Pierwsze strzały do górników. Szturm na “Manifest Lipcowy”
Kopalnia “Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu–Zdroju była pierwszym zakładem, w którym do strajkujących przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego górników funkcjonariusze ZOMO strzelali z broni palnej. Wystrzelili 57 pocisków. Rannych zostało czterech górników. Wielu zostało pobitych.
W grudniu 1981 r. na Śląsku i w Zagłębiu opór przeciwko juncie WRON był szczególnie silny. W Katowicach na KWK „Wujek” strzelano do robotników. Na KWK „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu–Zdroju brutalnie stłumiony został strajk i funkcjonariusze ZOMO użyli broni palnej. W kopalniach „Piast” i „Ziemowit” pod ziemią strajkowało przez dwa tygodnie tysiąc górników w akcie desperackiego oporu przeciwko dławieniu praw obywatelskich.

fot. Archiwum IPN
15 grudnia 1981 roku podczas pacyfikacji strajku w kopalni Manifest Lipcowy w Jastrzębiu-Zdroju funkcjonariusze ZOMO użyli broni palnej wobec protestujących górników. Czterech z nich zostało rannych od postrzałów. Dzień później doszło do tragedii w kopalni „Wujek” w Katowicach, gdzie zginęło dziewięciu protestujących.
Strajk w Manifeście Lipcowym wybuchł po aresztowaniach działaczy zakładowej „Solidarności” w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku. Części z nich udało się ukryć na terenie kopalni, gdzie powstał komitet strajkowy. Zakład miał znaczenie symboliczne – 3 września 1980 r. podpisano tam Porozumienie Jastrzębskie.
15 grudnia 1981 r. kopalnię otoczyły oddziały milicji i wojska. Od rana do górników docierały informacje o pacyfikacjach pobliskich kopalń “Jastrzębie” i “Moszczenica”. O godz. 11 uzbrojone oddziały milicji, ZOMO i wojska, wyposażone w broń palną, pojazdy bojowe i czołgi, rozpoczęły szturm na KWK “Manifest Lipcowy”.
Górnicy barykadowali bramy, które forsowane przy pomocy czołgów. Początkowo używano gazów łzawiących i petard, Ściągnięto w rejon kopalni pluton specjalny ZOMO. Górnicy dwukrotnie wypychali milicjantów za bramy kopalni. Podczas trzeciego ataku na teren zakładu weszło, obok atakujących zomowców, kilku funkcjonariuszy plutonu specjalnego uzbrojonych w pistolety maszynowe RAK z ostrą amunicją ‒ użyli tej samej broni, którą następnego dnia wymierzono w górników „Wujka”.
Rany postrzałowe odniosło czterech górników, przewiezionych do szpitala górniczego w Jastrzębiu-Zdroju: Zdzisław Kraszewski, Franciszek Gąsiorowski, Bogusław Tomaszewski, Czesław Kłosek. Karetki pogotowia zostały do nich dopuszczone dopiero po 50 minutach.
– Byliśmy górnikami, a nie żołnierzami; nie wychodziliśmy z kopalni, sądząc, że władza nie użyje broni w zakładzie pracy. Zanim się zorientowałem, poczułem potężne uderzenie i runąłem na ziemię – relacjonuje Czesław Kłosek, wówczas 24-letni górnik, któremu pocisk po rykoszecie przeszedł przez gardło i do dziś tkwi w kręgosłupie. Lekarze uznali, że usunięcie pocisku groziłoby śmiercią pacjenta.
Płk MO Jerzy Gruba, odpowiedzialny za likwidacje strajków na Śląsku, meldował o “oczyszczeniu” dziewięciu kopalń. Do “oczyszczenia” na następny dzień wyznaczona została kopalnia “Wujek”…