Siła ducha. Ojciec Maksymilian Kolbe. radiowiec SP3RN – numer obozowy 16 670

Gdy 19 września 1939 r. o. Kolbe zostaje aresztowany wraz z grupą swoich współbraci, mówi do nich: „Odwagi, jedziemy na misje!”. 14 sierpnia 1941 r., w wigilię święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, franciszkanin oddaje życie za współwięźnia w KL Auschwitz.

Jeśli ktoś się zastanawia skąd czerpać siłę ducha i wierność przekonaniom – niech się zatzryma przy postaci Ojca Maksymiliana, skromnego zakonnika.

Ojciec Kolbe założył wraz ze współbraćmi w 1917 roku Rycerstwo Niepokalanej (Militia Immaculatae). Wstrząsnęły nim bolszewicki przewrót w Rosji i szaleńcza agresja wobec religii. Od 1922 r. wydawał miesięcznik „Rycerz Niepokalanej” (w 1938 r. nakład sięgnął miliona egzemplarzy), a od 1935 r. „Mały Dziennik”. W latach 1931–1935 prowadził działalność misyjną w Japonii, w Chinach i w Indiach.

Nie cieszył się sympatią sanacji. Robił swoje… Po powrocie do Polski postanowił uruchomić radiofonię, stację nadawczą w Niepokalanowie. Jednak zgodnie z prawem nie istniała taka możliwość więc został krótkofalowcem o znaku SP3RN (Radio Niepokalanów). Stacja nadawała na przełomie lat 1937/1938, pokrywając swoim zasięgiem obszar niemal całego kraju.

Po aresztowaniu we wrześniu 1939 roku o. Maksymilian był więziony w obozach w Łambinowicach, Gębicach i Ostrzeszowie, skąd 8 grudnia  (w święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny) zostaje uwolniony i wraca do Niepokalanowa. Schronienie znajduje tam prawie 2 tysiące osób, w tym grupa Żydów. Ojciec Maksymilian organizuje szpital, piekarnię, aptekę. Nadchodzi tragiczny 17 lutego 1941.

Wspominał ten dzień zakonnik, brat Iwo:

Pamiętam, kiedy w 1941 roku do Niepokalanowa przyjechały czarne samochody. Wysiadło z nich trzech Niemców w mundurach i jeden w cywilu. Zadzwoniłem z furty do ojca Maksymilian. Powiedział do mnie: „Dobrze, dobrze dziecko. Maryja…”. To były jego ostatnie słowa, jakie usłyszałem.

Ojciec Maksymilian trafił na Pawiak, poddany brutalnemu śledztwu, stamtąd 28 maja 1941 roku do KL Auchwitz. Dostaje na przedramię wytatuowany numer obozowy 16670 i pasiak. Ciężko pracuje, pcha wozy z gliną, ścina drzewa. Do współwięźnia Józefa Stellera – a ten dobrze zapamiętał, w pewnej chwili powiedział: „Nienawiść nie jest siłą twórczą. Siłą twórczą jest miłość”.

29 lipca 1941 roku na obozowym placu wyselekcjonowano dziesięć osób, które miały umrzeć w głodowym bunkrze, w celi śmierci za to, że jeden z więźniów uciekł. Podczas apelu obozowego Ojciec Kolbe wyszedł przed szereg współwięźniów. Miał wtedy miejsce niecodzienny dialog między siłą dobra a mocą zła:

– Was will dieses polnische Schwein? (Co chce ta polska świnia) – zapytał po niemiecku Lagerfuehrer Karl Fritzsch, przedstawiciel „rasy panów”, kiedy stanął przed nim zakonnik, Maksymilian, w pasiaku, wyprostowany jak struna i ze spokojem na twarzy.

Po niemiecku Ojciec Maksymilian poprosił, aby mógł zająć miejsce nieznanego mu współwięźnia (potem okazało się, że Franciszka Gajowniczka), który rozpaczliwie błagał oprawców o litość. Zapytany przez Fritzscha: Warum? (Dlaczego?), franciszkanin odparł po prostu: Ich bin ein katholischer Priester! (Jestem księdzem katolickim). Niemiecki nadzorca obozowych niewolników, zaskoczony odwagą i bezpośredniością odpowiedzi, odparł: Ja, bitte, bitte! (Tak, proszę/zapraszam!).

Po kilku dniach głosy z celi śmierci cichły. Niemcy wynosili ciała kolejnych zmarłych.

Maksymilian Kolbe zmarł ostatni, dobity zastrzykiem z kwasu karbolowego, wstrzykniętym najprawdopodobniej 14 sierpnia 1941 r. Tłumacz Brunon Borgowiec, który przeżył obóz wspominał: „Ojciec Kolbe siedział na posadzce oparty o ścianę. Miał oczy otwarte. Jego ciało było czyściutkie i promieniowało”.

Ciało zakonnika spalono w krematorium.

Ojciec Maksymilian Maria Kolbe (Rajmund Kolbe), święty, męczennik, kapłan, filozof i teolog, dziennikarz, franciszkanin zmarł w niemieckim nardodowo-socjalistycznym KL Auschwitz śmiercią głodową. Oddał swoje życie za bliźniego – Franciszka Gajowniczka. Zakonnik konał w celi nr 18 w podziemiach bloku 11. Do końca spowiadał i udzielał rozgrzeszenia towarzyszom niedoli. Jego postawa, do końca wierna głębi nauki Chrystusa, zadziwiła oprawców spod znaku pogańskiej swastyki.

Franciszek Gajowniczek, żołnierz Września, został przeniesiony do obozu koncentracyjnego KL Sachsenhausen, w którym doczekał wyzwolenia przez wojsko amerykańskie.

Papież Jan Paweł II 10 października 1982 roku zaliczył ojca Maksymiliana do grona świętych męczenników Kościoła. Pomimo trwającego w Polsce stanu wojennego, 10 października 1982 roku, na plac św. Piotra w Rzymie stawili się rodacy. Pielgrzymki wyjeżdżały pod okiem SB. Na uroczystość nie mógł przybyć prymas Józef Glemp.

Papież Franciszek modlił się w celi, w której osadzono męczennika: „Panie, miej litość nad Twoim ludem! Panie, przebacz tyle okrucieństwa!”.

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej