Płaca minimalna po norwesku

Jak Norwegowie radzą sobie bez ogólnokrajowej płacy minimalnej rozmawiamy ze Sławomirem Adamczykiem, ekspertem Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

– W Norwegii nie ma jednej płacy minimalnej na poziomie krajowym, a jednak pracownicy nie narzekają na zarobki.

– Ustawowej płacy minimalnej w Norwegii, jak i w żadnym kraju skandynawskim, nie ma. Zagadnienia dotyczące wynagrodzeń, w tym minimalnych, w poszczególnych branżach regulowane są tam poprzez układy zbiorowe pracy, które negocjuje się co dwa lata. Około 70 proc. pracowników w Norwegii jest objętych układami zbiorowymi. Może pojawić się pytanie: a co z resztą? Często są to wysokiej klasy specjaliści, którzy mają własne kontrakty i nie interesują ich zapisy układowe. W Norwegii to spora grupa, to bogate społeczeństwo. Poza tym istnieje procedura rozszerzania poszczególnych zapisów generalnych porozumień zbiorowych na wszystkich pracowników danej branży. Uregulowania te wprowadzono w roku 1993, kiedy to zaczęli się tam w większej liczbie pojawiać pracownicy zagraniczni. Chodziło o niepsucie rynku. W Norwegii jest specjalna Rada Taryfowa złożona z przedstawicieli rządu, pracodawców i związków zawodowych, która monitoruje sytuację w branżach, gdzie notuje się duży napływ pracowników z zagranicy i jeżeli uzna to za stosowne decyduje o objęciu zapisami płacowymi wynegocjowanymi w układzie zbiorowym każdego, który jest zatrudniony w danej branży.

Więcej na stronie projektu Dialog społeczny kluczem do rozwoju…>>

Region Gdański NSZZ „Solidarność”

Projekt otrzymał dofinansowanie z Norwegii poprzez Fundusze Norweskie 2014-2021, w ramach programu „Dialog społeczny – godna praca”.

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej