Pamięć, pojednanie i wybaczenie – tak, ale ofiary muszą mieć krzyże nad mogiłami. Rocznica Krwawej Niedzieli
Artur S. Górski, 11 lipca 2026
11 lipca na pamiątkę bezbronnych ofiar wymordowanych przez sąsiadów – Ukraińców i członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz innych ukraińskich formacji odwołujących się do narodowego socjalizmu obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci o Polakach Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA.Upominamy się o chrześcijański pogrzeb ofiar i zdjęcie z cokołów ideologów barbarzyństwa. Nie ma miejsca na cokołach dla kolaborantów i piewców zbrodniczych ideologii. 9 lipca rozpoczynają się obchody tragedii.
Krzyż Wołyński w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku. W drewniany, spękany krzyż, odnaleziony na jednej z bezimiennych mogił na Kresach, artysta Mariusz Drapikowski wkomponował jaspis, imitujący strużkę krwi oraz błękitne kwiaty, niczym kwiaty lnu, tak często uprawianego na Wołyniu. Krzyż jest wkomponowany w Bursztynowy Ołtarz Ojczyzny w bazylice św. Brygidy, a uroczystość miała miejsce w 82 rocznicę dokonanej podstępem zagłady mieszkańców wsi Parośla w powiecie Sarny. Zbrodnię popełniła sotnia UPA pod dowództwem zbira „Dowbeszki-Korobki” i ukraińscy sąsiedzi.
Do mordów na bezbronnych naszych rodakach ze szczególnym okrucieństwem dochodziło na dawnych ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej (województwa wołyńskie, tarnopolskie, stanisławowskie, lwowskie, poleskie) oraz w obecnych województw lubelskim i podkarpackim.
W ustawie z 4 czerwca 2025 r. o ustanowieniu Święta podkreślono, że „męczeńska śmierć z powodu przynależności do narodu polskiego zasługuje na pamięć w formie dnia wyróżnianego corocznie przez państwo polskie, w którym ofiarom będzie oddawany hołd”.
Gdański oddział Instytutu Pamięci Narodowej ma zaszczyt zaprosić do wzięcia udziału w obchodach 83. rocznicy Zbrodni Wołyńskiej:
od 9 lipca 2026 r. w Gdańsku – prezentacja wielkoformatowych wydruków tematycznych na fasadzie siedziby IPN w Gdańsku (al. Grunwaldzka 216);
od 9 lipca 2026 r. w Gdańsku – wyświetlanie okolicznościowej animacji na fasadzie siedziby IPN w Gdańsku (al. Grunwaldzka 216);
od 10 lipca 2026 r. – prezentacja wystawy „Sąsiedzka krew. Ludobójstwo wołyńsko-galicyjskie 1943–1945” przed budynkiem IPN w Gdańsku (al. Grunwaldzka 216);
10 lipca 2026 r., godz. 17.00 – prezentacja książki Bartosza Januszewskiego pt. „Nie tylko Wołyń. Polacy i Ukraińcy – krótka historia najtrudniejszego ćwierćwiecza (1918–1945)” (Oblackie Centrum Edukacji i Kultury w Gdańsku);
Inspirowany darwinizmem społecznym i niemieckim nazizmem ukraiński nacjonalizm przez okres międzywojenny podsycał wśród obywateli polskich narodowości ukraińskiej nienawiść do Rzeczypospolitej i Polaków. Eksplozja tak roznieconego szowinizmu nastąpiła w latach II wojny światowej. Wówczas nie tylko na Wołyniu, lecz także w Małopolsce Wschodniej, na Polesiu i Lubelszczyźnie Ukraińcy dopuścili się kainowej zbrodni na swoich polskich sąsiadach.
11 lipca 2026 r.,godz. 14.00, Gdańsk – uroczystość przy pomniku Pamięci Ofiar Eksterminacji Ludności Polskiej na Wołyniu (ul. Mniszki); obok kościoła św. Brygidy
11 lipca 2026 r., godz. 10.00, Gdynia – odsłonięcie tablicy pamięci poświęconej dzieciom, kobietom i mężczyznom brutalnie zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów podczas II wojny światowej. Tablica upamiętnia Ofiary Zbrodni Wołyńskiej Genocidium Atrox (Cmentarz Witomiński);
12 lipca 2026 r., godz. 11.00, Malbork – odsłonięcie pomnika upamiętniającego Ofiary Zbrodni Wołyńskiej oraz poświęconego rodakom z miast, wsi i kolonii Kresów Wschodnich II RP, przymusowo przesiedlonym po II wojnie światowej na ziemię malborską (przy kościele MBNP);
12 lipca 2026 r., godz. 14.00, Zielonka Pasłęcka – uroczystość przy pomniku upamiętniającym Ofiary Zbrodni Wołyńskiej;
Zachęcamy do udziału w wydarzeniach, które przypomną o tych, którym winniśmy pamięć i godny chrześcijański pogrzeb.
….
Płaskorzeźba w Kościele Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu
Niestety kolejne smutne i prowokacyjne wieści dochodzą do nas zza południowo wschodniej granicy. W sąsiadującym obwodzie lwowskim Komisja Lwowskiej Rady Obwodowej poparła ustanowienie 2027 roku na Lwowszczyźnie Rokiem Romana Szuchewycza, UPA oraz Ołeha Olżycza. To kolejna prowokacja i próba budowania tożsamości na kolaborantach hitlerowskich – gdzie indziej na świecie poza Ukrainą nie do przyjęcia i ze względów moralnych, politycznych, religijnych i militarnych wręcz niemożliwa i haniebna.
Roman Szuchewycz ps. „Taras Czuprynka”, (oprawca, ten bezpośrednio dowodzący zbirami na Wołyniu to Dmytro Semenowicz Klaczkiwski ps. „Kłym Sawur”) jest odpowiedzialny za zbrodnie przeciwko ludzkości, przewodniczący referatu bojowego egzekutywy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, zastępca dowódcy służącego hitlerowcom od 1940 r. batalionu „Nachtigall”, kapitan batalionu Schutzmannschaft, naczelny dowódca Ukraińskiej Powstańczej Armii; w 2007 r. został pośmiertnie nagrodzony tytułem Bohatera Ukrainy przez prezydenta Wiktora Juszczenkę (dekret Juszczenki został uchylony orzeczeniem Sądu Administracyjnego w Doniecku), ma swoje pomniki (kilka zostało zniszczonych). Kult Romana Szuchewycza przejawia się w nadawaniu jego imienia ulicom, placom i szkołom m.in. we Lwowie, Równem, Drohobyczu, Łucku, Odessie i Kijowie. Przed 12 laty rada miejska w Tarnopolu nadała tamtejszemu stadionowi imię tego odpowiedzialnego za czystki etniczne zbrodniarza.
Mapa Tarnopola ze stadionem i alejami Romana Szuchewycza, ps. „Taras Czuprynka”, nacjonalisty odpowiedzialnego za zbrodnie przeciwko ludzkości i Stepana Bandery, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, terrorysty, przewodniczącego Prowodu OUN-B
Skąd się wzięła zbrodnicza ideologia, mająca być jakoby fundamentem państwowości?
Przed stu laty powołana została Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, której przewodniczącym został Jewhen Konowalec. W ślad za tym, jako prymitywne echo okultystycznych i mistycznych korzeni narodowego socjalizmu niejaki dr Dymitr Doncow napisał „Biblię ukraińskiego nacjonalizmu”, czyli książkę „Nacjonalizm”, owe „dzieło” stało się inspiracją dla zamachów terrorystycznych przed wojną i do niezliczonych zbrodni w okresie wojny. W tym samym duchu spisano „Katechizm ukraińskiego nacjonalisty”, rozprowadzany od końca 1943 r. w formie broszury, a w nim: Dekalog ukraińskiego nacjonalisty: 10 przykazań ukraińskiego nacjonalisty, 44 prawideł życia, 12 cech charakteru ukraińskiego nacjonalisty oraz różnych lotów poezję.
Dekalog (Dziesięcioro przykazań ukraińskiego nacjonalisty) został opracowany przez Stepana Łenkawskiego w 1929 r. zawierający m.in. słowa: O sprawie nie rozmawiaj z kim można, ale z tym, kim trzeba. Nie zawahasz się spełnić największej zbrodni, kiedy tego wymaga dobro sprawy. Nienawiścią oraz podstępem będziesz przyjmował wrogów Twego Narodu. Będziesz dążył do rozszerzenia siły, sławy, bogactwa i obszaru państwa ukraińskiego nawet drogą ujarzmienia cudzoziemców.
Pierwszy rozdział Programu Politycznego Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (z 1939), podstawową ideologiczną zasadę działalności partii wskazuje nacjonalizm ukraiński. Uchwała II Zboru Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów wskazywała, że na czele państwa stać ma Wódz wsparty przez hegemoniczną OUN.
Przewodniczący Przywództwa Ukraińskich Nacjonalistów, jako przywódca i reprezentant walk wyzwoleńczych narodu ukraińskiego (Nacji Ukraińskiej) jest jego Wodzem. Za swą działalność i decyzje Przewodniczący PUN odpowiada przed Bogiem, Narodem i przed własnym sumieniem”. (…) Na czele państwa stanie powołany przez zorganizowaną wolę narodu Przewodniczący Państwa Wódz Narodu. (…) istnienie partii politycznych zakazane będzie w drodze ustawy. Jedyną formą politycznej organizacji społeczeństwa będzie OUN (…). Organizacyjne przywitanie ma formę podniesienia wyprostowanej prawej ręki w prawoskos wyżej czubka głowy. Obowiązujące słowa przywitania “Sława Ukrainie” odpowiedź: Bohaterom sława”
Idea nacji
Zbrodnia Wołyńska była ludobójstwem, dokonanym ze szczególnym okrucieństwem przez nacjonalistów ukraińskich OUN-UPA, z udziałem ukraińskiej ludności, na Polakach zamieszkujących m.in. Wołyń, Galicję Wschodnią i Zamojszczyznę.
Od 17 września 1939 r. i po 21 czerwca 1941 r. – po zdziesiątkowaniu ludności polskiej (wojna, wcielenia mężczyzn do wojska, wywózki na Wschód, od 1941 r. wywózki na roboty do Niemiec, terror), stanowiącej mniejszość na terenach województw wołyńskiego oraz Podola doszło do etnicznego wyniszczenia Polaków, głownie nie potrafiących się obronić mieszkańców wiosek. Niestety podziemie polskie (AK) tragicznie ociągało się z jakąkolwiek akcją ratunkową.
Zbrodnia „wołyńska” dokonana w latach 1943–1945 (pierwsze krwawe ataki miały miejsce w 1939 r. i trwały do 1947 r., przerwane przez Akcję Wisła, jest rozdrapaną raną krwawiącą w relacjach pomiędzy Polską a Ukrainą, która blokuje ekshumacje ciał i upamiętnienie ofiar ludobójstwa. Nawet nie o liczbę zabitych chodzi w tym polityczno-historycznym sporze, tylko lub aż o sposób ich uśmiercenia w wielogodzinnych męczarniach. Nie czyni to z banderowców, bulbowców i melnykowców “bohaterów”. Jakimże bohaterem jest bowiem zwyrodnialec w grupie mu podobnych bestii mordujący narzędziem gospodarczym (łom, młot do zabijania bydła, obuch, siekiera, widły, sztacheta, młot, piła, sierp) bezbronne kobiety i maleńkie dzieci, bywało nabijane na sztachety?
Owszem walczyli oni też z wyniszczającymi nacjonalistów sowietami (wśród których byli i Ukraińcy), ale sowieckich żołnierzy, milicjantów, funkcjonariuszy NKWD w potyczkach z UPA zginęło przez 8 lat (do 1951 r.) ok. 8 tysięcy, a na rękach rezunów jest krew setek tysięcy Polaków, Żydów, Ormian, Czechów. Dysproporcja szokująca!
Warkoczyk dziewczęcy odnaleziony podczas jednej z nielicznych ekshumacji (w 2011 r.), tej przeprowadzonej na Trupim Polu, w miejscu kaźni 229 kobiet i dzieci w 1943 r. – mieszkańców wsi Ostrówki. Grupę Polek pędzono przez 4 kilometry z kościoła w Ostrówkach pod ukraińską wieś Sokół. Po drodze zabijano kobiety w ciąży i te które niosły na rękach dzieci. Wśród zabitych było tylko dwóch mężczyzn (!). Ciała leżały niepogrzebane przez dwa tygodnie! (fot.odkrywca.pl)
Od Batoha do Krwawej Niedzieli
Kulminacja krwawych wydarzeń i nienawiści nastąpiła 11 lipca 1943 r. Ukraińcy zaatakowali ludzi modlących się w kościołach. Była niedziela, grekokatolicki dzień świętych Piotra i Pawła. Datę wybrali nieprzypadkowo. Wręcz okrutną regułą były mordy dokonywane w Święta Wielkanocne, w Wigilię (np. zagłada 600 mieszkańców Janowej Doliny nastąpiła nocą z 22 na 23 kwietnia 1943 roku w Wielki Piątek, gdy UPA i ukraińscy chłopi napadli na osiedle robotnicze, osadę spalono, rodziny wyrżnięto).
Prof. Jacek Hołówka, filozof i etyk, profesor nauk humanistycznych, związany z Uniwersytetem Warszawskim, przytaczał relację, którą, jako nastolatek zasłyszał od ocalonej z pogromu dziewczynki, wówczas dorosłej już pani:
Sam jej nigdy o to nie pytałem, ale niekiedy spontanicznie opowiadała fragmenty ze swego dzieciństwa. Na koniec dodawała „Dom za domem, całą bandą, gorzej niż zwierzęta, jakieś potwory”. Czemu to robili? Czemu kłuli bagnetami jak popadnie? W brzuch lub w serce. Wrzucali do ognia dzieci ze związanymi nogami i rękoma? Potrafili dziobnąć starca w oko za bezsilne protesty, żeby nie patrzył, skoro nie chce. To nie była wojna, tylko tortury. I co teraz znaczy: wybaczyć? Zapomnieć, uznać, że nie było tego, co było?
To nie była ani wojna domowa, ani powstanie chłopskie – jak chcą ukraińscy naukowcy i politycy. Ukraińscy mówią: „grobów nie będziemy rozkopywać, bo nas to obraża. Dzisiaj zresztą nikt już nie wie, jak to liczyć. Nie ma listy zamęczonych i oprawcy nie żyją. Minęło 80 lat. Po co do tego wracać?”.
Stepan Bandera, prowydnyk OUN-B ma już co najmniej pół setki pomników na zachodniej Ukrainie np. we Lwowie monumentalny (sama spiżowa postać „prowydnyka” w apoteozie, który był niepozornej niskiej postury, ma 7 metrów wysokości, odsłonięcie: 14 października 2007 r., w 65 rocznicę powołania UPA); honorowe obywatelstwo nadały mu rady miejskie co najmniej 26 miast Ukrainy zachodniej. Najwięcej ulic i pomników Stepana Bandery jest w obwodzie lwowskim, w tarnopolskim oraz iwanofrankiwskim (stanisławowskim). Naukowcy i urzędnicy ukraińscy popularyzują szowinistyczne dzieła Dmytro Doncowa i działalność Jewhena Konowalca, prowidnyka OUN.
Czy istnieje gen zbrodni? Czy, jak pisał historyk Eustachy Iwanowski: Był to prosty skutek zwierzęcej w ludziach natury, która gdy się rozbestwi krwi wylewem, w dzikości jest wyuzdaną i straszną? Rusini (od końca XIX wieku spotykana jest nazwa Ukraina) mają na sumieniu rzeź jeńców, kwiat wojska polskiego dokonaną w 1652 r. pod Batohem (związanych jeńców wyrżnęli na rozkaz Chmielnickiego Kozacy i Tatarzy nogajscy). Słynących z łupiestwa i zbrodni dokonanych szczególnie w 1768 r. hajdamaków opiewał Taras Szewczenko.
Nawet otwarta postawa Polaków wobec Ukraińców po eskalacji toczącego się od 2014 r. konfliktu i agresji Rosji z lutego 2022 r. nie zmieniła postawy niemałej części społeczności naszych sąsiadów, głownie zamieszkujących tereny dawnej II RP (niepomnych, że ocaleli tam dzięki Polsce, bo na wschodzie przeszli w latach 1931-32 straszliwy Hołodomor).
Żal i wstyd ogarnia, gdy wspomnimy służalcze wobec Ukrainy, działania kolejnych rządowych ekip i byłego prezydenta Andrzeja Dudy, groteskowo padającego w ramiona Wołodymyra Zelenskiego, a nie stać go było na honorową asertywność w relacji z odpowiednikiem urzędującym w Kijowie. Oczy były zamknięte na postępującą banderyzację i (do czasu Donalda Trumpa) nie widziano obcesowego i konfrontacyjnego zachowania najwyższych polityków Ukrainy. Gorzkie były słowa Strażnika Pamięci:
– To ja słyszałem w czasach komunizmu. Gdy byłem kapelanem “Solidarności”, stawiano mi zarzuty, że zajmuję się polityką. Wtedy pomoc dla internowanych, uwięzionych czy ukrywanie działaczy “Solidarności” była dla władzy komunistycznej polityką. Tutaj pan prezydent przejmuje retorykę PZPR, natomiast nie widzi tych duchownych, którzy autentycznie angażują się w politykę
powiedział ks. Isakowicz-Zaleski, Ormianin, polski patriota, Człowiek, po tym jak został w sposób gorszący upomniany przez Andrzeja Dudę:” Proszę, żeby ksiądz się miarkował w słowach!” pod pomnikiem na skwerze Wołyńskim, oraz: “wolałby, żeby ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski nie zajmował się polityką, tylko tym, czym powinien zajmować się ksiądz”.
Od XIX wieku wiemy od profesora Józefa Szujskiego: zła nauka historii rodzi złą politykę, cyt. Fałszywa historia – mistrzyni fałszywej polityki.
Marsze ku czci UPA i Waffen SS
Od 20 lat są organizowane styczniowe marsze we Lwowie ku czci Bandery, pod hasłem “Lwów nie dla polskich panów”, z czarno-czerwonymi flagami, od 30 lat praktykowane są pochówki z honorami „weteranów” UPA i zwłok ekshumowanych ochotników z Grenadier-Division der Waffen SS-Galizien (SS-Hałyczyna). Ba! ekshumowani z honorami byli i są hitlerowscy “zdobywcy” Ukrainy, tak entuzjastycznie witani w czerwcu 1941 r. przez ludność chlebem, mlekiem, winem, pogromami żydów i ludowymi paradami. Nawet zrozumiała tam nienawiść do bolszewików tego entuzjazmu nie tłumaczy.
Naiwna wiara większości politycznych elit warszawskich, że Ukraina zastąpi „hierojów UPA” bohaterami współczesnych zmagań z Rosją okazała się złudzeniem. Symbole wrogiej antyhumanistycznej ideologii, która przyniosła rzeź 250 tysięcy polskich, żydowskich, ormiańskich ofiar były widoczne np. na Majdanie w 2014 r. Uaktywnił się wtedy tzw. Prawy Sektor, czarno-czerwone flagi i banderowskie okrzyki. W Odessie 2 maja 2014 r. doszło do zbrodniczego popalenia Domu Związków, w którym spalono żywcem lub wyrzucani przez okna kilkadziesiąt osób bo zachciało się tym ludziom referendum. Na wytatuowanych plecach, na ramionach, na panterkach i mundurach, na naszytych i wklejonych ukraińskich emblematach widoczne są szewrony SS w ich kilku wariantach i emblematy odwołujące się do „idei nacji”.
Bazylika św, Brygidy w Gdańsku
Przestroga
W Gdańsku nader skromny Pomnik Pamięci Ofiar Eksterminacji Ludności Polskiej na Wołyniu stał się nocą z 10 na 11 lipca 2017 r. (po raz kolejny) obiektem ataku. W rocznicę Krwawej Niedzieli!!! Tym bardziej my i odpowiednie służby powinny mieć baczenie na wystawy organizowane w tym roku. Na granitowym obelisku, ze znakiem krzyża i cytatem: „Jeśli zapomnę o nich, ty Boże na niebie zapomnij o mnie” oraz tekstem
Pamięci dziesiątków tysięcy Polaków, mieszkańców Wołynia i Kresów południowo-wschodnich Rzeczpospolitej Polskiej, których ocalić z rzezi lat 1943-1944 nie było nam dane, także tych, którzy opuścili rodzinne strony i poszli na poniewierkę uciekając przed terrorem i zagładą z rąk ukraińskich nacjonalistów OUN-UPA. W 60 rocznicę wielkiej tragedii. Rodacy
czyjeś łapska wysmarowały sprayem trzy „wilcze haki”, znak ukraińskich hitlerowców, odwołujących się do “idei nacji”. To też znak runiczny niderlandziej 4 Dywizji Grenadierów Waffen SS Landstorm Nederland (Freiwilligen-Waffen Grenadier Division der SS “Landstrom Nederland”). Profanacja pomniczka pomordowanych kobiet i dzieci polskich podobna była “akcjom” w Hucie Pieniackiej, w Kijowie, we Lwowie i w Łucku.
Pomnik ofiar Rzezi Wołyńskiej w Domostawie na Podkarpaciu, porażający swym wyrazem, monumentalny i wstrząsający. Prochy jego autora znakomitego artysty Andrzeja Pityńskiego niespełna dwa lata temu przywieźli z USA jego synowie. Dlaczego czekano z pochówkiem? Pomnik tułał się od 2019 r. po Polsce, nie znalazł nigdzie swego miejsca za rządów PiS i prezydentury Andrzeja Dudy. Przed śmiercią rzeźbiarz Pityński zażądał: „Chcę być pochowany w Ulanowie, w rodzinnym grobowcu obok brata Januszka, ale tylko wtedy, gdy “Rzeź Wołyńska” stanie pod polskim niebem”. 14 lipca 2024 r. został odsłonięty . Wnet stal się obiektem agresji m.in. wymalowano na nim symbole UPA – jednego ze sprawców, młodego Ukraińca, schwytano.