Nagroda „Pracodawca Przyjazny Pracownikom” i tradycja muzeum zobowiązują
W przeddzień Europejskiej Nocy Muzeuów (z 16 na 17 maja br.) przypominamy rozmowę z Dorotą Zielińską, przewodniczącą Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku, która ukazała się w majowym “Magazynie Solidarność”.

– Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku znalazło się wśród laureatów konkursu „Pracodawca Przyjazny Pracownikom”, organizowanym od 18 lat przez NSZZ „Solidarność” pod honorowym patronatem prezydenta RP. Cel konkursu to promowanie pracodawców, którzy wyróżniają się w stosowaniu dobrych praktyk w przestrzeganiu prawa pracy, stabilnością zatrudnienia, przestrzeganiem zasad bezpieczeństwa i higieny pracy oraz respektowaniem prawa do zrzeszania się w związki zawodowe. Muzeum to kilka punktów na mapie województwa pomorskiego. Na czym polega jego specyfika?
– Jesteśmy wielooddziałową instytucją kultury. W muzeum pracuje około 270 osób. Każdy spacerujący nad Motławą zauważy Żuraw, pierwszą siedzibę muzeum i Ośrodek Kultury Morskiej, popularyzujący wiedzę o portach i statkach, utworzony z myślą o całych rodzinach, uczący poprzez zabawę. W krajobraz nad Motławą wkomponował się Sołdek. W Tczewie warto zwiedzić Muzeum Wisły, a nieopodal portu w Kątach Rybackich można poznać historię rybołówstwa na Zalewie Wiślanym. W Helu odwiedzić warto Muzeum Rybołówstwa. Do naszych zbiorów należy i pod naszą opieką jest żaglowiec legenda Dar Pomorza, cumujący przy gdyńskim nabrzeżu. Na ukończeniu jest wystawa stała Muzeum Archeologii Podwodnej i Rybołówstwa Bałtyckiego w Łebie. To też jest oddział Narodowego Muzeum Morskiego. Mówię o tym, by przypomnieć, jak różną mamy tematykę i jak wielu specjalistów u nas się zajmuje morzem. To ludzie pełni pasji, z dużą wiedzą.
– Uzwiązkowienie to jedno z kryteriów konkursowych. Ilu pracowników muzeum należy do NSZZ „Solidarność”?
– Na 270 pracowników muzeum do naszego Związku należy sto osób. To znaczący stopień uzwiązkowienia, jeden z argumentów w konkursie „Pracodawca Przyjazny Pracownikom”.
– Dyrekcja liczy się z taką silną związkową grupą?
– Dyrektor Szymon Kulas został wybrany w drodze konkursu z naszym poparciem. Związkowi udało się go przeforsować. Współpraca z dyrekcją dobrze się układa. Dyrektor prezentuje model zarządzania oparty na kulturze osobistej i świadomości celów. Jest skłonny do rozmów. Nie tworzy barier, a wręcz przeciwnie – ma czas dla pracowników i komisji związkowej.
– Czyli stół rokowań jest płaszczyzną dialogu, nie sporu?
– Dialog jest wpisany w nasz porządek dzienny. Celem jest kompromis i godzenie racji. Nie zdarzyło się, by na nasze argumenty dyrektor powiedział: „nie, bo nie”. Nie odchodzimy od stołu z kwitkiem.
– Co udało się związkowi przeforsować?
– Oto jeden z przykładów: mamy jak co roku „Noc muzeów”. W tym roku z 16 na 17 maja. Za pracę w wyjątkową noc pracownicy będą mieli dwa dni wolnego i pewną kwotę „za zasuwkę”. Tak jest co roku. Teraz, mimo finansowych problemów, dyrektor zgodził się na dni wolne i dodatek.

Na zdjęciu od lewej: Katarzyna Grabowska, skarbnik KZ, Dorota Zielińska, przewodnicząca KZ NSZZ „Solidarność” w Narodowym Muzeum Morskim, Bernadeta Galus, członek KZ i Beata Michałek, wiceprzewodnicząca KZ.
– W Muzeum Morskim, rozrzuconym w kilku miejscach na Pomorzu, jest układ zbiorowy pracy?
– Tak, i aktualizujemy układ poprzez aneksy. Jego zapisy dają nam większe możliwości niż artykuły kodeksu pracy. Układ obejmuje pracowników wszystkich naszych oddziałów. Czekamy na układ zbiorowy dla wszystkich muzeów i wszystkich muzealników w Polsce. Prace nad nim trwają. Dodam, że bacznie obserwujemy, czy przepisy BHP i te o czasie pracy są przestrzegane. Nie mamy zastrzeżeń – są przestrzegane.
– Muzealnik bacznie obserwujący zwiedzających i komenderujący: „Nie dotykać eksponatów!” to obraz fałszywy?
– Nigdy roli stróża nie pełniliśmy (śmiech). Mamy wśród związkowców pracowników z doktoratami. Są w związku ludzie z administracji i pracownicy merytoryczni, badacze z naukowym zacięciem, oraz jest obsługa techniczna. Wszyscy w swoich dziedzinach są fachowcami.
– Członkami związku są ludzi z ambicjami naukowymi. To nie jest powszechne…
– Pracownicy merytoryczni to w naszej organizacji pokaźna grupa osób. Mam wrażenie, że wszystkim zależy na kondycji muzeum i na odwiedzających. Osobiście pracuję tu od 40 lat. Od dziecka przychodziłam tu, do gdańskiej siedziby muzeum. Mama i ciocia tutaj pracowały. Nie mogło być inaczej. Profesor Przemysław Smolarek, postać wybitna, kiedy mnie widział kolejny raz w muzeum, pierwszy powiedział: „Musisz tutaj zostać”. I zostałam. Powiem, że muzeum nie ma przede mną tajemnic.
– Profesor Smolarek ma na murze muzeum na Ołowiance, wykonaną w brązie, poświęconą mu tablicę. Był przez 30 lat dyrektorem Muzeum Morskiego. To postać, której duch unosi się w murach muzeum i nad jego zbiorami, nad jachtami, nad Sołdkiem?
– Nie mam co do tego wątpliwości. Tablicę z wizerunkiem profesora widzę codziennie. Jego osoba zobowiązuje. Mam nadzieję, że śladami profesora Smolarka idzie dyrektor Szymon Kulas, łącząc kulturę osobistą i umiejętność zarządzania. Wyróżnienie „Pracodawca Przyjazny Pracownikom”ma dwie strony. Jest wyróżnieniem i wyzwaniem. Zobowiązuje dyrekcję do współpracy, do budowania poziomu merytorycznego oraz budowania atmosfery pracy. Poprzeczka wisi wysoko. My zaś dbamy o obsługę, o turystów, o konserwację zbiorów nam powierzonych i o popularyzację wiadomości o Wybrzeżu i o gospodarce morskiej.
Rozmawiał Artur S. Górski
