Piotr Łukasz Andrzejewski: Sądy i trybunały mają obowiązek działania na podstawie i w granicach prawa, bez rozszerzania swoich uprawnień

Rozmowa z mecenasem Piotrem Łukaszem Andrzejewskim, zastępcą przewodniczącego Trybunału Stanu, byłym senatorem RP, obrońcą w procesach politycznych w latach 80., członkiem Instytutu Dziedzictwa Solidarności

Rozmawia Artur S. Górski

– Przypada Panu rola adwokata zmian w wymiarze sprawiedliwości, dostarczenia argumentacji za ich poprawnością. Jest listopadowe orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE, a w ślad za nim uchwała trzech izb Sądu Najwyższego z 23 stycznia br. oraz opór znacznej części środowiska sędziowskiego. Czy zmiany forsowane przez Zjednoczoną Prawicę w wymiarze sprawiedliwości nie kładą na szali zbyt wiele, m.in. zaufania obywateli do systemu prawa, relacji z resztą Unii i instytucjami europejskimi, autorytetu sądu?

– Sytuacja wymaga, jak każdy stan chorobowy, dobrego zdiagnozowania. Należy stwierdzić kilka faktów, wskazać aksjomaty, będące przesłankami rozumowania. Po pierwsze, wszystkie organy powołujące sędziów oraz sprawowania wymiaru sprawiedliwości dochowują wierności międzynarodowym i krajowym standardom praworządności. Drugi aksjomat, konstytucyjny, to standard prawa do sądu, realizowany zgodnie z artykułem 45 Konstytucji RP i artykułem 6 Europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (Każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia jego sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony ustawą – dop. red.).

Trybunał Sprawiedliwości UE uznał się za niekompetentny w ocenie, czy polski system państwa prawa w praktyce indywidualnego orzecznictwa narusza czy nie prawo Unii Europejskiej. Odesłał ten zakres orzekania do orzecznictwa polskiego Sądu Najwyższego. Ustawa o SN przewiduje w tym zakresie kompetencję orzeczniczą Izby Dyscyplinarnej SN.

– Te aksjomaty bywają jednak kontestowane. KRS skierowała zatem do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności uchwał pozwalających uznać, że sędzia powołany przez prezydenta na wniosek rady jest sędzią nieuprawnionym do orzekania. Trwa spór, czy Trybunał może weryfikować uchwały Sądu Najwyższego, wysuwane są zarzuty wobec prezes Trybunału Julii Przyłębskiej

– Aktualny sposób ukształtowania Krajowej Rady Sądownictwa należy uznać za zgodny z Konstytucją RP (stanowi ona, że sędziowie członkowie KRS mają być wybierani spośród sędziów; ustrojodawca nie wskazał, kto ma wybierać tych sędziów, nie jest określone, jak wybierać sędziów do KRS. Te kwestie zostały przekazane do uregulowania w ustawie władzy ustawodawczej – dop. red.). Odmienne twierdzenia nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Sędziowie kwestionujący uprawnienia do sprawowania wymiaru sprawiedliwości przez innych sędziów naruszają Konstytucję, nakazującą im działanie na podstawach prawa i w jego granicach. To jest zasada legalizmu funkcjonowania organów stosujących i podlegających prawu. Artykuł 7 Konstytucji stwierdza: organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Niestosujący się do tej zasady sędziowie swoim zachowaniem mogą wypełnić dyspozycję normy karnej w zależności do stopnia zawinienia (art. 231 k.k.). Byłoby to nadużycie władzy przez funkcjonariusza publicznego. Tego typu sędziowie mogą nie dawać gwarancji spełnienia wymogu podstawowego prawa służącego podsądnemu do rozpoznania jego sprawy przez właściwy, bezstronny sąd, niezawisły w orzekaniu od motywacji politycznej czy środowiskowej.  

– Spór wokół KRS potęguje fakt utajnienia list z podpisami poparcia dla kandydatów do Rady. Ujawnienie list wytrąciłoby oponentom argument, iż coś jest ukrywane, że nie ma wystarczającej liczby podpisów?

– Wyjaśnimy najpierw, żeKrajowa Rada Sądownictwa nie jest reprezentacją sędziów, a jest organem porozumiewawczym trzech organów władzy, obok sądowniczej, także władz ustawodawczej i wykonawczej…  

– Zobowiązanym do stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów…  

– Owszem.Reprezentantów władzy sadowniczej powoływano na kadencje w sposób indywidualny, tak jak sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Kadencyjność powoduje, że sędziów się powołuje na niezróżnicowane personalnie kadencje. By to zapewnić, nowa KRS była wybrana na jednym głosowaniu na kandydatów, na wniosek i wskazanych przez dwa tysiące obywateli lub 25 sędziów. Odejście od zindywidualizowanych kadencji reprezentantów sędziów spowodowało pierwsze protesty: „To nie nasza KRS!”. Sędziowie secesjoniści obawiają się, że to już nie oni będą decydować, kto będzie sędziów reprezentował. Sejm wybiera kandydatów wskazanych przez dwa tysiące obywateli lub 25 sędziów. Już nie prezesi sądów, nie „wierchuszka”, wybierają między sobą, kto ma być w KRS.

Zdaje się, że Kancelaria Sejmu, w domyśle – rządzący – robią wszystko, by listy nie ujrzały światła dziennego, mimo wyrokuNSA, nakazującego ich ujawnienie. Co stoi na przeszkodzie, by były jawne? 

Oczywiście jawne, w określonym zakresie niepowodującym represji wobec wysuwających kandydatów. Z ograniczeniem ochrony dóbr osobistych i bezpieczeństwa podpisujących listy kandydatów do KRS. Istnieje realne zagrożenie, niejednokrotnie wobec podpisujących doświadczane, ostracyzmem solidarnościowym z racji korzystania przez nich z wskazanych ustawą praw obywatelskich.    

– Skąd ta pewność, skoro niejawne są nazwiska?

– Ochronę tych sędziów dyktuje negatywne doświadczenie, które swego czasu było udziałem sędziów, którzy w IPN prowadzili postępowania lustracyjne…

– Dotknęło to Rzecznika Interesu Publicznego, powołanego pod koniec lat 90. przez sędziego Adama Strzembosza, prezesa SN?

– Sędziego Bogusława Niezińskiego takie próby ostracyzmu ze strony post PRL-owskiego środowiska sędziowskiego rzeczywiście spotkały. Mamy do czynienia ze stygmatyzowaniem nie tylko członków KRS, ale i tych, którzy podpisali się pod ich kandydaturami. Chęć uzyskania ich personaliów może być pretekstem do ich represjonowania lub ostracyzmu środowiskowego. Trzeba by spytać, czy sędziowie ci wyrażają zgodę na ujawnienie danych wobec takiego zagrożenia. Nie ma przyzwolenia, by piętnować sędziów, bo chcieli wysunąć kandydatów do KRS w kadencji ujednoliconej przez Trybunał. Weryfikacja, czy podpisy zostały prawidłowo złożone jest przeprowadzana przez Kancelarię Sejmu w zakresie spełniania wymogów ustawowych.        

– Ustawa o SN wprowadziła dwie nowe izby, czyli Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izbę Dyscyplinarną…

– Izba Dyscyplinarna powołana jest z mocy Konstytucji RP i ustawy o sądach do kontroli zachowywania naszych praw przez sędziów. Dotąd funkcjonowały postępowania dyscyplinarne w ramach poszczególnych korporacji prawniczych. Oddzielnie w odniesieniu do sędziów, do adwokatów, radców prawnych, notariuszy, komorników. Obowiązujący stan prawny dla kontroli prawidłowego funkcjonowania korporacyjnych sądów dyscyplinarnych powołał Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, jako równoprawną do pozostałych izb SN. Ma ona gwarantować prawa podstawowe adresata wymiaru sprawiedliwości, eliminując osoby naruszające prawo, którym brak niezawisłości i niezależności w postępowaniu sądowym. Te gwarancje praw podsądnych dotyczą funkcjonowania sędziego na sali sądowej i jego orzecznictwa.

– – Uchwała trzech izb SN mówi o Izbie Dyscyplinarnej jako o sądzie specjalnym, tym samym, nieistniejącym. Połączone izby Karna, Cywilna oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych wskazały, że składy sędziowskie, w których zasiadają sędziowie awansowani przez nową KRS, są wadliwie obsadzone, jest zagrożenie werdyktu skazą nienależytej obsady składu sędziowskiego, czyli sądu. Są podstawy, by podważać legalność wydanych wyroków?

– Powstrzymanie się od czynności orzeczniczych oznaczałoby sprzeniewierzenie się aktowi powołania i prowadziłoby do uchybienia godności sędziego.Reforma sądownictwa, rzekomo podkopująca zasady praworządności i godząca w podstawowe wartości europejskie, faktycznie rozszerza demokratyczny mandat powoływania członków KRS i nadawania uprawnień wykonywania władzy sądowniczej przez prezydenta. Reforma wymiaru sprawiedliwości poprawia ochronę obywateli przed sędziami, którzy dopuszczają się sprzeniewierzenia niezawisłości przez zaangażowanie polityczne, rzutujące na ich orzecznictwo. Prawidłowość ustawowa funkcjonowania stanowiska sędziego jest pod kontrolą Sądu Najwyższego, ale tylko w ramach prawa, to jest nadzoru nad indywidualnym orzecznictwem sądów. Nie domniemuje się rozszerzania tych kompetencji.  

– Sędziowie mają prawo do zadawania pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej na mocy Traktatu o Unii Europejskiej oraz Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, wszak praworządność jest osnową Unii?

Zwracają się jednak z niezwiązanymi bezpośrednio z orzecznictwem pytaniami prejudycjalnymi. Secesjonistyczna część sędziów np. zwróciła się do TSUE o stwierdzenie, że system powoływania sędziów i składu opiniodawczej dla prezydenta Krajowej Rady Sądowniczej jest niezgodna z prawem Unii, czyli prawo UE jest ponad prawem polskim. 19 listopada 2019 roku TSUE uznał, że to nie jego kompetencja, gdyż orzeka on o funkcjonowaniu, treści i wykładni prawa unijnego, natomiast z pytaniami, które dotyczą wewnętrznego porządku prawnego należy się zwrócić do polskiego sądu. Kompetencje oceny, w jakim zakresie w indywidualnym orzecznictwie funkcjonuje poprawność i zgodność z Konstytucją i z prawem europejskim stosowanych norm prawa należy do Izby Dyscyplinarnej SN (art. 27 Ustawy o Sądzie Najwyższym przed nowelizacją). Izba jest uprawniona do orzekania, do którego została powołana. TSUE, odsyłając do oceny sądu kwestię interpretacji polskiego systemu prawa, odesłał więc do tej izby Sądu Najwyższego, której kompetencji, według polskiego systemu prawnego, pozostawia się ocenę niezawisłości i niezależności funkcjonowania orzecznictwa sądowego dotyczącego indywidualnych rozstrzygnięć, noszących cechy podejmowanych w sposób bezstronny, niezawisły, niezależny.  

– To Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN po tym, jak Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że Sąd Najwyższy ma badać niezależność też nowej Izby Dyscyplinarnej, by ustalić, czy może ona rozpoznawać spory dotyczące przejścia sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku, zajęła się sprawą. Stwierdziła, że KRS nie daje wystarczających gwarancji niezależności od organów władzy ustawodawczej i wykonawczej. To jest punkt wyjścia do oceny, czy Izba Dyscyplinarna SN jest niezawisła?

– Prawo oceny, o którym wspominałem, niejako przechwyciła Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, która, sprzecznie z ustawą o Sądzie Najwyższym, dokonała orzeczenia, mówiącego też, że wnioskowani do prezydenta przez KRS, powołani przez prezydenta sędziowie nie są sędziami i można kwestionować ich orzecznictwo. Orzeczenie tej izby, zapadłe w kwestii oceny legalności bądź nielegalności powołania organu władzy sądowniczej bądź sędziego, jest nieważne z mocy prawa, wydane bez ustawowej kompetencji merytorycznej z ustawy o SN. Wprowadza anarchię. Izba ta bowiem nie jest powołana do tego typu orzecznictwa i nie ma takich kompetencji.

– 23 stycznia br. trzy izby SN oceniły, że wyroki wydane po tej dacie można podważać, wskazując, że zostały wydane przez nieprawidłowo obsadzone składy sędziowskie. Czy składy sądów, z sędziami wyłonionymi przez nową KRS, mają się powstrzymać od orzekania lub się wyłączyć, po uchwale SN?

Wszelkie wezwania członków KRS będących sędziami do powstrzymywania się od opiniowania, czy od orzekania sędziów Izby Dyscyplinarnej SN lub sądów powszechnych, mogą nosić znamiona podżegania do przestępstwa z art. 231 kodeksu karnego, mówiącego o niedopełnieniu lub przekroczeniu obowiązków przez funkcjonariusza. Broniąc się przed odpowiedzialnością dyscyplinarną, a być może i karną, pani prezes Małgorzata Gersdorf zwołała trzy, z pięciu, izby Sądu Najwyższego.To są sędziwie powołani przed rokiem 2015. Kadłubowe gremium orzecznicze, niejednomyślnie (53 za, 6 zdań odrębnych – dop. red.) podjęło uchwałę, która narusza zasadę legalizmu, jako wydana bez ustawowej kompetencji w materii której dotyczy. Może ona stanowić tylko opinię sędziów trzech izb Sądu Najwyższego.

– Zachodzi pytanie o skutki, skoro w uchwale zawarte jest twierdzenie, że werdykty tzw. nowych sędziów są ważne, ale są skażone wadą?

– Gdyby ta opinia wiązała sądy, to każdy niezadowolony z orzeczenia sądowego, czy to w sprawie rozwodowej, czy stwierdzenia praw do spadku, czy w jakiejkolwiek innej, mógłby mówić, ze nie wiąże go werdykt, gdyż wydał go sędzia opiniowany przez KRS i powołany przez prezydenta RP, który – uwaga – nie jest sędzią, bo został błędnie powołany. Uchwała powołuje się na procedury karne i cywilne mówiące, że orzeczenia sądowe są nieważne, jeżeli wydał je niewłaściwie obsadzony sąd lub sędzia bez merytorycznych kompetencji. W myśl tego toku rozumowania orzeczenia mogą być traktowane jako niebyłe przez stronę niezadowoloną z wyroku. A to oznacza zatracenie się w schizofrenicznej wręcz koncepcji narzucenia swoich kompetencji, przekraczających prerogatywy prezydenta oraz władzy ustawodawczej i wykonawczej. To byłby zamach na praworządność, wpisujący się w polityczną walkę o władzę po roku 2015.

– Nieraz wspominaliśmy o zakorzenieniu wymiaru sprawiedliwości i samych sędziów w systemie politycznym. Jest to zjawisko typowe dla minionego opresyjnego systemu?   

– Sędziowie secesjoniści reprezentują postawę i styl myślenia, że ten kto powołuje sędziego może zasadnie oczekiwać, że orzeczenia wydawane przez niego na sali sądowej będą odpowiadały woli powołującego. Jesteśmy w stereotypie PRL-owskim. Mamy do czynienia z syndromem, chwalebnym dla opozycji okresu PRL, oporu wobec systemowej opresyjności państwa totalitarnego, np. w stanie wojennym. Dziś nieuzasadnionym. Wówczas była zależność ustrojowa sędziów od politycznej lojalności i ocena poprawności wyroków według oczekiwań politycznych. Ba! Prezesi sądów byli w nomenklaturze partyjnej, realizującej wolę „awangardy ludu pracującego”. Mamy psychologiczny i socjologiczny aspekt spóźnionej projekcji czasów PRL. Państwo nie jest totalitarne, ale syndrom oporu, oderwany od rzeczywistości, funkcjonuje nadal – paradoksalnie – jako powód do chwały.

– Czyżby zadziałała kalka myślenia o państwie w modelu dyktatu partyjnego, niczym w PRL?

– Część sędziów, posłuszna poprawności politycznej, odreagowuje swą spolegliwość z czasów PRL, uważając, że władza polityczna może zobowiązywać do stosowania w orzecznictwie woli tego, kto ich powołuje. Taki pogląd godzi w godność bycia sędzią.  W ramach pamięci o dokonaniach „Solidarności” warto zaakcentować powołanie w 1995 roku komisji konstytucyjnej NSZZ „Solidarność” i środowisk niepodległościowych do przygotowania obywatelskiego projektu Konstytucji RP, pod którym podpisało się milion osób. W przepisach wprowadzających znalazł się zapis o lustracji i weryfikacji stanu sędziowskiego. Projektu nie poddano pod głosowanie. Była też uchwała Senatu RP z kwietnia 1998 r. o ciągłości prawnej między II a III Rzecząpospolitą.

 Na gruncie artykułu 183 Konstytucji z 1997 roku, na którą przysięgają piastunowie władzy, warto zauważyć, iż to Sąd Najwyższy sprawuje nadzór nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania…

– W zakresie orzekania (!), a nie w zakresie kształtowania instytucji wymiaru sprawiedliwości i tworzenia prawa. W zakresie badania zgodności z Konstytucją ustaw oraz stanowionego prawa, w tym dotyczących powoływania sędziów, interpretację i badanie spójności oraz zgodności prawa zostawia się Trybunałowi Konstytucyjnemu. Sędziowie powinni być jedynie „ustami ustawy”, co wywodzimy od Monteskiusza, ojca zasady podziału władz.

– Czy w sformalizowany sposób sędzia powinien stosować prawo takie, jakim je ustanowił prawodawca?

– Sędziowie nie mogą poprawiać prawodawcy. Nie są interpretatorami ustaw i ich nie tworzą. Aktualnie sędziowie secesjoniści negują uprawnienia Trybunału Konstytucyjnego przy ocenie ustawowego trybu powoływania sędziów. Zatem uzurpują uprawnienia, chcą korygować prawo, któremu podlegają. Prezydent RP jest jedynym podmiotem uprawnionym do powołania na urząd sędziego, czyli nadawania uprawnień do sprawowania władzy wymiaru sprawiedliwości. Nadrzędnym celem sędziego jest realizacja prawa z artykułu 45 Konstytucji, czyli do orzekania w odpowiednim terminie przez niezależnego, niezawisłego sędziego. Inaczej następuje anarchizujący zamach na prawo podsądnych.

– Przywołam więc artykuł 173 Konstytucji RP: Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz.

Tak,w zakresie swych kompetencji. Nie wynikają one odrębnie od obowiązującego prawa. Jako organ mający określony zakres kompetencji, ukształtowany przez reprezentację narodu, który jest suwerenem, mają obowiązek działania na podstawie i w granicach prawa, bez rozszerzania swoich uprawnień (!). Od 2015 roku następuje w świadomości powszechnej matactwo, mające zmanipulować opinię publiczną, oparte na fałszu semantycznym, mentalnym i instytucjonalnym. Wprowadza się fałszywe przesłanki uprawnień sędziów SN. Semantyczne zabiegi zmieniają charakter i znaczenie instytucji, np. KRS nie mianuje sędziów, a stwierdza, czy kandydat przedkładany prezydentowi spełnia kryteria i wymogi przewidziane do kandydowania. Postępowania dyscyplinarne mają nas (!) chronić przed nadużywaniem władzy sędziowskiej.

– Jest w tym niebezpieczeństwo. Sam Pan tego doświadczył, gdy za obrony w procesach politycznych wytoczono Panu kilka spraw dyscyplinarnych, uzasadniając to „naruszeniem wolności słowa” i pozbawiono czasowo prawa wykonywania zawodu. Jest Pan miarodajnym świadkiem patologii godzących w prawo do obrony. Czy grozi sędziom opresyjny system „kagańcowy”?

Jako adwokat byłem zastępcą rzecznika dyscyplinarnego warszawskiej Okręgowej Rady Adwokackiej. W stanie wojennym miałem serię ośmiu spraw o rzekome nadużycie wolności słowa jako obrońca w procesach politycznych, podejmowanych z inicjatywy ministra sprawiedliwości. Byłem przez korporację skazywany łagodnie, ale interweniował minister. W trybie rewizji nadzwyczajnej odwołał się on do Izby Pracy Sądu Najwyższego. Dwa razy byłem zawieszony w prawie wykonywania zawodu. Już w nowej Polsce byłem zastępcą rzecznika Naczelnej Rady Adwokackiej dla postępowań kasacyjnych przed SN. Mam doświadczenie we wszystkich rolach. Izba Dyscyplinarna dla zawodów prawniczych jest dla nas, obywateli, gwarancją bezpieczeństwa. Na bazie moich doświadczeń po jednej i drugiej stronie w zakresie przewin dyscyplinarnych i obrony przed niesłusznym oskarżeniem zabiegałem o powołanie Izby Dyscyplinarnej w SN. Prawo do niezawisłego i niezależnego sądu dotyczy obywateli. Nie jest ważne, kto, według systemu państwa, powołuje sędziów. Ważne, by byli oni niezależni, niezawiśli i bez zbędnej zwłoki orzekali na sali sądowej.  

Rozmowa z mec. Piotrem Łukaszem Andrzejewskim ukaże się też w lutowym „Magazynie Solidarność

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej