Noc generałów: WRON uderzyła znienacka by złamać „Solidarność”

Po godz. 22.45, w sobotę 12 grudnia 1981 r. żołnierze WOP i WSW, w ramach akcji „Azalia”, zajęli i wyłączyli 451 cywilnych central telefonicznych, przecinając łączność w całym kraju. Zaczęły się zatrzymania działaczy NSZZ „Solidarność”.

13 grudnia 1981 r. o godz. 6 Polskie Radio, a dwie godziny później oba wówczas programy TVP, nadały wystąpienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, I sekretarza KC PZPR, premiera i ministra obrony narodowej, który obwieścił „ukonstytuowanie się Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) i wprowadzenie na mocy dekretu Rady Państwa stanu wojennego na terenie całego kraju”. Było ono powtarzane co godzinę, niczym upiorny zwiastun nadciągającej grozy.

„Towarzysze radzieccy” m.in. marszałek Kulikow, dowodzący Zjednoczonym Dowództwem Sił Zbrojnych, czyli wojskami Układu Warszawskiego, informację o tej dacie otrzymali 48 godzin wcześniej.

Biuro Polityczne KC PZPR decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego zaakceptowało 5 grudnia 1981 r. Gen. Jaruzelski miał swobodę wyboru daty i godziny rozpoczęcia operacji.

Trwała w mediach zmasowana akcja propagandowa, szczująca i oskarżająca „Solidarność” o anarchizację życia w kraju, o kryzys gospodarczy, a nawet o chęć krwawego przewrotu i „targanie po szczękach”.

Powtarzano spreparowane nagrania z 3 grudnia 1981 r., z obrad związkowych władz w Radomiu (prezydium KK i szefowie regionów), przekazane do SB przez dwóch tajnych współpracowników „Grażyna” i „Jola” (posiedzenie radomskie rejestrowali oficjalnie na sprzęcie związkowym pod pretekstem dokładnej relacji w regionach).
Nagrania, zmontowane w MSW, przyczyniły się do konsolidacji obozu władzy, którą zwiększyły krążące wśród aparatu partyjnego i funkcjonariuszy pogłoski o rzekomym istnieniu „list proskrypcyjnych”.

Amerykanie, wiedząc o planach wprowadzenia stanu wojennego m.in. od płk Ryszarda Kuklińskiego (nim ten został „namierzony” przez kontrwywiad PRL i jego agenturalne „źródło” w Watykanie i ewakuowany z Warszawy przez CIA 7 listopada 1981 r.), rozgrywali sprawy geopolityczne po swojemu i nie ostrzegli „Solidarności”.  Być może z obawy przed przygotowaniem „twardego oporu” oraz przed zbyt wczesną dekonspiracją źródła?

WRON uderza

Od północy z 12 na 13 grudnia 1981 roku, nim jeszcze rozplakatowano, wydrukowane w 100 tysiącach egzemplarzy w ZSRS, obwieszczenia, a w Dzienniku Ustaw wydrukowano proklamację Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i Dekret o stanie wojennym, zaczęły się aresztowania działaczy „Solidarności” z liderami Związku w tym z Lechem Wałęsą. Internowano też kilkunastu partyjnych działaczy z dawnego aparatu PRL, w tym Edwarda Gierka, byłego I sekretarza KC PZPR.

Prawo przestało obowiązywać. Wszystko miał regulować Dekret, sprzeczny nawet z Konstytucją PRL. Otóż nawet średnio pilny uczeń, uważający na zajęciach z wychowania obywatelskiego, mógł wpaść podczas przymusowych ferii stanu wojennego na myśl, że skoro Sejm PRL obradował, to Rada Państwa na mocy Konstytucji PRL nie mogła wprowadzić stanu wojennego na obszarze całego kraju.

Konstytucja PRL stanowiła bowiem, że postanowienie o stanie wojny może być powzięte jedynie w razie dokonania zbrojnego napadu na Polską Rzeczpospolitą Ludową, albo gdy z umów międzynarodowych wynika konieczność wspólnej obrony przeciwko agresji. Postanowienie takie uchwalał Sejm, a gdy Sejm nie obraduje – Rada Państwa. Dekret o stanie wojennym został wydany w trakcie sesji Sejmu. Nie był też należycie ogłoszony, a przy jego stosowaniu złamano zasadę nie działania prawa wstecz. Dziennik Ustaw, w którym opublikowano dekrety i uchwała Rady Państwa, został opatrzony datą 14 grudnia 1981 r. Faktycznie jednak skierowano go do druku i powielano dopiero 17 grudnia 1981 r.

„Jodła”

Taki kryptonim nosiła operacja, w ramach której w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r., na podstawie przygotowanych wcześniej list, zatrzymano około pięciu tysięcy osób, przede wszystkim działaczy NSZZ „Solidarność” i innych organizacji opozycyjnych wobec reżimu.

Wokół Trójmiasta nocą z 12 na 13 grudnia 1981 r. skoncentrowano znaczne siły milicji i wojska. Kordony milicji błyskawicznie otoczyły zakłady pracy.

Gdy transportery opancerzone stanęły na skrzyżowaniach ulic, tuż po północy 13 grudnia 1981 r., zakończyła w Gdańsku obrady KKP NSZZ  „Solidarność”. Zaczęły się aresztowania, głównie w hotelach, gdzie kwaterowali związkowcy. Pierwsze aresztowania wśród działaczy opozycji w innych rejonach kraju zaczęły się godzinę przed północą.

Niektórzy uniknęli aresztowania, np. dwaj radykalni wrocławscy działacze NSZZ „S” 26-letni kierowca Władysław Frasyniuk i 40-letni dr fizyki Kornel Morawiecki po 13 grudnia 1981 r. zostali, przez przypadek i łut szczęścia, na wolności. Frasyniuk wnet został szefem RKS na Dolnym Śląsku, a Morawiecki zabrał się za kilka miesięcy za tworzenie Solidarności Walczącej. Dolny Śląsk był w latach 80 radykalny, mimo, że stacjonowały tam największe garnizony Północnej Grupy Armii Radzieckiej (Świdnica, Legnica, Brzeg).

Aresztowania uniknęli też Zbigniew Bujak, przewodniczący Regionu Mazowsze, ukrywał się przez cztery lata oraz Bogdan Borusewicz, Aleksander Hall, Tadeusz Jedynak, Bogdan Lis i Eugeniusz Szumiejko.

Opór

Stocznia Gdańska im. Lenina, gdański port, śląskie kopalnie, w tym KWK „Wujek”, gdzie od kul milicji padło 9 górników – stały się enklawami oporu.

Protesty zorganizowano m.in. w KWK „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu Zdroju, Hucie im. Lenina w Nowej Hucie, Porcie Gdańskim, Stoczni Szczecińskiej im. Warskiego, Zakładach Ursus. W kilkudziesięciu strajkujących zakładach pracy protest zdławiono siłą. Strajkujący pod ziemią do 27 grudnia 1981 r. górnicy z „Piasta” i z „Ziemowita” oraz z „Manifestu Lipcowego” (4 górników zostało postrzelonych) i pracownicy Huty Baildon, ugięli się dopiero pod presją siły.

Wyjeżdżajcie już chłopcy od „Piasta”. Pora, chłopcy, opuścić tę dziurę. Wyjeżdżajcie, już szychta skończona, Pielęgniarki i lekarz są w szatni. Porozwożą Was suki po domach, Mają wszystkich. Wasz szyb jest ostatni  śpiewał poeta Jan Kelus.

W poniedziałek 14 grudnia 1981 r. o godz. 1.15 pododdziały ZOMO dokonały szturmu na siedzibę NSZZ „Solidarność” we Wrzeszczu. Rano rozpoczął się strajk okupacyjny w Stoczni Gdańskiej i Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, w Gdańskiej Stoczni Remontowej, w Rafinerii Gdańskiej, w Centrum Techniki Okrętowej, Elektromontażu, Elmorze i Unimorze. Stanął port w Gdańsku, Fosfory, Nauta, Polmo Tczew.

Kilku członków władz krajowych „Solidarności” na terenie Portu Gdańskiego proklamowało 13 grudnia o godz. 13.30 powołanie Krajowego Komitetu Strajkowego i w komunikacie wzywało do strajku oraz nie podejmowania walki z MO i wojskiem. Strajk w Porcie został 20 grudnia 1981 r. rozbity. Aresztowano (lub internowano) 54 portowców, którzy stanęli przed sądem Marynarki Wojennej.

14 grudnia studenci Wyższej Szkoły Morskiej i innych uczelni Trójmiasta zaczęli symboliczne akcje protestacyjne. Tego dnia milicja i wojsko spacyfikowały największe gdańskie i gdyńskie zakłady pracy. 16 grudnia 1981 roku doszło do pacyfikacji strajku generalnego w Stoczni Gdańskiej.

Kordon milicji i pododdział wojsk pancernych przy Stoczni Gdańskiej im. Lenina, 16 grudnia 1981 r. (Archiwum IPN)

W obronie władzy

Zakazane zostało zwoływanie i odbywanie wszelkiego rodzaju zgromadzeń, pochodów i manifestacji, a także organizowanie i przeprowadzanie zbiórek publicznych oraz imprez artystycznych, rozrywkowych i sportowych bez uprzedniego uzyskania zezwolenia właściwego terenowego organu administracji państwowej, z wyjątkiem nabożeństw i obrządków religijnych odbywających się w obrębie kościołów, kaplic i innych miejsc przeznaczonych wyłącznie do tego celu;
Zakazane zostało rozpowszechnianie wszelkiego rodzaju wydawnictw, publikacji i informacji każdym sposobem, publiczne wykonywanie utworów artystycznych oraz użytkowanie urządzeń poligraficznych bez uzyskania zgody właściwego organu;
Zawieszone zostało prawo pracowników do organizowania i przeprowadzania wszelkiego rodzaju strajków i akcji protestacyjnych.
W telewizji pojawili się ubrani w mundury prowadzący „Dziennik Telewizyjny”. Zawieszono wydawanie wszystkich tytułów prasowych z wyjątkiem „Trybuny Ludu”, „Żołnierza Wolności” oraz regionalnych organów prasowych komitetów wojewódzkich PZPR, przez kilka dni wydawanych jako wspólny tytuł. Gdański tygodnik „Czas” wydrukowano jeszcze z datą 12 grudnia 1981 r. i okładką „Żądamy dialogu i rozmów”.

Dzieci i młodzież nie poszły do szkoły, zamilkły telefony, nie można było wysłać listu bez cenzury. wprowadzono godzinę milicyjną od 22. Przemieszczanie się wymagało specjalnego zezwolenia.

17 grudnia 1981 roku pod wieczór zginął trafiony milicyjna kulą, uczestnik demonstracji przeciwko stanowi wojennemu Antoni  „Tolek” Browarczyk. Dzisiaj miałby 62 lata, być może też dzieci, wnuki… Był jedną ze stu ofiar motywowanych politycznie zbrodni w ostatniej dekadzie PRL.

20-latek, wracając z praktyk szkolnych, przyłączył się w Śródmieściu do demonstracji. W pobliżu przystanku tramwajowego na przeciwko Bramy Wyżynnej otrzymał bezpośredni śmiertelny postrzał w głowę z pistoletu PM-43. Według ekspertyz strzelający milicjant musiał stać na schodach przed wejściem do gmachu Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Jeden z plutonów MO dysponował tego bronią z ostrą amunicją.

Płyta z nazwiskami gdańskich ofiar terroru lat z 1981-83 (fot. ASG)

Antoni Browarczyk zmarł, nie odzyskawszy przytomności, 23 grudnia 1981 r. Śledztwo w sprawie jego śmierci umarzano trzy razy z powodu niewykrycia sprawców. 

Czas Apokalipsy

Nie ma najpewniej zdjęcia, które mogłoby oddać ducha czasu lepiej i sugestywniej niż fotografia wykonana przez Chrisa Niedenthala, a na nim wojskowy transporter opancerzony SKOT, stojący przed warszawskim kinem „Moskwa”, w którym wyświetlano film F.F. Coppoli „Czas Apokalipsy”.  

Seria zdjęć została zrobiona z ukrycia 14 grudnia 1981 roku (fotografowanie w tamtym czasie   żołnierzy i milicjantów groziło zatrzymaniem i konfiskatą sprzętu). Napis „Moskwa” wyjątkowo dopełniał przekaz. Rolka kliszy została przeszmuglowana przez niemieckiego studenta i dotarła do Berlina Zachodniego.     

Miejsce odosobnienia

Na Pomorzu gdańskim Ośrodek Odosobnienia dla Internowanych w Strzebielinku, funkcjonował od 13 grudnia 1981 r. do 23 grudnia 1982 r. na terenie byłego zakładu karnego.

Internowano tam działaczy NSZZ „S” z Regionów Gdańskiego i Słupskiego, członków „Krajówki” zatrzymanych w siedzibie NSZZ „S” w Gdańsku, a od marca 1982 r. związkowców z Regionów Toruńskiego i Bydgoskiego przewiezionych z Potulic, od sierpnia 1982 r. – z Regionu Pomorze Zachodnie oraz internowanych przewiezionych z Warszawy Białołęki.

W Ośrodku przebywało 491 osób, m.in.: Lech Dymarski, Andrzej Gwiazda, Maciej Jankowski, Seweryn Jaworski, Lech Kaczyński, Karol Modzelewski, Janusz Onyszkiewicz, Jan Rulewski, Henryk Wujec, Ryszard Błaszczyk, Jacek Merkel, Grzegorz Palka, Antoni Tokarczuk, Stanisław Wądołowski, Grażyna Wendt-Przybylska. Po skierowaniu do szpitala uciekł Krzysztof Wyszkowski.

Opiekę duszpasterską nad internowanymi sprawował ks. Tadeusz Błoński, kapelan Wojska Polskiego z Wrzeszcza. Obóz internowania w Strzebielinku był jednym z czterdziestu obozów dla działaczy opozycji uznanych przez Wojskową Radę Ocalenia Narodowego za element niepewny i niebezpieczny.

Życie po dekrecie

Stan wojenny obowiązywał do 22 lipca 1983 roku, dekrety o stanie wojennym stosowano do końca 1985 roku. WRON mimo terroru i całkowitej władzy, nie potrafiła przeprowadzić reform gospodarczych, jak np. uczynił to I sekretarz Janos Kadar na Węgrzech po zdławieniu powstania w 1956 roku.

Z reformowaniem gospodarki PRL zwlekano do grudnia 1988 roku. W ZSRS w 1986 r. zaczęły się zakulisowe narady i dyskusje jak wyjść z komunizmu (tzw. realnego socjalizmu) i przygotować „pierestrojkę”. Do generałów jednak z trudem przenikała „mądrość etapu”.  Nawet wtedy, gdy na skalistej wyspie Islandii w Domu Hofdi 11 i 12 października 1986 r. Ronald Reagan postawił kwestię przestrzegania praw człowieka i emigracji Żydów z ZSRS oraz temat „normalizacji” w Afganistanie, a Michaił Gorbaczow – kontrolę zbrojeń i gwarancje dla tzw. demokratycznych przemian (czyli de facto bezkarności działaczy i funkcjonariuszy reżimu po ewentualnym demontażu systemu).

W 1987 r. pojawiły się pierwsze sygnały wysyłane przez MSW do części opozycji o możliwości porozumienia.

Odpowiedzialność członków WRON? Jest tylko symboliczna, w naszych wspomnieniach. Czy mamy się dziwić? Np. gen. dyw. Michał Janiszewski, prominentny szef URM za czasów PRL, członek WRON, przez prokuratora Instytutu Pamięci Narodowej (Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach) kierującego do Sądu Okręgowego 16 kwietnia 2007 roku „akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi Jaruzelskiemu i innym, którym zarzucono udział w związku przestępczym o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw polegających na ograniczaniu praw i wolności obywatelskich poprzez opracowywanie projektów aktów normatywnych oraz planów i harmonogramów działań organów państwowych, dotyczących nielegalnego wprowadzenia stanu wojennego w Polsce” – tymże aktem oskarżenia nie został objęty!

Umorzono także śledztwo w sprawie popełnienia zbrodni komunistycznej przez gen. Janiszewskiego, „który wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami działał w zorganizowanym związku przestępczym o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw polegających na pozbawianiu wolności poprzez internowanie i wykonywanie kar pozbawienia wolności orzeczonych za czyny wcześniej niekaralne oraz innych przestępstw przeciwko wolności”. Jako przyczynę umorzenia przyjęto śmierć sprawcy (sic!). Tyle, że tenże Michał Janiszewski zmarł, ale 9 lat później w Warszawie 3 lutego 2016 roku.

Równo rok temu 12 grudnia 2022 r. w wieku 81 lat zmarł gen. Mirosław Hermaszewski, absolwent Akademii Sztabu Generalnego w Rembertowie, „pierwszy Polak i kosmosie w 1978 r.” i członek WRON, w latach 1981-82 na studiach w Moskwie w Wojskowej Akademii Sztabu Generalnego.

Gen. Wojciech Jaruzelski, (zm. 25 maja 2014 r.), na mocy umowy między częścią opozycji a oddającymi władzę „właścicielami” – z moskiewskiego nadania – PRL, został wybrany przez Zgromadzenie Narodowe prezydentem PRL 19 lipcu 1989 r. Zdecydowała – nie tyle jeden głos, ale umowa części działaczy opozycji z prominentami PZPR i szefem służb specjalnych Kiszczakiem, by przewodniczący Rady Państwa i były szef WRON – został głową państwa po wyborach z czerwca 1989 r.

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej