Lasy muszą trwać – między ekologią a gospodarką

Fragment rozmowy z Marcinem Kowalskim, leśniczym, przewodniczącym Międzyregionalnej Sekcji  Pracowników Leśnictwa Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”, która ukaże się we wrześniowym “Magazynie Solidarność”.

 – Mamy lato, chce się pospacerować po lesie, a Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłosiło plan stworzenia lasów społecznych. W Internecie ruszyła giełda komentarzy, czy drzewa zaczną teraz płacić składki, czy “społeczny las” wyda nam socjalne jagody? Czy trzeba regulować ustawami, że konkretny kawałek lasu nie służy do produkcji desek, ale ma służyć rekreacji i zdrowiu?

– Lasy są społeczne i nie trzeba wytworzyć nowego bytu dla lasu rosnącego przy aglomeracjach. Nie musi być tworzone pojęcie dla samego pojęcia, po to, by udowodnić czyjeś urzędnicze znaczenie. Nie robimy wielkich rębni przy miastach. Zwracamy uwagę na porę wejścia z cięciami. W ten sposób gospodarujemy od dwóch dekad w Nadleśnictwie Wejherowo.

 Protest leśników w Warszawie 6 marca 2024 r. Marcin Kowalski pierwszy z lewej (fot. archiwum prywatne)

– Nikt nie chce wycięcia lasu, ani zrębu zupełnego, ani widoku kolein po harwesterach. Sporo było szumu w 2017 r. wokół działań w Puszczy Białowieskiej. W czerwcu tego roku Ministerstwo Klimatu i Środowiska przyjęło Plan Zarządzania Obiektem Światowego Dziedzictwa UNESCO Puszczą Białowieską – do 2050 roku, wprowadzając zakaz wycinki i polowań. Leśnicy są pod presją ekologów i wyznających zieloną ideologię urzędników?

Czujemy taką presję i czujemy się niedocenieni, wręcz atakowani. Chce się chronić lasy przed leśnikami, którzy w nich gospodarują od stu lat. Przez te sto lat nie zniszczyliśmy ani drzew, ani mchów i porostów. Traktuje się nas jako niszczycieli lasów w imię ekspansywnej gospodarki leśnej, mimo, że dobrze gospodarzymy, a dowodem jest zwiększenie połaci kraju objętych lasem. Rośnie średni wiek drzew. W samym Nadleśnictwie Gdańsk z operatu na operat to widać: średni wiek drzew to 96 lat. Nie wydaje mi się, że większość społeczeństwa ma coś przeciwko rozumnej gospodarce leśnej. Las jest ciągłością. Rozumnie powinien być zarządzany. Z jednej strony nie chcemy wycinać drzew, ale też nie chcemy więcej płacić za produkty drewniane, za więźby dachowe, za szalunki i materiał budowlany. Mało kto protestował przeciwko wycięciu 400 hektarów lasu pod elektrownię atomową w gminie Choczewo. Też nie bito na alarm, gdy wycięto las w Jaworznie pod fabrykę Izery, bo miało jeździć milion samochodów elektrycznych Izera.

– Dotykamy tutaj styku gospodarki i natury, czyli gospodarki leśnej. Drewno to budownictwo, to meble, podłogi. Niektórzy byli przerażeni patrząc w cztery, pięć lat temu na drewno zalegające place w Porcie Gdynia. Lasy Państwowe i port informowały, że nie przeładowuje się drewna pochodzącego z polskich lasów, nie był to eksport milionów ton polskiego drewna do Chin, ale pochodziło ono z Łotwy, z Estonii i ze Skandynawii…

– Na tych portowych składowiskach nie całe drewno było nasze. Pozyskujemy rokrocznie 40–44 milionów metrów sześciennych drewna. Lasy Państwowe sprzedają drewno na portalu leśno–drzewnym, same nie eksportują drewna. Największym odbiorcą są Niemcy. Cały eksport drewna to około 10 procent. Chiny owszem kupują drewno, ale sprzedają polskie firmy kupujące je od Lasów Państwowych. Lasy polskie zajmują ponad 9 milionów hektarów, a lesistość kraju sięga 30 procent. To średnia dla Europy. Nie możemy się co prawda równać ze Skandynawią. Lasy Państwowe zarządzają ponad 76 procentami lasów w Polsce.

Rozmawiał Artur S. Górski

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej