Polskie firmy ślą protesty do Brukseli. ETS to widmo bankructwa
Według ustaleń korespondentki RMF FM Katarzyny Szymańskiej-Borginon polskie przemysł i branża ciepłownicza masowo w petycjach i protestach sprzeciwiają się unijnym planom cięcia darmowych uprawnień do emisji gazów cieplarnianych. Przedsiębiorcy ostrzegają przed falą bankructw oraz skokowym wzrostem opłat za ogrzewanie.
Zakończyły się unijne konsultacje społeczne, a w raz z nimi nastąpiła mobilizację polskich przedsiębiorstw. Jak podaje dziennikarka radia RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, krajowe firmy i organizacje branżowe “zalały” Komisję Europejską swoimi stanowiskami. Na 250 opinii przesłanych z całej Unii Europejskiej, aż 208 pochodziło z Polski. Informuje o tym w ślad za dziennikarką portal money.pl. To stawia nas w czołówce państw kontestujących nowe regulacje. Rząd i MSZ w Warszawie znalazły się w grupie sześciu europejskich stolic, które otwarcie sprzeciwiają się nowym, rygorystycznym wymaganiom klimatycznym forsowanym przez urzędników z Brukseli.
Tymczasem Komisja Europejska skierowała przeciwko Polsce sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z powodu nie wdrożenia dyrektywy klimatycznej dla sektora lotniczego.
W połowie maja Komisja Europejska przedstawiła projekt nowych zasad przyznawania darmowych limitów emisji w ramach systemu ETS na lata 2026-2030. Założenie opiera się na wyliczaniu puli bezpłatnych pozwoleń wyłącznie na podstawie wyników 10 proc. najbardziej ekologicznych i zeroemisyjnych fabryk w Europie. Dla polskiej gospodarki takie kryterium jest nie do pokonania, firmy będą zmuszone transferować miliardy złotych na opłaty za emisję.
I tak m.in. Grupa Azoty oraz KGHM Polska Miedź argumentują, że unijne plany są całkowicie oderwane od obecnych realiów gospodarczych i trwającego kryzysu. Sektor koksowniczy, reprezentowany m.in. przez JSW KOKS, wskazuje, że wytyczne zakładające obcięcie limitów o połowę uderzą bezpośrednio w produkcję stali. Polskie Stowarzyszenie Stalowe wprost ostrzega przed postępującą deindustrializacją Europy, gdy produkcja przeniesie się do krajów, w których nie obowiązują tak restrykcyjne obciążenia klimatyczne.
Dostawcy ciepła jak PGE czy Węglokoks Energia alarmują o wzroście rachunków za ogrzewanie. Brak korekty przepisów i drastyczny spadek darmowych uprawnień będą oznaczały konieczność zakupu drogich pozwoleń na unijnym rynku. Koszty te zostaną ostatecznie przerzucone na odbiorców końcowych.