PGZ Stocznia Wojenna jest na fali

Rozmowa z Mirosławem Kamieńskim, wieloletnim przewodniczącym NSZZ „Solidarność w Stoczni Marynarki Wojennej, obecnie PGZ Stocznia Wojenna, i  Krajowej Sekcji Pracowników Cywilnych MON

Od lat 70. XX wieku jest Pan zawodowo związany z przemysłem stoczniowym, a konkretnie ze Stocznią Marynarki Wojennej w Gdyni. Od sierpnia 1980 włączył się Pan w tworzenie niezależnych od reżimu PRL związków zawodowych pracowników cywilnych i to resortów „siłowych”, MON i MSW. Co o tym zdecydowało? 

Od końca sierpnia 1972 roku zatrudniony byłem w Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni jako monter maszyn okrętowych i równolegle uczyłem się i ukończyłem Technikum Budowy Okrętów przy tej stoczni. W sierpniu 1980 roku byłem członkiem Komitetu Strajkowego w stoczni i delegatem z tego zakładu, wraz z nieżyjącym już Andrzejem Golcem, do MKS-u w Stoczni Gdańskiej, wówczas imienia Lenina. Moja decyzja o przystąpieniu do „Solidarności” podobnie jak wówczas wielu osób – miała charakter spontaniczny. Później, już po sierpniowych strajkach, moja działalność miała charakter przemyślany i w pełni zmotywowany. Byłem przewodniczącym Komitetu Założycielskiego NSZZ „Solidarność”, a po wyborach w grudniu 1980 roku zostałem wiceprzewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”. W stoczni przewodniczącym naszego Związku został wtedy Leon Stobiecki, działacz Wolnych Związków Zawodowych z filii naszej Stoczni im. Westerplatte w Gdańsku Stogach, z którym poznałem się właśnie w czasie strajku w Stoczni Gdańskiej. Wspólnie tworzyliśmy później Sekcję Krajową Pracowników Cywilnych MON i MSW NSZZ „Solidarność”. Ja z kolei, po wyborach 5 i 6 grudnia 1981 roku, zostałem przewodniczącym tejże Sekcji Krajowej. Jestem członkiem Zarządu Regionu Gdańskiego i staram się systematycznie uczestniczyć w jego pracach. „Solidarność” była, jest i będzie w centrum mojej uwagi i działalności.

Został Pan internowany w Ośrodku Odosobnienia w Strzebielinku. WRON przetrzymywała Pana w tym ośrodku blisko rok. Pamięta Pan noc z soboty 12 grudnia na niedzielę 13 grudnia 1981 roku? 

13 grudnia 1981 roku zostałem aresztowany przez Wojskową Służbę Wewnętrzną. Nie wiedziałem, o co chodzi, myślałem, że coś wydarzyło się w którymś z zakładów. Nie wiedziałem o wprowadzeniu stanu wojennego, gdy kładłem się spać przed północą. Zdążyłem szepnąć do brata, żeby powiadomił moich kolegów z „Solidarności”. Zostałem przekazany przez WSW funkcjonariuszom MO, a milicyjny patrol zawiózł mnie na komisariat w Pruszczu Gdańskim. Stamtąd, nocą z 13 na 14 grudnia 1981 roku, przewieziono mnie, wraz z innymi aresztowanymi, do więzienia zewnętrznego Zakładu Karnego Wejherowo w Strzebielinku. Tam dowiedzieliśmy się, że zostaliśmy internowani. Internowanie do tamtego czasu było dla mnie nieznanym określeniem.

Jak internowani byli traktowani?

W obozie internowania obowiązywał rygor więzienny, którego nie akceptowaliśmy, co wywoływało ciągłe konflikty ze służbą więzienną i z zomowcami, którzy nas pilnowali. Decyzję o tzw. internowaniu otrzymałem około miesiąca po samym internowaniu. Szczegółowe informacje o tym okresie przekazywałem między innymi w 2019 roku, we wrześniowym „Magazynie Solidarność”. W mojej celi 14 grudnia 1981 roku pojawił się nasz przewodniczący Leon Stobiecki. On z kolei został aresztowany i pobity przez WSW na terenie stoczni podczas spotkania z dyrekcją na okoliczność wprowadzenia stanu wojennego. Siedzieliśmy więc razem praktycznie cały jeden rok.

Co i kto podtrzymywał internowanych na duchu?

Atmosfera wśród internowanych, jak na warunki pozbawienia wolności, była dobra. Mieliśmy, mimo odosobnienia, w sobie gen wolności. W trakcie internowania poznałem wielu wspaniałych ludzi. Umacniały nas wizyty duszpasterskie, nawet w randze biskupów. Wielkim przeżyciem były dla nas te wizyty przedstawicieli Episkopatu Polski i msze święte sprawowane cyklicznie przez Księdza Kapelana Wojska Polskiego Tadeusza Błońskiego.

Stocznia Marynarki Wojennej była na krawędzi upadku. Na szczęście PGZ Stocznia Wojenna jest na fali przy zaangażowaniu przemysłu zbrojeniowego i związkowców z NSZZ „Solidarność”, jej pracowników. Jakie widzi Pan perspektywy przed stocznią?

Jeżeli chodzi o aktualną sytuację w Stoczni Wojennej, to podajemy, że PGZ Stocznia Wojenna rzeczywiście jest na fali, co potwierdzamy w swoich związkowych przekazach. Mamy podpisane perspektywiczne kontrakty i mamy perspektywy, co powoduje poczucie stabilności wśród zatrudnionych. Jest zatem przyszłość przed stocznią. Ten optymizm wzmacnia, paradoksalnie, sytuacja międzynarodowa i potęguje go konieczność odstraszania naszych potencjalnych wrogów nowoczesnym sprzętem. Są budowane nowe okręty różnych typów, a ORP Ślązak, na którym w listopadzie 2019 roku podniesiono banderę wojenną, został wreszcie doceniony w zakresie potrzeby uzbrojenia.

Rozmawiał Artur S. Górski

Rozmowa ukazała się w lipcowo-sierpniowym “Magazynie Solidarność”.

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej