Gra o władzę na szczytach PRL kosztowała życie 44 robotników i uczniów

Mija pół wieku od tragicznej pacyfikacji robotniczych wystąpień na polskim Wybrzeżu. Wiele pytań o rzeczywiste przyczyny, które złożyły się i doprowadziły do jednego z największych powojennych dramatów, pozostaje bez odpowiedziSprawcy dramatu uszli bez kary.

Kiedy zajrzymy za kulisy władzy i przyjrzymy się tragicznym zajściom roku 1970, zauważymy, że gdy Gdańsk, Gdynia, Szczecin i Elbląg były widownią krwawej pacyfikacji na zapleczu toczyła się walka o stanowiska.  Dramat jaki rozegrał się w grudniu 1970 r. był buntem społeczeństwa i splecioną z nim prowokacją polityczną.

 „Wiesław”

Władysław Gomułka (tow. „Wiesław” to jego partyjny pseudonim) upadł, mimo swego największego po Październiku ’56 sukcesu, podpisania układu z RFN o granicach.  I sekretarz KC PZPR, Władysław Gomułka „Wiesław”, swoją drogę na szczyt władzy w PRL w 1956 roku zaczynał z gigantycznym, autentycznym poparciem społecznym po dekadzie zamordyzmu i terroru. Odchodził w niesławie.

Sytuacja społeczna od końca lat 50 XX w. była odwrotem od Października. Nadzieje wygasły z zamknięciem tygodnika „Po prostu”.  Konflikt z Kościołem narastał wokół millenium chrztu Polski, peregrynacji kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej,  budowy kościoła w Nowej Hucie.  Wróciły, po „odwilży”, szykany wobec ludzi nauki i kultury. Kondycja ekonomiczna państwa, determinowana poglądem o „samowystarczalności” i współpracy z innymi krajami bloku wschodniego, nie wypełniała ambicji społecznych.

Pytania

Decyzja o podniesieniu cen w przededniu świąt musiała wywołać wybuch. Rozumiał to chyba każdy. Dlaczego nie rozumiał Gomułka? Dlaczego obstawiona została wojskiem (z ostrą amunicją i pociskami hukowymi) Stocznia Gdynia, w mieście, w którym protest, inaczej niż w rozkołysanym emocjami Gdańsku, przebiegał pokojowo? Dlaczego Stanisław Kociołek, człowiek z pierwszej partyjnej „ligi” apelował o powrót do pracy? Robotnicy i uczniowie, niestety, apelu posłuchali. Dlaczego Gomułka stracił zaufanie „towarzyszy radzieckich” dwa lata po interwencji w Czechosłowacji?

Gorycz

Detonatorem niezadowolenia była podwyżka cen artykułów spożywczych, przy jednoczesnym zamrożeniu płac. Do tego zaaplikowana społeczeństwu tuż przed świętami Bożego Narodzenia (została odwołana w lutym 1971 r., po kolejnym strajku łódzkich prządek i włókniarek).  Podwyżkę cen na artykuły pierwszej potrzeby zapowiedziano w sobotę, 12 grudnia, gdy do świąt zostało dwa tygodnie. Objęła ona produkty pierwszej potrzeby: mięso, makarony, ryby, owoce oraz węgiel i koks. Gorycz rodaków miało zmniejszyć obniżenie cen telewizorów, lodówek, dzianin i tkanin z włókien syntetycznych.  W efekcie robotnicy zbuntowali się, bo mieli dość upokorzeń.   Ciężar dźwigania gospodarki przerzucono na barki „klasy robotniczej”.  W Gdańsku największym zakładem produkcyjnym była Stocznia im. Lenina, zatrudniająca 17,9 tysiąca pracowników. Co drugi z nich był jedynym żywicielem rodziny.  Jesienią 1970 r.  większość załogi pozbawiono premii,  wprowadzono nowy system norm.  

 Kto nie z Mieciem tego zmieciem

W machinie prowokacji, której celem miała być wymiana władzy część badaczy upatruje jej organizatora w gen. dyw. Mieczysławie Moczarze (wł. Mikołaj Demko, dowódca okręgu AL Łódź i Lublin, następnie gen. KBW, agent GRU) i frakcji „partyzantów”, charakeryzującej się swoiście pojmowanym patriotyzmem, opartym o kryteria braterstwa broni oraz niechęci do tzw. elementów obcych (również rasowo), ale on nie miał  takich wpływów.

Ale po kolei: w 1967 r. Moczar otrzymał sygnał kontrwywiadowczy o opozycji wewnątrzpartyjnej (m.in. środowisko tzw. rewizjonistów i dawnej „frakcji puławskiej”, określanej też jako “Żydy” w przeciwieństwie do “Chamów”) przygotowującej przewrót. Pretekstem miały być akcenty antyrosyjskie w przedstawieniu „Dziadów”, wyeksponowane, gdy  na widowni będzie stary bolszewik Awierkij  Aristow (ambasador ZSRS w latach 1961-71, ze stażem jeszcze w WKPb).  Moczar uznał to za dogodną sytuację i pretekst by pozbyć się Gomułki.  Sześć lat wcześniej, po usunięciu z MSW Antoniego Alstera i jego ludzi w tym Stefana Staszewskiego (Szustermana), „partyzanci” przejęli bezpiekę, kluczowe agendy kontroli, i dezinformacji. 

Sprawę miało mu ułatwić ulokowanie na stanowisku ambasadora w Moskwie Jana Ptasińskiego, weterana z GL i oficera UBP. Spośród ludzi Moczara awansowali Stanisław Kociołek na I sekretarza KW PZPR w Gdańsku (do lipca 1970 r.) oraz Józef Kępa na I sekretarza w Warszawie. Ambicje Moczara przyhamowali jednak „towarzysze radzieccy”.  Skończyło się Marcem ’68.

W 1968 r. ministrem obrony narodowej został gen. Wojciech Jaruzelski, a szefem MSW  Kazimierz Świtała. Moczar zachował pewne wpływy w resorcie, ale nie szanse na szczyt partyjnych schodów.

Kreml

Na nowego I sekretarza KC PZPR typowano śląskiego gospodarza Edwarda Gierka, I sekretarza KW w Katowicach. Gierek miał wysokie notowania u towarzyszy radzieckich od lat 50.  Zastąpienie na stanowisku I sekretarza KC PZPR Gomułki przez człowieka lepiej odbieranego przez społeczeństwo było pewne.  Ambasador Aristow raportował po rozmowie z Gomułką, że ten wydarzenia określał jako kontrrewolucja i utrzymywał, że z elementami burzącymi spokój należy się rozprawić. „Wiesław” po prostu nie utrafił w „mądrość etapu”.

Breżniew  telefonicznie zadał Gomułce pytanie, czy „kontrrewolucja” nie jest wywołana podwyżką cen. Gomułka zaprzeczył, upierał się.  Zbył genseka zapewnieniem, że sytuacja na Wybrzeżu jest pod kontrolą. Aristowa, który przyszedł sprawdzić, czy Gomułka zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji,  zbeształ.  Towarzysze radzieccy przypomnieli więc sobie Gomułkę z 1956 r., gdy ten potrafił postawić się samemu Nikicie Chruszczowowi. 

Premier Aleksiej Kosygin zapowiedział, że ZSRS dalej się nie zaangażuje, a gensek Leonid Breżniew i ideolog Michaił Susłow uznali, że Gomułka to kłopot i nie będzie on w stanie opanować sytuacji. Moczar nie był odpowiednim następcą, ze względu na zamordyzm i swoisty „patriotyzm”. Za to Gierek był dobrze odbierany przez społeczeństwo. Scena z „Człowieka z żelaza”,  w której młody inżynier (Linda) chwali się Tomczykowi (Radziwiłłowicz) wysłanym telegramem gratulacyjnym do I sekretarza oddaje gierkowski zaciąg do partii tuż po Grudniu.

 „Wiesław” musi odejść

Zmiana na stanowisku I sekretarza była tabu w państwach realnego socjalizmu. Dymisja nie mieściła się w jego ramach. Trzon partii, budowany wokół I sekretarza, symbolizował jej autorytet i trwałość socjalizmu.  Reszta odbywała się za opuszczoną kurtyną.   

14 grudnia 1970 r. rano „Wiesław”  był wyjątkowo rozluźniony i uśmiechnięty. Święcił największy triumf polityki zagranicznej.  Po II wojnie światowej nie podpisano (po dziś dzień) traktatu pokojowego. 7 grudnia 1970 r. kanclerz Willy Brandt i premier Józef Cyrankiewicz podpisali układ pokojowy między PRL a NRF o podstawach normalizacji  wzajemnych stosunków, uznający granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej.   

W południe partyjniacy zebrani na VI Plenum KC PZPR zauważyli konsternację w prezydium. Do stołu członków Biura Politycznego podeszli dwaj oficerowie BOR i podali meldunek. Gomułka i Cyrankiewicz wyszli na zaplecze. Poddenerwowany Zenon Kliszko   naradzał się ze Stanisławem Kociołkiem, który wnet pośpiesznie opuścił obrady. Gomułka komunikat o finale rokowań polsko-niemieckich odczytał matowym głosem. Nie przypuszczał , że to jego ostatnie przemówienie w gmachu KC.  Nie pojmował, co naprawdę dzieje się w kraju.

15 grudnia, rankiem, w gabinecie I sekretarza odbyła się narada z udziałem szefów MON i MSW, podczas której Gomułka nakazał użycie ostrej amunicji. Nazajutrz dla partyjnych dygnitarzy stało się jasne, jak relacjonował to Józef Tejchma, członek BP KC PZPR: „Gomułka musi odejść natychmiast, jego dalsze próby sterowania sytuacją utraciły sens i pogarszały położenie. Zadzwoniłem do Wojciecha Jaruzelskiego, bez niego nie było możliwe posunięcie polityczno-kadrowe najwyższego rzędu. Zadzwoniłem do sekretarza  Józefa Kępy, nie było pewności, jak zachowa się aktyw partyjny stolicy. Rozmawiałem ze Stanisławem Kanią, który miał nadzór nad MSW. Kontaktowałem się ze Stefanem Olszowskim, który kontrolował prasę”.

Kreml poufnymi kanałami poinformował, kogo „radzieccy” widzieliby na miejscu Gomułki.  Kosygin gen. Piotrowi Jaroszewiczowi obwieścił, że kierownictwo KPZR „wysoko ceni towarzysza Gierka”. O nowym rozdaniu zdecydowali Kania i Jaruzelski.  19 grudnia  Tejchma przekazał Gomułce:  „Powinniście złożyć rezygnację ze stanowiska I sekretarza KC, nie wiecie, co się dzieje w tym gmachu i w Warszawie”.

Dwór i pretorianie odwrócili się od „Wiesława”.  Cyrankiewicz zażądał od niego zrzeczenia się władzy na piśmie.  21 grudnia ze ścian urzędów, komitetów partyjnych, szkół, domów kultury zdejmowano portrety Gomułki. „Trybuna Ludu” napisała: „wystąpiły u Władysława Gomułki zaburzenia w zakresie układu krążenia, powodujące przemijające zakłócenia sprawności widzenia”. Z notatką sąsiadowały gratulacje dla I sekretarza Edwarda Gierka.

Epilog

Gomułki, poza utratą stanowiska, nic złego nie spotkało. Przeszedł na emeryturę. Dowodzący na Wybrzeżu gen. Grzegorz Korczyński zmarł rok później w Algierii w niewyjaśnionych okolicznościach. Gen. Wojciech Jaruzelski, szef MON w 1970 r., został prezydentem w 1989 r., Kazimierz Świtała, szef MSW, Stanisław Kociołek, wicepremier – uniknęli odpowiedzialności. 

W państwie robotników i chłopów od kul milicji i wojska padli robotnicy, uczniowie. Spadła maska reżimu. Na bruku pozostały 44 ciała (źródła podają też 45 ofiar, zginął bowiem w Gdańsku jeden milicjant).

Przyszły smutne świata Bożego Narodzenia…

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej