Jacek Burski: Każdy pracownik jest potencjalnym sojusznikiem związku zawodowego

Rozmowa z dr. Jackiem Burskim z Zakładu Socjologii Pracy i Gospodarki Instytutu Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego, współautorem badania i raportu na temat roli związku zawodowego, powstałego w ramach projektu „Razem bezpieczniej! Vademecum nowoczesnego działacza związkowego.

– Co wynika z badań nad świadomością związkową na poziomie ogólnym? Czy ludzie wiedzą, czym są związki zawodowe i co można dzięki nim zyskać?

– Zaskakująco dużo osób wie, problem z tym, co wie i w jakim świetle związki zawodowe widzi. Generalnie to związek jest silny tam, gdzie jest silny lokalnie, czyli w zakładzie pracy. Jest widoczny w trakcie konfliktów, w czasie negocjacji zbiorowych. Ale też w czasie spokoju, gdy nie ma konfliktu z pracodawcą, a związek zawodowy jest aktywny, stale komunikuje się z pracownikami, idąc z przekazem do miejsc pracy, może mieć silną pozycję negocjacyjną. Robiliśmy badanie z udziałem uczniów, studentów i pracowników zakładów pracy, gdzie związków nie ma. Problemem jest to, z czym kojarzy się badanym wizja związku zawodowego.

– Biorąc poprawkę na nasz „gdańskocentryzm”: ze Stocznią Gdańską, strajkami i MKS roku 1980, a więc dla młodych ludzi z epoką historyczną i politycznym przełomem 1989 roku?

– Region Gdański NSZZ „Solidarność” jest strukturą silnie zakorzenioną w tradycji ruchu solidarnościowego. Rzeczywiście, te skojarzenia wiążą się z historią, ze stocznią, strajkiem, Lechem Wałęsą. I w tym widzeniu ujawnia się trudność, by związki zawodowe postrzegać jako organizację przydatną w ich pracy, mającą współcześnie pozytywny wpływ. Młodzi ludzie nie dostrzegają ich skuteczności, szczególnie tam, gdzie nie ma związków zawodowych w ich zakładach czy urzędach. Nie mają „związku ze związkiem”, więc nie widzą tego, co udaje się związkowi osiągnąć w miejscu pracy i poza nim.

Dr Jacek Burski podczas prezentacji raportu członkom ZRG NSZZ “S” 1 grudnia br. (fot. ASG)

– Kwadratura koła: nie ma związków, nie ma skuteczności, nie ma skuteczności, bo nie ma związków.

– Możemy też zobaczyć to zagadnienie w szerszym polu. Otóż bez odpowiedzi w naszym badaniu pozostawało pytanie o osiągnięcia „Solidarności” z ostatniej dekady. W postrzeganiu związkowych sukcesów umykają wolne od handlu niedziele, podniesienie płacy minimalnej, przywrócenie wieku emerytalnego, wpływ na stabilizację rynku pracy przez ograniczenie umów śmieciowych. A przecież „Solidarność” była jedną z sił sprawczych, doprowadzających do pozytywnego finału tych postulatów społecznych. Mimo to ludzie nie widzą tych tematów jako osiągnięcia związkowe. Nie bez znaczenia jest system, w którym wywalczone przez związkowców prawa (i na przykład podwyżki) stają się udziałem wszystkich. Mamy do czynienia z tzw. pasażerami na gapę.

– Manifestacje związkowe, bywało, że wielotysięczne demonstracje, jak te z 2012 roku, były przez media relacjonowane, a jednak nie ma powszechnego postrzegania: związek zawodowy – wywalczone czy odwojowane prawa pracownicze.

– Do pewnego stopnia tak się dzieje. Mamy natłok informacji. Stąd nacisk na metody, które realnie pokażą pracownikom praktyczną wartość przynależności do związku. Związki powinny być obecne w telewizji, w prasie, w mediach społecznościowych. Wykorzystując rozmaite kanały informacji z dotarciem do swoich członków i potencjalnych związkowców.

– Czy są faktycznie obecne w świadomości odbiorców?      

– Wykorzystanie mediów społecznościowych pozostawia pole do zagospodarowania. Problemem są niewystarczające kompetencje cyfrowe samych związkowców. Jest to kwestia różnic pokoleniowych. Związki zawodowe, nie tylko „Solidarność”, mają wysoką średnią wieku swoich członków. Młodzi, czyli docelowa baza, z której można rekrutować związkowców, poruszają się w innym świecie komunikacyjnym. W wielu branżach obserwuje się starzenie się załóg, odchodzenie doświadczonych działaczy na emeryturę oraz napływ nowych grup pracowników – w tym cudzoziemców. Do tego pojawiła się spora grupa pracowników sprekaryzowanych, zatrudnionych na niestandardowe umowy, z agencji tymczasowych. Te różne kategorie „niestandardowych” pracowników mogą być zainteresowane uzwiązkowieniem z tej racji, że są poddawane największej presji, są najsłabszym ogniwem.

– Jednak i tam napotykamy barierę komunikacji? 

– W pewnym stopniu, ale trzeba spróbować rekrutować osoby, które na współczesnym świecie komunikacji się znają albo sięgać po pomoc zewnętrzną, czyli po ludzi, którzy działają jako organizatorzy związkowi lub pracują z nowymi mediami i mają kompetencje – ludzi, których organizacji związkowej brakuje. Oczywiście, o ile zależy nam na uzwiązkowieniu młodzieży wchodzącej na rynek pracy. To ona będzie decydować o przyszłości związków zawodowych, a jednocześnie nie posiada wiedzy o ich roli i znaczeniu dla codziennego funkcjonowania w miejscu pracy.

– W tworzeniu organizacji związkowej przeszkodą bywa najczęściej niechętny związkom pracodawca, menadżer czy właściciel firmy. 

– Jest liczna grupa pracodawców, w tym korporacje i mniejsze firmy, prowadząca antyzwiązkową politykę. Świat biznesu jest antyzwiązkowy. Problem z uzwiązkowieniem występuje w tych miejscach rynku pracy, które strukturalnie mają niewielką siłę związkową i tym trudniej tam zorganizować związki. Po 2000 roku upowszechniły się niestandardowe formy zatrudnienia, co ma określone konsekwencje dla związków i ich siły przetargowej. Ostatnie dwie dekady przyniosły głębokie zmiany w strukturze zatrudnienia, kulturze organizacyjnej oraz w oczekiwaniach pracowników. Ważna jest stabilność zatrudnienia, przejrzystość zasad awansu oraz kultura organizacyjna, oparta na dialogu Spory o wynagrodzenia, pogarszające się warunki pracy, brak dialogu powodują, że część pracowników ponownie dostrzega wartość wspólnego działania i silnej reprezentacji.

– Ostatnie lata przyniosły zmiany w strukturze zatrudnienia. Pojawiły się setki tysięcy pracowników z różnych kręgów kulturowych: z Azji, z Ukrainy, z Ameryki Południowej. To szansa dla związków zawodowych, czy raczej zagrożenie dla praw pracowniczych i wysokości pensji? 

– Można powiedzieć, że jedno i drugie, przy czym zdecydowanie mocniej podkreślałbym, że każdy pracownik jest potencjalnym sojusznikiem związku zawodowego i warto czynić starania, żeby do niego dotrzeć bez względu na rasę, pochodzenie czy religię. W idei związkowej chodzi przecież nie tylko o wymiar pragmatyczny związany z polepszeniem warunków pracy, ale też po prostu o ludzką solidarność. A migranci zarobkowi są strukturalnie najsłabiej chronieni przez instytucje publiczne.

– Kapitalizm, czyli prawica, stawia przynajmniej teoretycznie – na indywidualizm, a państwo socjalne, czyli lewica, ma opiekować się społeczeństwem i załatwiać paletę mniej lub bardziej ważnych kwestii za współobywateli. Czy słusznie związki zawodowe są postrzegane jako organizacje uwikłane w bieżące spory polityczne?

– W mojej opinii związki zawodowe z natury rzeczy nie mogą być apolityczne – ostatecznie ich korzenie historyczne, ale też wizja świata pracy nie są neutralne światopoglądowo. Pytanie jednak tkwi gdzie indziej: czy związek zawodowy powinien w otwarty sposób wchodzić w sojusze z konkretnymi ugrupowaniami politycznymi? I tu byłbym bardzo ostrożny, bo również w badaniach dla Regionu Gdańskiego jednym z wniosków odnośnie barier wstępowania do „Solidarności” jest obawa o nadmierne upolitycznienie, rozumiana jako konsekwencja konkretnych sojuszy politycznych, zawieranych w ostatnich latach. Na ile jest to możliwe, zachęcałbym do wchodzenia w politykę w celu osiągnięcia konkretnych zmian i budowania wokół tych postulatów szerokiego zaplecza politycznego.

– Czy istnieje narzędzie, swoisty klucz, do przekonania młodych ludzi, że warto się zrzeszać w związki zawodowe?

– Odpowiem realistycznie – nie ma jednego klucza do skomplikowanych zjawisk społecznych, a takim jest problem rewitalizacji związków zawodowych w społeczeństwie. Natomiast to absolutnie nie oznacza, że nie warto się organizować czy starać o nowych członków. W badaniu mieliśmy co najmniej kilka przykładów, gdzie organizacje związkowe, pomimo różnych problemów i barier, w fantastyczny sposób rozwijały swoją działalność. Za cenę ciężkiego wysiłku związkowców, ale z sukcesami na koniec dnia.

Rozmawiał Artur S. Górski

Artykuł powstał w ramach projektu „Razem bezpieczniej! Vademecum nowoczesnego działacza związkowego” z programu Fundusze Europejskie dla Pomorza 2021-2027. 

#FunduszeUE

#FunduszeEuropejskie

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej