie oznacza „sługa, służący”, co mi ktoś przytomnie przypomniał przed laty, kiedy też nim byłem. Ta służebna rola wobec szkół powinna dotyczyć wszystkich urzędników edukacyjnych i włodarzy samorządów.

– 1 września dzieci wracają do szkół. Przy obecnej sytuacji epidemicznej  ma to być powrót do nauki stacjonarnej, a więc do pewnej normalności. Jakie skutki wywarła prawie dwuletnia nauka zdalna?

– Nic nie zastąpi tradycyjnej formy nauczania w szkole. Nauka prowadzona zdalnie przez długie miesiące spowodowała, a publikowane są już pierwsze wyniki badań, straty, jeśli chodzi o wiedzę utrwaloną rzędu 30–40 procent. Jakimś przykładem problemów edukacji zdalnej jest fakt, że pomimo ograniczeń zakresu podstawy programowej, egzaminu maturalnego w pierwszym terminie nie zdało w tym roku ponad 20 procent abiturientów.

 Z drugiej strony pojawiają się poważne deficyty, jeśli chodzi o budowanie przez uczniów relacji ze światem, szczególnie z rówieśnikami. Takim ubocznym skutkiem zamknięcia w domach staje się choćby problem nadwagi części dzieci. Ale równie ważna jest sfera zachowań społecznych. W pewnym sensie możemy mówić o straconym pokoleniu. Wśród młodzieży zaczynają dominować postawy egoistyczne, trudniejsze staje się nawiązywanie relacji z innymi ludźmi, okazywanie empatii. Smartfon nie zastąpi realnego kontaktu. Poza tym nauczanie zdalne niesie także dla nauczycieli wiele innych wyzwań. Jest mniejsza zdolność tzw. obserwacji uczestniczącej, zauważania nastrojów depresyjnych u uczniów. To zamknięcie w domach całych rodzin, lęki, niepewność o pracę, też wpłynęło na wzrost różnych napięć, czasami zjawisk przemocy domowej. Bardzo to przykre i głęboko nieetyczne.

A jaki będzie ten wrześniowy powrót do szkół – nie wiadomo. Zaszczepionych jest około 80 procent nauczycieli. To, o co my się upomnieliśmy w sekcji gdańskiej w momencie szczepienia nauczycieli, to możliwość szczepienia pracowników administracji, obsługi, bo przecież panie woźne i sprzątające też były narażone na zakażenia koronawirusem i jego mimowolną transmisję. Ale by nie kończyć naszej rozmowy w takim nastroju pesymistycznym, przywołam myśl prof. Andrzeja Nowaka, który w niedawnym wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy” zauważył, że historia pokazuje, iż ludzkość radziła sobie z epidemiami zarówno w wiekach średnich, jak i w XX wieku, kiedy to w czasie grypy zwanej hiszpanką umarło 50 milionów ludzi. Świat znajdzie antidotum i na pandemię COVID-19, i to powinno budować naszą nadzieję. Musimy w to wierzyć, pamiętając, że edukacja, obok służby zdrowia, to sfera, która pozwala zachować minimum społecznej normalności.

Rozmawiała Małgorzata Kuźma

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej