Konferencja „Walka o pamięć…” | NASZA RELACJA

Dzisiaj odbywa się konferencja „Walka o pamięć. Dorobek i spuścizna NSZZ Solidarność”, która została zaplanowana w sali konferencyjnej Zarządu Portu Gdynia. Moderatorem jest Aleksander Kozicki, szef gdyńskiego NSZZ Solidarność, a udział w wydarzeniu biorą Piotr Brzeziński oraz Robert Chrzanowski (IPN Gdańsk), Małgorzata Sokołowska (autorka książek o Gdyni), Roman Stegart (TKZ NSZZ Solidarność) oraz poseł Janusz Śniadek (jako przedstawiciel komitetu budowy pomnika w 1993 roku).

– Rok ’80 na długo zapadnie w pamięć, ale pierwsze godziny i dni strajku nie były takie łatwe, jak mogłoby się wydawać – mówił Roman Stegart. – Wielu z nas miało z tylu głowy rok 70, moich dwóch kolegów też wówczas zginęło. Wiele osób mówiło więc o tym, że, gdy będziemy coś robić, to musimy mieć z tyłu głowy to, co wydarzyło się przed dziesięciu lat. Z jednej strony była euforia, ale z drugiej musiał być rozsądek i ostrożność, a jednocześnie chęć zmian. Dlatego młodzi ludzie, młodsi ode mnie w tamtym czasie, osoby, które nie przeżyły roku 1970 może łatwiej to przeżywały. Podobnie osobom spoza Trójmiasta Wybrzeża było łatwiej, bez świadomości tego, co tutaj się wydarzyło, niż tym, którzy np. kogoś w rodzinie stracili. Ludzie z tego pokolenia byli bardzo ostrożni – powiedział Roman Stegart. 

Uczestnicy rozmawiali także o budowie pomnika Ofiar Grudnia. 

– Idea budowy sięgnęła także do najmłodszego pokolenia, każdy chciał zostawić swój ślad i pamiątkę, pokazać, że ta pamięć jest w nim żywa – mówił Robert Chrzanowski z IPN. 
– W stanie wojennym, gdy pieniądze zagrabiono, druga, zorganizowana zbiórka była równie skuteczna – zwróciła uwagę Małgorzata Sokołowska.
– Sama budowa pomnika to było wielkie poruszenie narodu – powiedział moderator konferencji Aleksander Kozicki. – Ale idea upamiętnienia ofiar Grudnia ’70, a potem czynu sierpniowego to także zagadnienie pierwszego Maratonu Solidarności, który był nie tylko wydarzeniem sportowym.

 – Wydaje się, że inicjatorem biegu był gdynianin Andrzej Wegner, który zaraz po odsłonięciu pomnika przy stoczni, napisał list, że ma ideę, aby pomniki w Gdyni i Gdańsku połączyć biegiem, takim biegiem do niepodległości – wspominała Małgorzata Sokołowska. – I 15 sierpnia następnego roku maraton został zorganizowany. Zgłosiło się blisko 550 osób do udziału w tej niemałej trasie. To, co było piękne przy maratonie to jego zakończenie, a wiec postawienie krzyża w miejscu, gdzie pomnik miał stanąć. 

– Sierpień ’80 był upamiętniany przede wszystkim przez wystąpienia uliczne, starcia na niewyobrażalną dziś skalę, ponieważ często występowało po kilkadziesiąt tysięcy ludzi – mówił moderator spotkania. – Stopień brutalności, środków i sił, jakie pożytkowano przeciwko ludziom, którzy chceli uczcić idee, były niewspółmiernie większe, a brutalność nieokiełznana. 

Prałat Jastak

– Napisał list do dyrektora Stoczni Komuny Paryskiej dziękując za to, że mógł odprawić mszę w tym miejscu – mówił moderator, który zwrócił uwagę na postawę księdza. – Miał charyzmat człowieka, który rozumiał w jakich czasach żyje. Swoją aktywnością spiął kilka pokoleń Polaków. 

– Był świadomy przełomowości wydarzeń, których był świadkiem i uczestnikiem. Mówił w swoich homiliach o krzyżu, jaki już na zawsze zostanie w stoczni – przypominał Robert Chrzanowski.

A jak młodzi wówczas ludzie postrzegali sytuację? I co zrobić teraz?

– Pamietam postrzeganie, że do momentu wprowadzenia stanu wojennego, że niemożliwe jest, aby komuniści podnieśli rękę na 10-milionowy związek – wspominał Janusz Śniadek.

– Co zrobić, aby młode pokolenie i młody człowiek wiedział, co to był stan wojenny, co to jest „Solidarność”, dlaczego taki związek powstał – mówił Roman Stegart. – Dzisiaj posługujemy się symbolami, mamy pomniki, publikacje, pojawiają się książki i filmy dokumentalne. Bardzo dobrze, ale jest coś jeszcze – musimy do młodych ludzi dotrzeć; do 18, 19 latków, może nawet 15-latków. Sam mam 40-60 spotkań z młodzieżą rocznie, to w granicach 1 tysiąca osób w szkołach. I czasem spoglądam z przerażeniem jak niska jest wiedza albo nawet jak bardzo jej brakuje. Posłużę się przykładami; dyrektor jednego liceum powiedział mi, że jego historyk to były pierwszy sekretarz powiatowy. I jak on uczy tej historii? Czy będzie mówił przeciwko sobie? Przykład drugi: pytam, będąc w Gdańsku, młodego chłopaka, czy widział Trzy Krzyże? Odpowiedział, że „coś tam jest”. Ale są też takie sytuacje, gdy młodzież jest wspaniale przygotowana. Od czego to zależy? Od indywidualnych predyspozycji i tego na co dyrektor pozwala – powiedział Roman Stegart. 

Podczas konferencji omówiona została także kwestia pomnika znajdującego się przy gdyńskim UM. – Taranem tych działań był Jerzy Miotke. Żeby pomnik stanął na czas, trzeba było ideę zamienić na rozwiązania techniczne. Rola Jurka jest nie do przecenienia, ponieważ to ludzie materializują idee – przypomniał moderator.

Relację z konferencji opublikujemy również w październikowym wydaniu „Magazynu „Solidarność” .

(tm)

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej