Matematyka i nauczyciele (po konferencji na Politechnice Gdańskiej)
17 listopada 2025 r. w pięknej Sali Heweliusz Politechniki Gdańskiej, w której znajduje się znane wahadło Foucaulta, przypominające, że ziemia, jak ludzie, jest w ciągłym ruchu, odbyła się konferencja, której jednym z tematów była refleksja nad nauczaniem nauk ścisłych. Brali w niej udział nauczyciele ze szkół Pomorza i z uczelni, jak Politechnika i Uniwersytet Gdański.

Miałem okazję, i jako były wiceminister edukacji narodowej (1997-2001), ale też jako nauczyciel, działacz „Solidarności” oświatowej, zwrócić uwagę na kilka ważnych zasad w edukacji. Aby:
- widzieć zmiany w edukacji całościowo (od przedszkola do doktoratu);
- prowadzić stały DIALOG ludzi oświaty i szkolnictwa wyższego (stąd w mej ocenie lepszym rozwiązaniem jest wspólne ministerstwo oświaty i szkolnictwa wyższego);
- wprowadzać zmiany kompleksowo (zasada 5 x „P”: Podstawy programowe; Plany nauczania; Programy nauczania; Podręczniki; Pomoce dydaktyczne);
- dbać o poziom płac nauczycieli (by pracę w szkołach wybierali najlepsi absolwenci uczelni);
- starać się jasno określać wymagania szkoły publicznej, egzaminów – szukać porozumienia ponadpartyjnego (by nie co kadencja od ściany do ściany).
Trzy pierwsze zasady wydają się jasne. Warto przybliżyć sprawę płac i wymagań, czyli punkt 4 i 5.
Wzrost i system płac
Problem płac nauczycieli przewija się od lat. W okresie PRL system wynagrodzeń nauczycieli (nie coroczne decyzje polityków) został wprowadzony po strajku ludzi oświaty w listopadzie 1980 r. w Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku. W następstwie długich negocjacji w styczniu 1982 r. uchwalono ustawę Karta nauczyciela, w której wprowadzono zapis, że średnia płaca nauczyciela nie może być niższa niż kadry inżynieryjno-technicznej. Został on zlikwidowany na początku lat dziewięćdziesiątych poprzedniego stulecia.
Kolejną próbą systemowego rozwiązania, w której osobiście uczestniczyłem, było wprowadzenie jako ważnego elementu ówczesnej reformy edukacyjnej, zmienionego systemu awansu zawodowego (4 poziomy statusu: stażysta, kontraktowy, mianowany, dyplomowany, plus honorowy tytuł: profesor oświaty). Wprowadziliśmy w ustawie Karta nauczyciela, w rozłożeniu na 3 lata, nowe zasady naliczania płac, w których wyniku średnia płaca nauczyciela dyplomowanego miała wynosić nie mniej niż 125% płacy nauczyciela stażysty. Gdyby ten system został utrzymany, gdyby nie doszło do tzw. spłaszczenia ok. 2010 roku, średnia płaca nauczyciela dyplomowanego, a jest ich zatrudnionych w szkołach prawie 60%, wynosiłaby ponad 11.000 zł (to prosty rachunek: obecnie nauczyciel poczatkujący przy płacy minimalnej 4660 zł ma 5.153 zł + 125% tej kwoty).
W tzw. zamrażarce sejmowej znajduje się projekt obywatelski wprowadzenia systemu płac uzależniającego je od średnich wynagrodzeń w gospodarce narodowej. Zalega tam od początku tej kadencji. Stabilizacja płacowa na odpowiednim poziomie to jeden z podstawowych warunków, by nauczyciele skupili się na jednej pracy, bez egzystencjalnego przymusu szukania pracy dodatkowej, godzin ponadwymiarowych, udzielania korepetycji.
Wymagania egzaminacyjne i prace domowe
Drugim trudnym tematem jest sprawa zgody na większe wymagania w szkołach, także w systemie egzaminacyjnym. Mówi się ogólnie, że gdy są rządy od centrum do prawej strony, stawia się na szkołę z większymi wymaganiami i dyscypliną szkolną. Gdy do władzy dochodzą ugrupowania lewicowo-liberalne, ważniejsze jest, by szkoła była przede wszystkim „miła, łatwa i przyjemna”. To oczywiście pewne uproszczenie, ale ogólnie takie wahadło można zauważyć. Niestety, dużą rolę odgrywa szukanie wyborców za wszelką cenę, ale też działania, których istotę oddaje hasło: „Polak niedouczony, wyborca wymarzony”.
Co ważne, podczas konferencji stawiano pytanie, jak możliwy jest tak niski próg zdawalności, na poziomie tylko 30%. Nauczyciele szkolni ale i akademiccy wskazują na obniżający się poziom zadań maturalnych, na zbytni egalitaryzm zdobywania świadectw dojrzałości.
Ta uwaga dotyczy także odebrania możliwości zadawania przez nauczycieli szkół podstawowych prac domowych, wprowadzonej w pośpiechu, w trakcie roku szkolnego, 1 kwietnia 2024 r. Już nawet podległy MEN Instytut Badań Edukacyjnych wskazuje na zagrożenia z tego tytułu, w tym brak nawyku samokształcenia, czy utrwalania wiedzy. Jak to zrobić w domu, gdy podręczniki, zeszyty ćwiczeń dzieci zostawiają w szafkach szkolnych? W efekcie smartfon i gry komputerowe królują w pieleszach domowych.
Te decyzje uderzają szczególnie w nauczycieli, w szkolnictwo publiczne, które było chlubą i polskim znakiem jakości edukacyjnej (przykładem wielkości postaw polskich nauczycieli były tajne komplety i matury przeprowadzane mimo ogromnych zagrożeń wynikających z niemieckiej okupacji w Polsce).
Szkolne wyzwania i kierunkowskazy
W trakcie konferencji poruszane były różne problemy. Zwracano także uwagę na:
- potrzebę bezpieczeństwa uczniów jako warunku ich otwarcia na wiedzę.
- rolę sukcesu – nawet niedużego i pracy zespołowej.
- znaczenie emocji, jasnego wskazywania celu – rozbudzania ciekawości uczniów.
- błąd jako element poznania uczniów.
- mądre zadawanie prac domowych.
- odejście od obowiązku wyboru na maturze min. jednego przedmiotu także na poziomie rozszerzonym, bo część abiturientów oddaje puste kartki.
- problem zamknięcia, po uzyskaniu stopnia nauczyciela dyplomowanego, ścieżki formalnego awansu nauczyciela.
- problem narastającej roszczeniowości rodziców, np. wysyłania e-meili także w czasie weekendów, czy w porze nocnej. I oczekiwanie szybkiej odpowiedzi.
- znaczenie uatrakcyjnienia lekcji z przedmiotów ścisłych, pokazanie jej uniwersalnego piękna, by obniżyć lęki, negatywne emocje np. związane z matematyką?
Bez pracy nie ma efektów
Podczas konferencji miałem okazję podziękować Politechnice Gdańskiej za to, że nawet z uwagi na swe położenie, monumentalną zabudowę budynku głównego, historię, jest taką szczególną Alma Mater na Pomorzu.
Dziękowałem zespołowi z Wydziału Chemii za organizację spotkania i okazji do rozmowy, nauczycieli szkolnych i akademickich. Cytując ze swej książki „LOS BYKA” słowa: „ Ojciec kazał mi ćwiczyć, liczyć stado. Argument miał prosty, że świat liczy się z silnymi i mądrymi”, zwracałem uwagę, że bez wysiłku, bez jasnych wymagań, przegramy wyścig cywilizacyjny. Nawet Konkurs Chopinowski pokazał, że bez akcentu na pracę, jasne wymagania, ścisłe kształcenie umysłu, Europa przegra rywalizację z tzw. tygrysami azjatyckimi. Jak w mądrym powiedzeniu: „bez pracy nie ma kołaczy”. Bo nie ma.
Wojciech Książek