Krzyż dziękczynny FMW na Ołtarzu Ojczyzny w rocznicę stanu wojennego

Tylko orły szybują nad graniami i nie lękają się przepaści, wichrów i burz. Musicie mieć w sobie coś z orłów! – serce orle i wzrok orli ku przyszłości. Musicie ducha hartować i wznosić, aby móc jak orły przelatywać nad graniami w przyszłość naszej Ojczyzny. Będziecie wtedy mogli jak orły przebić się przez wszystkie dziejowe przełomy, wichry i burze nie dając się spętać żadną niewolą. Pamiętajcie – orły to wolne ptaki, bo szybują wysoko

– tymi słowami księdza prymasa Stefana Kardynała Wyszyńskiego zakończył kazanie ks. Jarosław Wąsowicz, salezjanin, duszpasterz kibiców, niegdyś w Federacji Młodzieży Walczącej w bazylice św. Brygidy 13 grudnia br.
W rocznicę stanu wojennego w świątyni spotkali się członkowie FMW z kilku miast naszego kraju, by podarować krzyż FMW do bursztynowego ołtarza Ojczyzny, dar dziękczynienia.

– 13 grudnia to data do końca świta będzie dniem hańby, w którym junta Jaruzelskiego wprowadzając machinę stanu wojennego, próbowała zmiażdżyć piękny zryw wolności, którym była „Solidarność”. Chcieli ją zniszczyć, zamknąć w więzieniu, pozbawić życia. Ostatecznie się im to nie udało. Nie pozwoliliśmy zginąć „Solidarności”. Stajemy dziś w postawie wdzięczności dla tych, którzy przez ostatnią dekadę PRL nie pozwolili zniszczyć i zginąć „Solidarności”. Od pierwszych dni stanu wojennego ludzie też młodzi ludzie, stanęli do walki o wolną Polskę, o Solidarność. Postawili sobie za cel odzyskanie niepodległości. Szli wyprostowani wśród tych co na kolanach. Składamy dziękczynienie Panu Bogu także na Federację Młodzieży Walczącej – powiedział ksiądz Wąsowicz, rodem z Zaspy, koncelebrujący nabożeństwo wraz z ks. Ludwikiem Kowalskim, proboszczem parafii i ks. Piotrem Adamskim, też niegdyś w FWM, podobnie jak np. jej współzałożyciel a dzisiaj ojciec misjonarz Błażej Dróżdż.

We mszy św. uczestniczyła Grażyna Browarczyk, siostra zastrzelonego w 1981 roku Antoniego, kilkudziesięciu liderów i działaczy FMW z Trójmiasta, warszawy i Krakowa, Czesław Nowak, prezes Stowarzyszenia Godność i poseł Kacper Płażyński oraz wojewoda Dariusz Drelich, prezesi TVP S.A. Jacek Kurski i Radia Gdańsk Adam Chmielecki.

Nie zabrakło liderów NSZZ „S” z Piotrem Dudą, przewodniczącym KK NSZZ „S”, przybyli m.in. Wojciech Książek, przewodniczący oświatowej „S” i Krzysztof Żmuda z NSZZ „Solidarność” Stoczni Remontowa Shipbuilding oraz Bogdan Olszewski, członek prezydium ZRG NSZZ „S”.

– Szczęść Boże! Jesteśmy w niezdobytym bastionie Solidarności. Wśród symboli nie mogło w nim zabraknąć krzyża FMW na ołtarzu naszej ojczyzny. Dziękuję za lata 80. Nie mieliście wątpliwości, że Polska będzie wolna. Bóg zapłać wam, od serca, za dzieło, które dokończyli górnicy i stoczniowcy. „Solidarność” kieruje się tymi ideałami, które były też waszymi – mówił Piotr Duda.

Przypomnijmy, że powstała w czerwcu 1984 roku FMW była organizacją podziemną, zrzeszającą najmłodszych opozycjonistów PRL. Tworzyli ją uczniowie, studenci i robotnicy, którym brakowało własnej organizacji, jak Niezależny Związek Studentów czy „Solidarność”. FMW była organizacją niepodległościową, otwartą na środowiska o tak różnych poglądach politycznych. W ciągu kilku lat FMW zbudowała struktury w pięćdziesięciu ośrodkach. W FMW działało kilka tysięcy osób.

Spotkanie założycielskie FMW odbyło się w Warszawie w czerwcu 1984 roku. W skład Komitetu Założycielskiego FMW wchodzili: Artur Dąbrowski, Jacek Górski „Wiejski”, Cezary Rautszko „Młody”, Tomasz Roguski „Kornel”, popierając Tymczasową Komisję Koordynacyjną NSZZ „Solidarność”,

Do założycieli FMW w Gdańsku należeli m.in. W IX LO Mariusz Wilczyński i Klaudia Moszczyńska, Robert Kwiatek, Jarosław Rybicki, Krzysztof Biskupski, Olgierd Buchocki, Błażej Dróżdż, Darek Krawczyk. FMW dotarło do większości szkół w Trójmieście, wydawała około trzydziestu tytułów gazetek szkolnych z „Monitem” na czele.
Mszę świętą poprzedziło wieczorne złożenie kwiatów przy pomniku Ofiar Stanu Wojennego na Targu Rakowym w miejscu, gdzie 17 grudnia 1981 roku został śmiertelnie trafiony kulą w głowę Antoni „Tolek” Browarczyk, podczas rozpędzania demonstracji przed siedzibą Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku. Miał 20 lat.

– Przysłowie mówi, że czas leczy rany, ale w tak tragicznej sytuacji żadna rana nie zabliźnia się. Będą one u mnie i moich najbliższych na całe życie. Było prowadzone dochodzenie. To nie był rykoszet, tylko strzał bezpośredni. Są nazwiska osób, które strzelały, ale winnych nie ma – mówiła Grażyna Browarczyk.

Robert Kwiatek, jeden z inicjatorów pomnika, przypominał, że mało kto wiedział o śmierci „Tolka”.

– Zmierzaliśmy ku pomnikowi na placu Solidarności, a nawet nie wiedzieliśmy, że na Targu Rakowym doszło do takiej tragedii – mówił Robert Kwiatek.

– W 1981 roku informacja o jego śmierci wybrzmiała i zniknęła w niepamięci. Przyznam się ze smutkiem, że ja do tych nieświadomych osób należę. Wstyd się przyznać. Mam żal do siebie, że o Antonim Browarczyku dowiedziałem się ale w 2007 roku. Przecież mieliśmy w Gdańsku nasz symbol, chłopaka, który zginął. Wyciągnął go z zapomnienia ksiądz Jarek Wąsowicz. Kibice zrobili na „Lechii” oprawę. Informacja poszła w świat. Zobaczyliśmy, że w mieście „Solidarności” nie ma o nim nic. Przeczytałem więc materiały w IPN, ponad tysiąc stron ze śledztwa. Poznałem jego rodzinę. Upamiętnienie miejsca śmierci Antoniego Browarczyka było inicjatywą całkowicie oddolną, społeczną. Miejsce stało się symboliczne. Co roku 13 grudnia spotykamy się, odmawiamy modlitwę. Przychodzą ludzie, często bardzo młodzi. Tolek był i jest symbolem – wspominał niedawno w rozmowie z nami Robert Kwiatek.

Kończącym punktem obchodów 38 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego i 35 rocznicy powstania FMW była debata „Działalność opozycyjna młodzieży od stanu wojennego do końca lat osiemdziesiątych” w Muzeum II Wojny Światowej.

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej